Finał Pucharu Narodów Afryki w Maroku dostarczył kibicom emocji, jakich dawno nie widziano, ale niestety, nie tylko sportowych. Mecz pomiędzy Senegalem a Marokiem, który zakończył się zwycięstwem Senegalu po dogrywce, był areną skandalicznych wydarzeń, od kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, przez schodzenie zawodników z boiska, po zamieszki na trybunach.
Napięty od początku mecz pozostawał bezbramkowy aż do 8. minuty doliczonego czasu gry. Wtedy wydawało się, że Senegal zapewnił sobie zwycięstwo. Ismaila Sarr trafił do siatki po dobitce, jednak sędzia przerwał grę, odgwizdując rzekomy faul Abdoulaye Secka na Achrafie Hakimim. Powtórki pokazały minimalny kontakt, a szybka decyzja arbitra uniemożliwiła interwencję VAR. Chwilę później, w zamieszaniu po rzucie rożnym, sędzia, po analizie VAR, podyktował rzut karny dla Maroka. Brahim Diaz miał być wykonawcą "jedenastki", która mogła przesądzić o losach trofeum.
Decyzja o rzucie karnym wywołała ogromne poruszenie. Ławki rezerwowych były już w stanie wrzenia, a po wskazaniu na wapno napięcie sięgnęło zenitu. Zawodnicy Senegalu protestowali, a trener Pape Thiaw, w geście desperacji i oburzenia, nakazał swoim piłkarzom zejście z boiska. Mecz został przerwany na blisko 17 minut, a na trybunach doszło do starć kibiców z ochroną. Dopiero interwencja Sadio Mane, który przekonał kolegów do powrotu, pozwoliła na wznowienie gry. „Sędzia czasami może popełniać błędy, ale nie wiemy. Jesteśmy w grze i ludzie oceniają. To mogła być jedenastka albo nie, ale to nie była najważniejsza rzecz. Najważniejsi byli ludzie, którzy oglądali. Myślę, że to przekazałoby negatywny obraz naszego futbolu. Myślę, że Afryka dzisiaj na to nie zasługuje” – powiedział po meczu Sadio Mane, podkreślając wagę wizerunku afrykańskiej piłki.
Kulminacją chaosu był sam rzut karny. Brahim Diaz, próbując wykonać słynną "Panenkę", został zatrzymany przez Edouarda Mendy'ego, który wykazał się refleksem i pewnie obronił strzał. Wcześniej, w trakcie oczekiwania na wykonanie "jedenastki", doszło do kolejnych incydentów z udziałem chłopców od podawania piłek, którzy próbowali zabrać ręcznik Mendy'ego, co doprowadziło do przepychanek. Ostatecznie, w dogrywce, Pape Gueye zdobył zwycięskiego gola dla Senegalu. Po meczu trener Maroka, Walid Regragui, skrytykował postawę rywali: „Obraz, jaki daliśmy Afryce, jest haniebny. Trener, który prosi swoich zawodników o opuszczenie boiska... to, co zrobił Pape, nie przynosi honoru Afryce.” Trener Senegalu, Pape Thiaw, przyznał się do błędu, przepraszając za swoje zachowanie: „Przepraszam za futbol. Po namyśle kazałem im wrócić [na boisko] – można reagować w gorączce chwili. Akceptujemy błędy sędziego. Nie powinniśmy byli tego robić, ale stało się i teraz składamy przeprosiny piłce nożnej.” FIFA również wydała oświadczenie potępiające incydenty. Ostatecznie Senegal cieszył się z drugiego w historii Pucharu Narodów Afryki, ale finał na długo pozostanie w pamięci jako przykład sportowego chaosu.