Carrick z przytupem w derbach! West Ham i Newcastle też mają o czym mówić
onefootball
8 dni temu
Weekend w Premier League upłynął pod znakiem wielkich emocji, a największą sensacją okazało się zwycięstwo Manchesteru United w derbach miasta nad lokalnym rywalem, Manchesterem City. Dla tymczasowego trenera Czerwonych Diabłów, Michaela Carricka, był to wymarzony debiut na ławce trenerskiej w tak prestiżowym spotkaniu. Nikt nie spodziewał się, że podopieczni Carricka zdominują rywali od pierwszej do ostatniej minuty, a Obywatele będą bezradni na Old Trafford.
Niespodziewanym bohaterem United okazał się Casemiro, który w środku pola przypomniał sobie najlepsze lata, wspierany przez powracającego do formy Kobbie Mainoo. W defensywie Lisandro Martinez i Harry Maguire skutecznie zatrzymali Erlinga Haalanda, a Bruno Fernandes po raz kolejny udowodnił, że jest nieocenionym talizmanem drużyny. Choć Carrick musi zachować spokój i nie dać się ponieść euforii, to z pewnością jest to pozytywny sygnał dla klubu, który liczy na przełamanie złej passy.
Na uwagę zasługuje również heroiczna postawa West Ham United, który w ostatnich minutach pokonał Tottenham. Callum Wilson, mimo spekulacji o jego odejściu, po raz kolejny pokazał klasę, zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry. Weteran udowodnił, że wciąż ma wiele do zaoferowania, a jego pięć ligowych trafień w zaledwie 811 minutach gry mówi samo za siebie. Warto również wspomnieć o Brianie Brobbeyu z Sunderlandu, który strzelił kolejną bramkę, popisując się finezyjnym strzałem zewnętrzną częścią stopy. Jego siła i kreatywność sprawiają, że jest prawdziwym utrapieniem dla obrońców rywali.
Niestety, dla Newcastle United weekend zakończył się rozczarowaniem. Eddie Howe przyznał, że jego drużyna brakowało jakości w ofensywie podczas bezbarwnego remisu z Wolves. Mimo posiadania piłki przez większość meczu, Sroki oddały pierwszy celny strzał dopiero w 85. minucie, co tylko potwierdziło problemy w finalizacji akcji. Warto jednak odnotować świetną interwencję Jordana Pickforda, który popisał się spektakularną paradą po strzale Morgana Rogersa, ratując swoją drużynę przed utratą bramki.