Puchar Narodów Afryki: Brahim Díaz i najgorzka noc w karierze
beinsports
8 dni temu

Turniej o Puchar Narodów Afryki w 2025 roku zapowiadał się jako wielka scena dla Brahima Díaza. Gwiazdor Realu Madryt z pełnym zaangażowaniem przyjął rolę lidera gospodarzy, Marokańczyków, dostarczając bramki, charyzmę i decydujący wpływ w kluczowych momentach. Wszystko wskazywało na jego triumfalną koronację w Rabacie, z tytułem i nagrodą MVP na wyciągnięcie ręki.
W wieku 26 lat Brahim stał się naturalnym przywódcą pokolenia, przejmując ciężar odpowiedzialności w drużynie osłabionej kontuzjami i brakami kadrowymi. Przy niedostępności Hakima Ziyecha, kontuzji Ounahiego i stopniowym odzyskiwaniu formy przez Achrafa Hakimiego, ofensywne brzemię spoczęło wyłącznie na jego barkach. I sprostał zadaniu: pięć bramek w sześciu meczach uczyniło go najbardziej decydującym zawodnikiem turnieju przed finałem.
Finałowy mecz z Senegalem odwrócił losy tej historii. W stonowanym występie Brahima, selekcjoner Walid Regragui postanowił zaufać swojej gwieździe, wierząc w jego talent. Gdy mecz zbliżał się do końca, Brahim ponownie znalazł się w centrum wydarzeń, wywalczając w 97. minucie wysoce kontrowersyjny rzut karny. Mimo obecności na boisku Achrafa Hakimiego, to Brahim postanowił wziąć na siebie odpowiedzialność. Wybrał odwagę, decydując się na "Panenkę". Niestety, Édouard Mendy doskonale odczytał jego zamiary. Ten niewykorzystany rzut karny zadał druzgocący cios psychologiczny. Senegal utrzymał prowadzenie i ostatecznie zwyciężył po dogrywce, pozbawiając Maroko tytułu na własnej ziemi.
Ze łzami w oczach Brahim odebrał Złoty But turnieju. Indywidualne wyróżnienie, które w żaden sposób nie złagodziło ciężaru popełnionego błędu w najważniejszym wieczorze jego kariery. Nagroda MVP turnieju powędrowała ostatecznie do Sadio Mané, mistrza z Senegalem, po finale, który był skromny pod względem piłkarskim, ale decydujący pod względem symbolicznym. Dla Brahima kontrast był brutalny: od przytłaczającego faworyta i narodowego bohatera, do noszącego ciężar niewykorzystanego karnego. Teraz przed nim wyzwanie mentalne. W Realu Madryt, gdzie cierpliwość jest ograniczona, Brahim musi szybko się pozbierać. A z Marokiem podróż trwa dalej: w czerwcu rozpoczynają się Mistrzostwa Świata, a "Lwy Atlasu" przystąpią do nich pełni wiary po historycznym półfinale w Katarze 2022. Brahim będzie miał kolejne szanse. Ale najpierw musi sobie wybaczyć.