Blaugrana na deskach! Flick nie obwinia sędziego, ale jest rozczarowany: "Zagraliśmy fantastyczny mecz"
beinsports
8 dni temu

Niedzielna porażka Barcelony 1:2 z Realem Sociedad na Estadio Municipal de Anoeta wywołała sporo emocji, zwłaszcza wśród kibiców Blaugrany. Mimo dominacji i stworzenia ogromnej liczby sytuacji bramkowych, zespół Hansiego Flicka musiał uznać wyższość rywali. Goncalo Guedes zapewnił zwycięstwo Baskom w 71. minucie, chwilę po tym, jak Marcus Rashford wyrównał stan meczu. Wcześniej prowadzenie Realowi dał Mikel Oyarzabal.
Barcelona miała powody do frustracji. Statystyki mówią same za siebie: 3.68 oczekiwanych goli (xG) z 25 strzałów, z czego dziewięć celnych, kontra zaledwie 1.01 xG z sześciu prób Realu Sociedad. Dodatkowo, aż trzy bramki dla Barcelony zostały anulowane po analizie VAR (dwie Fermina Lopeza i Lamine Yamala), a piłka pięciokrotnie trafiała w obramowanie bramki. Nic dziwnego, że Frenkie de Jong, którego gol również nie został uznany, otwarcie krytykował pracę sędziego Jesusa Manzano. Jednak trener Hansi Flick apelował o spokój i skupienie się na własnej grze.
"Jestem rozczarowany. Zagraliśmy fantastyczny mecz. Stworzyliśmy wiele okazji, ale ostatecznie wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku" – powiedział Flick po meczu. "Są dni, kiedy robisz wszystko dobrze i masz pecha. Mieliśmy sytuacje, gdzie być może powinniśmy lepiej bronić, ale to jest piłka nożna i jestem bardzo zadowolony z tego, co zrobiliśmy dzisiaj. Nie jestem zawodnikiem i nie jestem na boisku. To, co powiedział Frenkie, jest w porządku. Zgadzam się z nim. Nie chcę marnować więcej czasu na sędziego". Niemiecki szkoleniowiec podkreślił, że nie zamierza szukać wymówek w osobie arbitra, choć przyznał rację holenderskiemu pomocnikowi.
Eric Garcia, podobnie jak Flick, podkreślał potrzebę większej skuteczności pod bramką rywala. "Mecz, który powinniśmy wygrać łatwo i komfortowo, kończy się porażką, ale to jest piłka nożna. Musimy po prostu iść dalej. Drużyna grała dobrze i dominowaliśmy" – stwierdził obrońca. "Prawdą jest, że w drugiej połowie był moment, kiedy oni naciskali mocniej, ale ogólnie byliśmy dobrzy. Mieliśmy wiele okazji. Ale straciliśmy tylko dwie wrzutki w pole karne, i to jest coś, co musimy poprawić zarówno w ofensywie, jak i defensywie". Porażka ta oznacza, że Barcelona nie zdołała odbudować czteropunktowej przewagi nad Realem Madryt, który teraz depcze jej po piętach w ligowej tabeli. Blaugrana musi szybko otrząsnąć się po tym ciosie, bowiem już w środę czeka ją ważne spotkanie w Lidze Mistrzów przeciwko Slavii Praga.