
🚨🔰 Harry Amass’ loan move to Norwich from Man United, done and sealed without any buy option clause.
🚨🔰 Harry Amass’ loan move to Norwich from Man United, done and sealed without any buy option clause. https://t.co/AYliaoSVW5
Najnowsze wiadomości ze świata piłki nożnej(1192 newsów)

🚨🔰 Harry Amass’ loan move to Norwich from Man United, done and sealed without any buy option clause. https://t.co/AYliaoSVW5

🚨🇸🇪 German and English clubs have started tracking IFK Norrköping talent Axel Brönner. 17 year old talented midfielder, attracting interest while IFK Norrköping’s very happy with his performances. https://t.co/MuNEMme6tr
NewsyManchester City znajduje się pod presją po niespodziewanej porażce 3:1 z Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów. Pep Guardiola musi znaleźć sposób, by jego zespół odnalazł formę i zmazał plamę po tym nieudanym występie. Drużyna z Etihad Stadium zanotowała fatalną serię w Premier League, zdobywając zaledwie trzy punkty w czterech ostatnich meczach, w tym rozczarowującą porażkę 2:0 z lokalnym rywalem, Manchesterem United. Teraz na ich drodze staje Wolverhampton Wanderers, które pod wodzą Roba Edwardsa prezentuje się coraz lepiej. „Musimy wrócić do gry – wyniki od 2025 roku nie są dobre, jeśli chodzi o Premier League, a teraz także tutaj [w Bodo]” – przyznał Guardiola. „Ale idziemy naprzód, czeka nas Wolves, a potem Galatasaray. Mamy wrażenie, że wszystko idzie nie tak, detale, ale musimy spróbować to zmienić. Nie mam żadnych wątpliwości co do tej konkurencji, niczego nie przyjmujemy za pewnik, to pewne. United pokonali nas i byli lepsi. Dzisiaj [Bodo] mieli impet. Ale zespół był tam, stworzyliśmy okazje – w transakcji są naprawdę dobrzy.” Wolves, mimo że nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli Premier League, wykazują oznaki poprawy. Ostatni bezbramkowy remis z Newcastle United był kolejnym dowodem na to, że drużyna Edwardsa staje się coraz bardziej solidna i konkurencyjna. Mimo to, statystyki nie są po ich stronie – Opta supercomputer daje im zaledwie 0,3% szans na uniknięcie spadku. Jednak obrońca Hugo Bueno nie traci nadziei: „Jesteśmy teraz o 100% bardziej solidni i konkurencyjni. Jesteśmy bardzo pewni naszej pracy, ale potrzebujemy tych zwycięstw. Nawet jeśli teraz remisy są dobrym wynikiem, nie jesteśmy szczęśliwi, bo wiemy, że musimy wygrywać więcej, i będziemy o to walczyć. Mam nadzieję, że następny mecz będzie zwycięski.” Starcie na Etihad Stadium zapowiada się pasjonująco. Erling Haaland, mimo ostatniej niemocy strzeleckiej, ma imponujący bilans przeciwko Wolves, strzelając im więcej bramek w Premier League niż przeciwko jakimkolwiek innym rywalom (10). Z drugiej strony, młody João Gomes stał się kluczową postacią dla Wilków, notując w ostatnim czasie najwięcej bramek i asyst. Manchester City ma dominującą historię przeciwko Wolves, wygrywając 10 z ostatnich 11 spotkań ligowych. Jednak ich obecna seria czterech meczów bez zwycięstwa w lidze (trzy remisy, jedna porażka) jest najdłuższą od 2009 roku. Z kolei Wolves są niepokonani od czterech kolejek, co jest znaczącą poprawą w porównaniu do poprzednich 22 meczów. Czy Obywatele zdołają przełamać złą passę i umocnić się na pozycji lidera, czy też Wilki sprawią kolejną niespodziankę?
NewsyLiverpool rozgromił Marsylię na Stade Vélodrome, pewnie pokonując gospodarzy 3:0. Bramki Dominika Szoboszlai'a i Cody'ego Gakpo, a także samobójcze trafienie Geronimo Rulliego, zapewniły "The Reds" kolejne ligowe zwycięstwo. To już 13. mecz z rzędu bez porażki w rozgrywkach wszystkich kategorii, co stanowi najdłuższą aktualną serię spośród drużyn z pięciu czołowych lig europejskich. Od początku poprzedniego sezonu nikt nie wygrał więcej meczów wyjazdowych w fazie grupowej Ligi Mistrzów niż Liverpool, który ma na koncie sześć zwycięstw i dwie porażki, podobnie jak Arsenal. Pewne zwycięstwo w Marsylii pozwoliło Liverpoolowi awansować na czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 15 punktów. Ostatnim rywalem "The Reds" w fazie grupowej będzie azerski Qarabag. Virgil van Dijk podkreśla wagę zajęcia miejsca w pierwszej ósemce, co pozwoli uniknąć gry w barażach i odciąży zespół w i tak już napiętym terminarzu. „To bardzo ważne, ponieważ pozwala uniknąć baraży i pomaga w naszym intensywnym programie. Wszystko zależy od nas w przyszłym tygodniu, u siebie. Upewnijmy się, że znajdziemy się w najlepszej ósemce. Postawiliśmy się w dobrej pozycji, ale to dopiero na przyszły tydzień” – powiedział kapitan Liverpoolu. Holender nie zapomina jednak o zbliżającym się ligowym starciu z Bournemouth, po serii czterech remisów w Premier League. „Zawsze powtarzamy to po wygranej lub dobrym wyniku. Teraz w pełni skupimy się na regeneracji, a potem jedziemy do Bournemouth, a ich trudno pokonać. Musimy być w stu procentach gotowi. Wracamy jutro. Następny mecz” – dodał Van Dijk. Trener Arne Slot podziela zdanie swojego kapitana, wskazując na znaczenie unikania dodatkowych spotkań ze względu na listę kontuzji. „Ludzie widzą, jaki mamy skład. Mamy trzech zawodników kontuzjowanych i już nie mamy tak szerokiej kadry jak nasi konkurenci, więc ważne jest, abyśmy nie grali tych meczów” – zaznaczył Slot. Przed meczem z Marsylią trener Liverpoolu spodziewał się powrotu bramek do zespołu, co było możliwe dzięki powrotowi Mohameda Salaha, który opuścił ostatni miesiąc z powodu gry w Pucharze Narodów Afryki. Choć Egipcjanin nie wpisał się na listę strzelców, odegrał kluczową rolę w zwycięstwie, przyczyniając się do imponującego wskaźnika xG na poziomie 1.49. „To mogło być trudne miejsce do gry, ze względu na ich kibiców, ale także na ich zawodników i trenera. Musieliśmy dzisiaj być bardzo dobrzy i byliśmy. Powinniśmy byli lepiej radzić sobie w kontrataku. Byliśmy bardzo pozytywni z piłką. Strzeliliśmy trzy gole i wszyscy będą bardziej pozytywni niż gdybyśmy stworzyli pięć okazji, a strzelili jedną. W ostatnich 13 meczach bez porażki byliśmy za rywalami tylko przez 54 minuty. Dzisiaj mieliśmy wiele wcześniejszych okazji, aby wygrać. Dzisiaj prawdopodobnie zasłużyliśmy na to, co dostaliśmy. Nie mieliśmy pecha, jak to miało miejsce tak wiele razy w tym sezonie. Wiem, dlaczego nie jesteśmy konsekwentni, a dzieje się to głównie wtedy, gdy mecz jest otwarty. To zupełnie inne niż gra przeciwko niskiemu blokowi. Nie można tego porównywać z dzisiejszym meczem, kiedy obie drużyny chciały naciskać i grać od tyłu. Jeśli jesteśmy niespójni, to dlatego, że mamy problemy z niskimi blokami” – podsumował Arne Slot.

🚨🟡🔴 EXCL: AS Roma make initial approach over loan deal to sign Yannick Ferreira Carrasco. Deal depends on Al Shabab, not opening doors to a January exit yet for Belgian winger. Roma, keen and waiting. Napoli also called to be informed weeks ago. 🎥🇮🇹 https://t.co/suc7UUhwrY https://t.co/E3TfGwbmKo
Barcelona powróciła na zwycięskie tory po weekendowej porażce z Realem Sociedad, pokonując Slavię Praga 4:2 w meczu rozegranym w Czechach. Bohaterami spotkania byli dwukrotnie trafiający Fermin Lopez, a także Dani Olmo i Robert Lewandowski. Po końcowym gwizdku głos zabrał szkoleniowiec Blaugrany, Hansi Flick. Niemiecki trener pochwalił postawę Slavii, ale podkreślił, że jego zespół zasłużenie sięgnął po trzy punkty. "Po dwóch bramkach straconych ze stałych fragmentów gry potrafiliśmy wrócić i zagraliśmy dobrze. Nie było łatwo, było bardzo zimno, a Slavia grała dobrze w transakcjach i niebezpiecznych piłkach. Byli bardzo fizyczni. W drugiej połowie poprawiliśmy się. Spodziewaliśmy się trudnego meczu, mieli pięć tygodni na przygotowanie. Slavia jest fizyczna, dynamiczna, z silnymi zawodnikami. Widzieliśmy to przy stałych fragmentach i trudno było ich bronić. Ale zasłużyliśmy na trzy punkty" – powiedział Flick. Szczególne pochwały od trenera zebrał Fermin Lopez, który po raz kolejny udowodnił swoją wartość, zdobywając dwie bramki. "To fantastyczny zawodnik. Decyzja należała do niego i cieszę się, że został. To zawodnik, który oddycha DNA Barcelony. Bardzo doceniam jego dzisiejszą grę" – komplementował młodego Hiszpana Flick. Niestety, oprócz zwycięstwa, z Pragi napłynęły również niepokojące wieści dotyczące kontuzji Pedriego. Młody pomocnik opuścił boisko, trzymając się za mięsień dwugłowy uda. Flick nie potrafił podać szczegółów urazu. "Nie wiem dokładnie, co mu jest. Nie wiem, jak długo będzie pauzował. To nie są dobre wieści. Jutro się dowiemy. Olmo wszedł i strzelił bramkę. Zmiana okazała się sukcesem, a czwarty gol padł w odpowiednim momencie. To bardzo dobrze" – przyznał szkoleniowiec, starając się zachować optymizm.
Po serii remisów w Premier League, które podkopały wiarę zamiast budować impet, Liverpool stanął w Marsylii przed zupełnie innym wyzwaniem. Nie chodziło o kontrolę posiadania piłki czy schematyczne akcje. Tym razem liczyły się temperament, odwaga i to, czy w tym rozdartym sezonie kryje się jeszcze coś więcej niż tylko szum medialny. Na budzącym grozę Stade Vélodrome, wypełnionym oczekiwaniami i wrogością, Liverpool zaprezentował jedno ze swoich najbardziej kompletnych europejskich wyjazdowych występów w tej kampanii. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla Liverpoolu po bramkach Dominika Szoboszlai z rzutu wolnego w doliczonym czasie pierwszej połowy, samobójczym trafieniu Gerónimo Rulliego w 73. minucie oraz golu Cody'ego Gakpo w 90+3. minucie, po asyście Ryana Gravenbercha. Choć Marsylia dominowała w posiadaniu piłki (58% do 42%) i oddała więcej strzałów (15 do 11), to Liverpool okazał się klinicznie skuteczny i zdyscyplinowany taktycznie. Intensywna pierwsza połowa należała do Marsylii pod względem terytorialnym, ale nie pod względem dominacji. Liverpool grał zwarto, zdyscyplinowanie i cierpliwie, unikając emocjonalnych wymian. Czwórka obrońców inteligentnie trzymała linię, a Gomez i Van Dijk pochłaniali presję, podczas gdy Frimpong i Kerkez szukali swoich momentów do ataku. Kluczowa okazała się postawa środka pola: Mac Allister potrafił zwolnić grę, gdy było to potrzebne, Gravenberch niósł piłkę przez pressing, a Szoboszlai niestrudzenie pokrywał teren. Marsylia miała piłkę, ale Liverpool miał strukturę. Przełom nastąpił tuż przed przerwą, gdy Szoboszlai precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza. Była to odważna, inteligentna i decydująca akcja, która pozwoliła Liverpoolowi zejść na przerwę z prowadzeniem, uciszyć stadion i odwrócić psychologię meczu. Po wznowieniu gry Marsylia próbowała narzucić swój rytm, ale brakowało jej skuteczności. Liverpool zachował spokój, zarządzając strefami zamiast gonić za każdą piłką. Alisson pewnie interweniował przy wszystkim, co przedarło się przez linię obrony, a autorytet Van Dijka rósł z każdą udaną interwencją. W miarę jak Marsylia podnosiła linię obrony, pojawiały się wolne przestrzenie. Frimpong wielokrotnie szarżował, a jedna z takich akcji doprowadziła do samobójczego trafienia Rulliego. Od tego momentu Liverpool kontrolował przebieg gry. Zmiany były przemyślane, a nie reaktywne. Jones i Cody dodali energii i opanowania, pozwalając Liverpoolowi dowieźć wynik do końca, zanim późne podanie od Gravenbercha do Gakpo przypieczętowało zasłużone zwycięstwo. Sezon Liverpoolu wciąż jest kruchy, ale noce takie jak ta mają ogromne znaczenie. To nie był futbol chaotyczny ani desperacka obrona. To była kontrola, dyscyplina i dojrzałość. Każdy zawodnik rozumiał swoją rolę, zarządzał swoją strefą i szanował wagę okazji. W środowisku zaprojektowanym tak, by podkopać pewność siebie, Liverpool odnalazł jasność. Dominik Szoboszlai prowadził grę, ale to było zbiorowe oświadczenie. Czy okaże się to punktem zwrotnym, zobaczymy, ale przez jedną noc w Marsylii Liverpool znów wyglądał jak zespół.
Wielki występ Viniciusa Júniora w pogromie AS Monaco 6:1 w Lidze Mistrzów UEFA, okraszony golem, dwiema asystami i stworzeniem siedmiu okazji, przypomniał, dlaczego, jak ujął to Álvaro Arbeloa, „jest najbardziej niebezpiecznym zawodnikiem na boisku”. Niestety, ta błyskotliwa forma pojawiała się w tym sezonie zbyt rzadko. Przed wtorkowym wieczorem Brazylijczyk zdobył tylko jednego gola w poprzednich 19 występach, co było znacznym rozczarowaniem, biorąc pod uwagę jego status. Oficjalnie Vinicius ma na koncie pięć goli i pięć asyst w 20 meczach LaLigi, co są liczbami skromnymi jak na jednego z najlepszych piłkarzy świata. Pod wodzą Xabiego Alonso stracił nawet status niekwestionowanego starter, spędzając kilka meczów na ławce, mimo że był w pełni sił. Jego reakcja po zmianie w październikowym El Clásico była punktem zwrotnym, przyspieszając wewnętrzne napięcia i stając się jednym z katalizatorów odejścia Alonso. Frustracja kibiców Santiago Bernabéu była widoczna. Vinicius stał się obiektem głośnych gwizdów ze strony fanów wstrząśniętych ostatnimi porażkami i niestabilnością projektu. „Ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne. Zawsze jestem w centrum uwagi i chcę, aby działo się to z powodu tego, co robię na boisku, a nie z powodu rzeczy dziejących się poza nim” – przyznał sam zawodnik. Jego obecny kontrakt obowiązuje do czerwca 2027 roku, co sprawia, że czas staje się kluczowym czynnikiem. Według źródeł bliskich klubowi, napięte relacje z Alonso poważnie skomplikowały rozmowy o przedłużeniu kontraktu, co może ulec zmianie pod wodzą Arbeloi. Vinicius ceni sobie życie w Realu Madryt i jego otoczenie doskonale zdaje sobie sprawę z wartości sportowej i komercyjnej pozostania w jednym z największych klubów świata. Chęć pozostania jest realna, ale kwestia finansowa stanowi przeszkodę. Jego obecne zarobki netto wynoszą około 17 milionów euro rocznie, co jego otoczenie uważa za nieadekwatne do jego znaczenia, zwłaszcza w porównaniu do Kyliana Mbappé. Ostatnia oferta klubu opiewała na około 20 milionów euro rocznie, co zostało uznane za niewystarczające, a jego strona domaga się około 30 milionów euro. Rozmowy są zamrożone od miesięcy, ale odejście Alonso może otworzyć drzwi do ich wznowienia. Scenariusz odejścia Mbappé z PSG na zasadzie wolnego transferu w 2024 roku nieuchronnie pojawia się w dyskusjach. Jeśli Vinicius dokończy swój kontrakt, w 2027 roku będzie miał 27 lat i status wolnego agenta, z pełną swobodą wyboru kolejnego klubu. Jednakże, czy Florentino Pérez na to pozwoli? Historia pokazuje, że klub zazwyczaj dyktuje warunki w takich sytuacjach. Jeśli Real Madryt wyczuje realną chęć odejścia za darmo, z pewnością doprowadzi do sprzedaży przed tym terminem, być może już latem 2026 roku. Największe zainteresowanie wykazywała Saudi Pro League, oferując astronomiczne kwoty, jednak kwestie sportowe schłodziły te rozmowy. Obecnie najbardziej realnymi alternatywami poza Madrytem wydają się kluby z Premier League lub Paris Saint-Germain, które są w stanie sprostać jego wymaganiom finansowym i ambicjom sportowym. Pod wodzą Álvaro Arbeloi Vinicius znów czuje się chroniony. „Kiedy jest szczęśliwy, jest nie do zatrzymania” – powtarza trener. W klubie przyznaje się, że sposób, w jaki Alonso zarządzał Viniciusem, odegrał
NewsyRynek transferowy w Argentynie żyje w napięciu, a kibice Boca Juniors tracą cierpliwość po niepowodzeniu w negocjacjach z Marino Hinestrozą. To, co wydawało się być obiecującą opcją, przerodziło się w konkretne rozmowy, które jednak zakończyły się rozczarowaniem dla argentyńskiego giganta. Wszystko wskazuje na to, że Kolumbijczyk wzmocni Vasco da Gama z Rio de Janeiro. W kuluarach klubu z Brandsen 805 mówiło się nawet o wydaniu oficjalnego oświadczenia, mającego wyjaśnić sytuację, gdyż transfer Hinestrozy do Boca Juniors był traktowany wewnętrznie jako niemal pewny. Wieść o odrzuceniu oferty przez piłkarza wywołała falę niezadowolenia wśród fanów "Xeneizes". Media społecznościowe i dziennikarze śledzący losy klubu eksplodowali frustracją po decyzji Kolumbijczyka. Wielu kibiców czuje się zawiedzionych, zwłaszcza że Hinestroza był postrzegany jako wzmocnienie, które mogłoby znacząco podnieść poziom zespołu w nadchodzących rozgrywkach. Sytuację skomentował na antenie Picado TV Gustav Salvestrini, syn legendarnego działacza Orlando Salvestriniego. Jego słowa dosadnie podsumowują skalę rozczarowania w Boca Juniors: „HINESTROZA POWIEDZIAŁ NIE REALOWI MADRYT POŁUDNIOWEJ AMERYKI”. Porównanie do jednego z najbardziej utytułowanych klubów świata podkreśla, jak wielkim talentem i potencjalnym wzmocnieniem miał być dla Boca Hinestroza. Ostatecznie jednak, piłkarz wybrał inną ścieżkę kariery, pozostawiając argentyński klub z poczuciem straconej szansy i potrzebą szukania alternatywnych rozwiązań na rynku transferowym.

🚨🔴🔵 EXCL: Genoa agree deal to sign Nils Zätterström as new centre back from Sheffield United, here we go! Initial loan deal with €5.5m buy option clause not mandatory. 🇸🇪 https://t.co/2y7jhvu6XG

Liverpool make it 3! 🛑3️⃣ Who’s been your Man of the Match? https://t.co/NRsrg8KWaK
NewsyChoć ani Liverpool, ani Olympique Marsylia nie są na skraju eliminacji z Ligi Mistrzów, obie drużyny przystąpiły do tego spotkania z wyraźną potrzebą zwycięstwa. Szczególnie po ostatnich, nieco nierównych występach pod wodzą Arne Slota i Roberto De Zerbiego, obie ekipy chciały udowodnić swoją wartość na europejskiej arenie. Pierwsza połowa długo pozostawała bez bramek, ale tuż przed przerwą Liverpool zdołał wyjść na prowadzenie. W doliczonym czasie gry, po 45 minutach i 1 minucie, Dominik Szoboszlai wykonywał rzut wolny. Wzorowo ułożona przez niego piłka przeleciała pod murem obronnym i wylądowała w siatce, dając The Reds cenne prowadzenie. Marsylia próbowała odwrócić losy meczu, ale to Liverpool zadał kolejny cios. W 72. minucie, po strzale Frimponga, piłka niefortunnie trafiła do własnej bramki Geronimo Rulliego, podwajając przewagę Anglików. Był to decydujący moment spotkania, który przypieczętował zwycięstwo Liverpoolu. Po tym starciu z Liverpoolem, podopieczni Roberto De Zerbiego staną przed kluczowym wyzwaniem w Ligue 1 – zmierzą się z Lens, jedną z rewelacji obecnego sezonu. Następnie Marsylia powróci do europejskich zmagań, udając się na wyjazdowy mecz do Club Brugge. Liverpool natomiast czeka pojedynek z Bournemouth w Premier League, a następnie podejmą u siebie Qarabag w kolejnym spotkaniu Ligi Mistrzów.

Bayern beat USG with Kane brace! 🚀 Who’s been your Man of the Match? https://t.co/KsSeTEvkoX

Job done for Barcelona! 🔵🔴 Who’s your Man of the Match? https://t.co/ZEjHITzi4T

Key win for Newcastle vs PSV! ⚪️⚫️ Who’s your Man of the Match? https://t.co/N3Vg4i1Zsp

Crucial win for Chelsea! 💙🚀 Who’s your Man of the Match? https://t.co/6dw4l1H3Tl

Juventus beat Benfica! ⚪️⚫️ Who’s been your Man of the Match? https://t.co/8koyTqfAMo

Athletic Club beat Atalanta! 🔴⚪️ Who’s your Man of the Match? https://t.co/1ZidewH5Tw

🚨🔴🟡 EXCLUSIVE: Noa Lang to Galatasaray, here we go! Deal agreed right now between clubs. Loan deal for €2m fee plus €30m buy option clause, accepted by Napoli. Lang will have higher salary than current one at Napoli if Galatasaray sign him on permanent deal in June. https://t.co/KFfwZ2nfrO
NewsyPorażka w finale Pucharu Narodów Afryki 2025 na własnym terenie, w tak dramatycznych okolicznościach przeciwko Senegalowi, pozostawiła głęboką ranę w sercach Marokańczyków. Po kilku dniach potrzebnych na przetrawienie emocji, kapitan reprezentacji i gwiazda Paris Saint-Germain, Achraf Hakimi, postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami. Prawa obrońca miał odegrać kluczową rolę w decydującym meczu. Był uczestnikiem jednego z najbardziej kontrowersyjnych momentów spotkania, po faulu na nim Senegalowi odebrano bramkę w końcówce. Wielu spodziewało się, że to właśnie Hakimi podejdzie do decydującego rzutu karnego, jednak inicjatywę przejął Brahim Díaz, który był najlepszym zawodnikiem Maroka w całym turnieju. Niestety, wynik tej serii jedenastek przeszedł do bolesnej historii. Zamiast podsycać dyskusje i kontrowersje, Hakimi wybrał inną ścieżkę. Za pośrednictwem mediów społecznościowych, obrońca PSG opublikował oświadczenie, które wyróżniało się spokojem i wdzięcznością. „Po bardzo trudnych dniach, podczas których starałem się przetrawić wszystko, co się wydarzyło, poczułem potrzebę, by mówić prosto z serca” – napisał, podkreślając, że przemawia przede wszystkim jako Marokańczyk. W swoim przesłaniu Hakimi podziękował władzom za umożliwienie organizacji turnieju w Maroku oraz prezesowi federacji Fouziemu Lekjaa za wsparcie. Jednak najważniejsza część jego słów skierowana była do kibiców. „Byliście naszym dwunastym zawodnikiem” – podkreślił, zaznaczając, jak ogromne wsparcie tłumu niosło drużynę przez wszystkie emocjonalne wzloty i upadki. W jego oczach ta więź między zespołem a narodem była największym osiągnięciem tego turnieju, niezależnie od końcowego wyniku. Wyraził również głębokie uznanie dla selekcjonera Walida Regragui i swoich kolegów z drużyny, podkreślając 35 dni jedności, poświęcenia i dyscypliny, które zdefiniowały ich podróż. Dla niego ta grupa zrobiła więcej niż tylko rywalizowała – pokazała światu, że Maroko jest rozwijającą się potęgą piłkarską, zdolną inspirować daleko poza boiskiem. Pomimo kontrowersyjnych sytuacji na boisku, Hakimi świadomie zdecydował się nie komentować ich, skupiając się na przekształceniu rozczarowania w przesłanie jedności i dumy. Porażka nadal będzie boleć, ale słowa Achrafa Hakimiego oferują inną perspektywę, podkreślając, że Maroko jest już nie tylko okazjonalnym pretendentem, ale szanowaną i podziwianą siłą w afrykańskiej i światowej piłce nożnej.
Gra u nielegalnych operatorów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem. REKLAMA
© 2026 Skróty Meczów.
Wspierane przez AI. Niezwiązane z FIFA/UEFA.
Stephan Lichtsteiner nowym trenerem FC Basel....
News
PSG pozyskało Dro z Barcelony. Transfer za 8,...
News
Dro Fernández podpisał kontrakt z PSG do 2030...
News
When the mrs asks if she can get involved 😭�...
Skrót
Real Madryt był marzeniem, ale odejście z Riv...
News
🚨🔴⚪️ EXCL: Atlético Madrid agree to sign 19...
News