Newsy piłkarskie

Najnowsze wiadomości ze świata piłki nożnej(2114 newsów)

Puchar Anglii: Glasner bez presji. "Chcemy wygrać, nie bronić"Newsy

Puchar Anglii: Glasner bez presji. "Chcemy wygrać, nie bronić"

Crystal Palace rozpoczyna swoją przygodę z Pucharem Anglii w tym sezonie. W poprzedniej edycji "Orły" dokonały czegoś historycznego, zdobywając swoje pierwsze trofeum w 160-letniej historii klubu po zwycięstwie 1:0 nad Manchesterem City w finale. Teraz, w trzeciej rundzie, podopieczni Olivera Glasnera zmierzą się na wyjeździe z Macclesfield. Mimo sukcesu sprzed roku, austriacki szkoleniowiec zapewnia, że nie czuje dodatkowej presji. "Nie czuję żadnej presji związanej z byciem obrońcą tytułu" – powiedział Glasner w rozmowie z BBC Sport. "To było pierwsze trofeum dla Crystal Palace od 160 lat, więc powtórzenie tego byłoby... brakuje mi słów. Może jeśli udało się to zrobić po raz pierwszy w ciągu 160 lat, to można to zrobić ponownie rok później. To byłoby niesamowite osiągnięcie. Zaczynamy każdy turniej z celem jego wygrania, zwłaszcza rozgrywki pucharowe. Wystarczy pięć lub sześć meczów, aby to zrobić, zdobyć trofeum i ponownie zagrać w europejskich pucharach." Glasner podkreśla, że zespół nie myśli o "obronie" pucharu, a o jego ponownym zdobyciu. "Chcemy coś wygrać, a nie tego bronić. Nie musimy tego bronić, wygraliśmy to, to nasze. Tytuł na zawsze pozostanie w historii Crystal Palace, a teraz chodzi o zdobycie kolejnego. To pozytywny cel i właśnie tego chcemy" – dodał. Mimo optymistycznego nastawienia, Palace będzie musiało poradzić sobie bez swojego najlepszego strzelca, Jeana-Philippe Matety, który zmaga się z urazem kolana. Decyzja o jego nieobecności jest środkiem ostrożności, aby uniknąć pogorszenia stanu zdrowia na sztucznej nawierzchni. "Wszystko jest pod kontrolą, ale nie chcemy ryzykować, że zagra na sztucznej trawie i będzie gorzej. Dlatego zostaje w Londynie" – wyjaśnił trener.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Puchar Narodów Afryki: Ndidi przejmuje stery w kryzysie! Kapitan Nigerii gotów zapłacić premie z własnej kieszeniNewsy

Puchar Narodów Afryki: Ndidi przejmuje stery w kryzysie! Kapitan Nigerii gotów zapłacić premie z własnej kieszeni

Napięcie sięga zenitu w obozie reprezentacji Nigerii podczas Pucharu Narodów Afryki 2025. Na kilka dni przed kluczowym ćwierćfinałowym starciem z Algierią, drużyna Super Orłów stanęła w obliczu poważnych problemów pozaboiskowych. Piłkarze przerwali treningi, protestując przeciwko zaległym premiom, co postawiło pod znakiem zapytania ich przygotowania do meczu zaplanowanego na sobotę, 10 stycznia 2026 roku w Marrakeszu. Decydujący moment turnieju wymagał natychmiastowej reakcji, a rolę tę przyjął na siebie kapitan zespołu, Wilfred Ndidi. Doświadczony pomocnik zebrał drużynę, apelując o jedność i skupienie na celach sportowych. Ndidi podkreślił, że priorytetem jest utrzymanie dyscypliny i koncentracji, zwłaszcza w obliczu zbliżających się faz pucharowych. Jego determinacja i gotowość do podjęcia radykalnych kroków, aby zażegnać kryzys, zyskały szerokie uznanie. W rozmowie z BBC, za pośrednictwem dziennikarza Oluwashinto Okeleji, Ndidi wygłosił mocne przesłanie, które rozwiało natychmiastowe obawy. ***„Nie chcę, aby ta sytuacja wpłynęła na nasze przygotowania”*** – powiedział kapitan. ***„Zachęciłem zawodników do treningów i skupienia się na meczu z Algierią. Jeśli premie nie zostaną wypłacone, pokryję je osobiście”***. Ta deklaracja, choć niezwykła, pokazała siłę przywództwa Ndidiego i jego zaangażowanie w dobro drużyny. Po złagodzeniu napięć, Nigeria udała się do Marrakeszu, aby dokończyć przygotowania do starcia z Algierią, z jasnym celem – walką o mistrzostwo kontynentu. Finał turnieju zaplanowano na 18 stycznia 2026 roku, a zespół jest zdeterminowany, aby to piłka nożna, a nie kontrowersje, znalazła się w centrum uwagi.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Kapitan Tottenhamu, Cristian Romero, ukarany dodatkowym zawieszeniem za reakcję na czerwoną kartkę w meczu z Liverpoolem

Cristian Romero, kapitan Tottenhamu Hotspur, otrzymał dodatkowe jednomeczowe zawieszenie za swoje zachowanie po otrzymaniu czerwonej kartki w ostatnim spotkaniu z Liverpoolem. Argentyński obrońca będzie musiał opuścić nadchodzący mecz FA Cup przeciwko Aston Villi, ale będzie dostępny na ligowe starcie z West Hamem United 17 stycznia. Romero został ukarany dwoma żółtymi kartkami podczas niefortunnej porażki 2:1 z Liverpoolem na własnym stadionie. Pierwsze napomnienie otrzymał za protesty po bramce Hugo Ekitike, a drugie w doliczonym czasie gry za kopnięcie Ibrahima Konate, gdy Spurs desperacko próbowali wyrównać. Po otrzymaniu czerwonej kartki, Romero gwałtownie protestował u arbitra Johna Brooksa, zanim ostatecznie udał się do szatni. Tottenham kończył mecz z Liverpoolem w dziewiątkę, po tym jak wcześniej Xavi Simons otrzymał czerwoną kartkę po analizie VAR. Angielska Federacja Piłki Nożnej (FA) postawiła Romero zarzuty dotyczące „nieprawidłowego zachowania, polegającego na nieopuszczeniu pola gry w odpowiednim czasie i/lub konfrontacyjnym i/lub agresywnym zachowaniu wobec sędziego po otrzymaniu czerwonej kartki”. Klub z Londynu zdecydował się nie odwoływać od tej decyzji, co oznacza, że Romero zaakceptował karę i dodatkowo zapłaci grzywnę w wysokości 50 000 funtów. Warto zaznaczyć, że niedawno menedżer Tottenhamu, Ange Postecoglou, poinformował, że klub nie zamierza karać Romero ani odbierać mu opaski kapitańskiej za jego wybuchowy wpis w mediach społecznościowych, w którym krytykował „starszych działaczy” klubu po porażce z Bournemouth. Postecoglou stwierdził, że sprawa została zamknięta po wewnętrznym spotkaniu z zawodnikiem i dyrektorem sportowym Johanem Lange.

onefootball38 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Liam Rosenior chce uczynić Chelsea drużyną światowej klasy. "Potencjał to za mało"

Liam Rosenior, nowy menedżer Chelsea, w swojej pierwszej konferencji prasowej od momentu objęcia sterów na Stamford Bridge, przedstawił swoje ambitne cele. Jego nadrzędnym zadaniem jest przekształcenie „The Blues” w „drużynę światowej klasy”. Rosenior podkreślił, że samo posiadanie potencjału nie wystarczy, a klub musi zacząć realizować swoje możliwości. „Największą przeszkodą, przed jaką stoimy, jest realizacja naszego pełnego potencjału. Posiadanie potencjału to jedno. Musimy przestać być potencjalnie światową drużyną, musimy stać się światową drużyną” – powiedział 41-letni szkoleniowiec. Jego słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście obecnej formy zespołu. Chelsea wygrała zaledwie jeden z ostatnich dziewięciu meczów ligowych, a ostatnia porażka z Fulham tylko pogłębiła kryzys. Mimo to, zespół wciąż ma szanse na sukces w Carabao Cup i awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Rosenior, który wcześniej prowadził Hull City i RC Strasbourg, zdaje sobie sprawę z presji związanej z pracą w tak renomowanym klubie. „Na klubie tej rangi fani chcą sukcesów i mają do tego pełne prawo. Fani powinni mieć takie wymagania i standardy. Aby zdobyć ich zaufanie, muszę wygrywać mecze i budować drużynę, która ich reprezentuje” – zaznaczył. Nowy menedżer chce stworzyć zespół, który budzi respekt: „Próbujemy budować rzeczy w inny sposób. Moją pracą jest próba stworzenia zespołu, przed którym rywale będą się obawiać przyjeżdżać na Stamford Bridge”. Rosenior dodał również, że „największym wyzwaniem w każdym klubie jest stworzenie odpowiedniej kultury, ducha i wartości”. Jest świadomy rotacji menedżerów, ale podchodzi do tego z determinacją: „Presja jest przywilejem i jest wielu ludzi na świecie, którzy chcieliby być na moim miejscu, i chcę o tym pamiętać”.

onefootball38 dni temu
Czytaj więcej
Przyszłość Viníciusa w Realu Madryt pod znakiem zapytania. Czy Brazylijczyk opuści Santiago Bernabéu?Newsy

Przyszłość Viníciusa w Realu Madryt pod znakiem zapytania. Czy Brazylijczyk opuści Santiago Bernabéu?

Choć Real Madryt nadal naciska na przedłużenie kontraktu z Viníciusem Júniorem, a sam zawodnik na chwilę obecną podziela tę chęć, to jednak niepewność co do jego przyszłości w klubie nigdy nie była większa. Jak donosi ESPN, obecna umowa Brazylijczyka obowiązuje do czerwca 2027 roku, jednak źródła nie wykluczają, że klub może rozważać sprzedaż już w najbliższym okienku transferowym, jeśli pojawi się oferta satysfakcjonująca wszystkie strony. Negocjacje kontraktowe utknęły w martwym punkcie od maja. Osoby bliskie byłemu skrzydłowemu Flamengo uważają, że rozmowy najprawdopodobniej nie zostaną wznowione przed Mistrzostwami Świata w 2026 roku. Taki scenariusz oznaczałby, że Vinícius mógłby wejść w ostatni rok swojego kontraktu bez porozumienia. Ta perspektywa zaczyna budzić wewnętrzne obawy w klubie, biorąc pod uwagę kluczową rolę zawodnika na boisku oraz ryzyko spadku jego wartości rynkowej, jeśli sytuacja będzie się przedłużać. Niepewność kontraktowa zbiega się z trudniejszym okresem na boisku. Vinícius notuje serię 16 meczów bez bramki, kilkukrotnie był gwizdany przez część kibiców na Santiago Bernabéu, a jego relacje z trenerem Xabim Alonso wciąż nie są w pełni ułożone. Z obozu zawodnika docierają głosy, że negatywne doniesienia medialne dotyczące rozmów o odnowieniu kontraktu podsycają frustrację na trybunach. Niemniej jednak, panuje zgoda co do jednego: najjaśniejszą drogą naprzód jest powrót Viniciusa do najlepszej formy i podniesienie ogólnego poziomu gry zespołu. Jeśli jednak rozstanie z Realem Madryt miałoby dojść do skutku, to przeprowadzka do Arabii Saudyjskiej jest praktycznie wykluczona. ESPN informowało wcześniej o zainteresowaniu klubów z Arabii Saudyjskiej, ale te same źródła zapewniają, że od kilku miesięcy nie było żadnych kontaktów. Vinícius nie jest również gotowy na opuszczenie europejskiej piłki na tym etapie swojej kariery. Gdyby zdecydował się nie odnawiać kontraktu, rozważałby jedynie przenosiny do innego czołowego europejskiego klubu. Spekulacje w Anglii łączyły Chelsea z potencjalnym ruchem po Brazylijczyka. Jednak źródła ESPN zaprzeczają jakimkolwiek oficjalnym podejściom ze strony londyńskiego klubu. Z Stamford Bridge płynie przekaz, że styczeń ma być spokojnym okienkiem transferowym, a uwaga skupiona jest na reszcie sezonu. W obecnej sytuacji Chelsea napotkałaby trudności zarówno z wpasowaniem Viniciusa do składu, jak i z finansowaniem tak znaczącego transferu. Choć niespodzianek nigdy nie można całkowicie wykluczyć, natychmiastowy ruch wydaje się wysoce nieprawdopodobny.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Diomande: Gwiazda z Wybiegu, Która Rozpala Puchar Narodów Afryki i Bundesligę!Newsy

Diomande: Gwiazda z Wybiegu, Która Rozpala Puchar Narodów Afryki i Bundesligę!

Choć na boiskach Wybrzeża Kości Słoniowej nie zobaczymy już legend takich jak Didier Drogba, Yaya Touré czy Kolo Touré, "Słonie" zyskały nową, elektryzującą postać, w której mogą pokładać nadzieje. Mowa o Yanie Diomande, skrzydłowym urodzonym w Abidżanie w 2006 roku, którego błyskawiczna kariera przypomina spektakularny wznos rakiety. Zaledwie rok temu Diomande szlifował swoje umiejętności w akademii DME w Stanach Zjednoczonych. 29 marca – niecałe dziesięć miesięcy temu – zadebiutował w profesjonalnej piłce w barwach Leganés przeciwko Realowi Madryt. Dziś, po transferze wartym 20 milionów euro minionego lata, RB Lipsk wycenia go już na oszałamiające 100 milionów euro. Jego wpływ na niemiecką piłkę był natychmiastowy i spektakularny. W zaledwie 14 meczach Bundesligi zanotował siedem bramek i cztery asysty, szybko stając się jednym z najbardziej niebezpiecznych skrzydłowych ligi. W wieku 19 lat i 22 dni został drugim najmłodszym piłkarzem w historii, który zdobył hat-trick w Bundeslidze. Prowadzi również w lidze pod względem udanych dryblingów (42), zajmuje siódme miejsce w strzałach celnych (13) i w grudniu odebrał nagrodę dla najlepszego debiutanta miesiąca w Bundeslidze. Nic dziwnego, że europejska elita już zaczyna się nim interesować. Bayern Monachium i Manchester United łączone są z młodym Iworyjczykiem, choć Lipsk pozostaje stanowczy w swojej polityce transferowej. **„Naszym celem jest zatrzymywanie zawodników u nas na dłużej niż rok”** – powiedział Marcel Schäfer, dyrektor sportowy RB Lipsk. **„W przeciwnym razie nie można budować spójności”**. Jakby tego było mało, Diomande stał się również jedną z największych gwiazd Pucharu Narodów Afryki. Były gracz Leganés poprowadził Wybrzeże Kości Słoniowej do ćwierćfinału, strzelając bramkę w zwycięskim 3:0 meczu przeciwko Burkinie Faso i zasłużenie zdobywając tytuł Piłkarza Meczu. W zaledwie 75 minut stworzył cztery okazje bramkowe, wykonał sześć udanych z ośmiu prób dryblingu, oddał trzy strzały i zanotował sześć odzyskań piłki, podkreślając swój wszechstronny wpływ na grę. Według Opta, Diomande jest najskuteczniejszym dryblerem turnieju, z 16 udanymi akcjami na 27 prób. Prowadzi również w liczbie „slalomów” – akcji z wieloma dryblingami – z siedmioma, umacniając swoją reputację nieustannego zagrożenia w pojedynkach jeden na jednego. W kraju rośnie ekscytacja. **„Wszyscy wiedzą, że Yan jest świetnym zawodnikiem”** – powiedział jego kolega z drużyny, Amad Diallo. **„Jesteśmy bardzo blisko poza boiskiem, a to pomaga nam na nim”**. **„Oboje jesteśmy bezinteresowni”** – dodał skrzydłowy Manchesteru United. **„Jeśli mogę mu podać, robię to. Jeśli on może podać mi, robi to”**. Diomande pokazał pazur – a dla Wybrzeża Kości Słoniowej jego rozwój już teraz wydaje się być piłkarskim złotem.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Amad Diallo: Porównania do legend niemożliwe, chcę pisać własną historię!Newsy

Amad Diallo: Porównania do legend niemożliwe, chcę pisać własną historię!

Amad Diallo, młoda gwiazda Manchesteru United, odrzuca porównania do takich ikon jak Didier Drogba czy Yaya Toure, podkreślając swoje pragnienie budowania własnej, niepowtarzalnej ścieżki w barwach Wybrzeża Kości Słoniowej. Pomimo zaledwie 15 występów w narodowych barwach od debiutu w marcu 2021 roku, 23-letni skrzydłowy jest już postrzegany jako jeden z liderów drużyny, zwłaszcza podczas trwającego Pucharu Narodów Afryki. Jego dotychczasowa postawa na turnieju jest imponująca. Amad wziął bezpośredni udział w czterech bramkach (trzy gole, jedna asysta) w czterech rozegranych meczach, znacząco przyczyniając się do awansu swojego kraju do ćwierćfinału. W zestawieniu najlepszych zawodników turnieju, pod względem liczb, ustępuje jedynie Ademoli Lookmanowi z Nigerii, który ma na koncie siedem punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Co więcej, Amad jest liderem pod względem oddanych strzałów (15) i stworzonych okazji (9), co daje łącznie 24 kluczowe akcje ofensywne. Te spektakularne występy naturalnie przywodzą na myśl porównania do legend Wybrzeża Kości Słoniowej – Didiera Drogby, rekordzisty pod względem liczby bramek, oraz Yaya Toure, który poprowadził drużynę do triumfu w Pucharze Narodów Afryki w 2015 roku. Sam Amad podchodzi do tych pochwał z pokorą i determinacją. ***„Czuję się naprawdę dobrze, zrelaksowany, swobodny na boisku”*** – powiedział w rozmowie ze Stats Perform, komentując swój udany start w Pucharze Narodów Afryki. ***„Jestem w dobrym miejscu fizycznie i mentalnie. Staram się dawać z siebie wszystko na boisku. Jestem tutaj, aby być jednym z ofensywnych liderów. Porównania z legendami takimi jak Didier Drogba czy Yaya Toure są niemożliwe. Oni napisali swoją własną historię. Są legendami afrykańskiej i europejskiej piłki. Ja staram się podążać własną ścieżką, pozostać pokornym i pomóc mojemu krajowi zdobyć czwartą gwiazdkę”*** – dodał. Jest to jego pierwszy Puchar Narodów Afryki, po tym jak dwa lata temu musiał go opuścić z powodu kontuzji. Z trzema bramkami na koncie w tegorocznej edycji, już teraz plasuje się w czołówce strzelców w historii występów Wybrzeża Kości Słoniowej na tym turnieju, ustępując jedynie Laurentowi Pokou i Joelowi Tiehiemu. Amad podkreśla również znaczenie dzielenia się doświadczeniem zdobytym w Manchesterze United z młodszymi kolegami z drużyny, wskazując na pokorę i koncentrację jako klucz do sukcesu. Wybrzeże Kości Słoniowej w ćwierćfinale zmierzy się z Egiptem, a Amad ma również ambitne cele indywidualne, w tym zdobycie Złotej Piłki Afryki.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Alarm w Atlético Madryt! Forma Juliána Álvareza budzi coraz większy niepokójNewsy

Alarm w Atlético Madryt! Forma Juliána Álvareza budzi coraz większy niepokój

Wszystkie oczy były zwrócone na Juliána Álvareza przed derbowym starciem Atlético Madryt z Realem Madryt w półfinale Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej. Z zaledwie dwoma golami w ostatnich dziesięciu występach, wydawało się, że to idealny moment, by Argentyńczyk odzyskał swój blask w tak ważnym meczu. Zarówno z ławki rezerwowych, jak i w szatni, przekaz był jasny. Diego Simeone publicznie wsparł swojego napastnika przed pierwszym gwizdkiem, podkreślając, że Julián powinien pokazywać swoją jakość czynami, a nie słowami. Koke wtórował mu, przypominając wszystkim, że gracze o wyjątkowych umiejętnościach zawsze podlegają wyższym standardom. Na kilka godzin przed rozpoczęciem meczu w Dżuddzie, nawet prezes klubu, Enrique Cerezo, próbował uspokoić nastroje, zauważając, że wszyscy piłkarze przechodzą przez lepsze i gorsze momenty i wyrażając pełne przekonanie, że Julián wróci do swojej najlepszej formy. Jednak mecz nie przyniósł oczekiwanego przełomu. Julián po raz kolejny wyglądał na przygaszonego w strefie ataku. Nikt nie kwestionuje jego wysiłku, zaangażowania ani pracy w defensywie, ale z piłką przy nodze jego wpływ na grę był ograniczony. Nie zdołał wykorzystać swoich okazji strzeleckich, miał trudności z dryblingiem i trudno mu było być decydującym, gdy drużyna najbardziej go potrzebowała. Konsekwencje są nieuniknione: debata na temat jego formy narasta, zwłaszcza poza Estadio Metropolitano. Wewnątrz zespołu nie ma pęknięć, a zaufanie pozostaje nienaruszone, ale jasne jest, że Argentyńczyk nie jest w szczytowej formie, a jego wpływ na atak jest niższy od oczekiwań wobec gracza jego formatu. Ten zewnętrzny szum jest również podsycany przez plotki, które pojawiły się wcześniej w sezonie, szczególnie o rzekomym zainteresowaniu ze strony FC Barcelony – wątek, który nigdy do końca nie zniknął. Tylko sam Julián może naprawdę położyć temu kres, prezentując odpowiednią formę na boisku. Po meczu dyrektor sportowy Atlético, Mateu Alemany, wzmocnił przekaz wsparcia, chwaląc zaangażowanie napastnika i przypominając wszystkim znaną prawdę piłkarską: napastnicy przechodzą przez różne okresy. W Atlético wierzą, że nadszedł czas, aby go wesprzeć – zwłaszcza po tym, jak niedawno został ojcem i nadal wykazuje wzorową postawę w każdym meczu. Z 11 golami, Julián Álvarez pozostaje najlepszym strzelcem drużyny w tym sezonie. Jakość jest obecna. Pytanie brzmi, kiedy powróci z regularnością, na którą wszyscy czekają.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej