Newsy piłkarskie

Najnowsze wiadomości ze świata piłki nożnej(2115 newsów)

Newsy

Thomas Frank na rozdrożu. Puchar Anglii jedyną deską ratunku dla Tottenhamu?

Thomas Frank, menedżer Tottenhamu, znajduje się pod ogromną presją. Ostatnie wyniki, w tym bolesna porażka z Bournemouth, sprawiły, że atmosfera w klubie jest gęsta od niezadowolenia. Zawodnicy są rozgoryczeni, kibice apatyczni, a sam Frank przyznał, że odbudowa zespołu w jego stylu nie przynosi mu radości. Zwycięstwo w Pucharze Anglii może być dla niego ostatnią szansą na uratowanie posady, ale obecne problemy Tottenhamu nie wykazują oznak ustępowania. Ostatnie tygodnie to pasmo rozczarowań dla „Kogutów”. Porażka z Bournemouth, przypieczętowana golem w doliczonym czasie gry, była prawdopodobnie najdotkliwszą klęską za kadencji Franka. Gwizdy towarzyszące jego podejściu do trybun kibiców na Vitality Stadium tylko potwierdziły rosnące niezadowolenie. Dodatkowo, incydent z kubkiem po kawie z logo Arsenalu, niezależnie od intencji, tylko podsycił napięcie w niewłaściwym momencie. Dla Franka, dla którego Puchar Anglii w czasach pracy w Brentford miał drugorzędne znaczenie, teraz staje się on kluczowy. Zwycięstwo w tych prestiżowych rozgrywkach, pierwszy raz od 1991 roku, mogłoby znacząco poprawić jego reputację. Frank zapowiada, że w meczu z Aston Villą wystawi najsilniejszy możliwy skład, mimo napiętego terminarza. „Jestem bardzo, bardzo świadomy, że pucharowy bieg byłby fantastyczny. Puchar Anglii to największy i najbardziej historyczny turniej pucharowy, nie tylko w Wielkiej Brytanii i Anglii, ale także na świecie” – powiedział na przedmeczowej konferencji. W obronie ma pojawić się kapitan Cristian Romero, mimo jego niedawnego, emocjonalnego wpisu na Instagramie, w którym krytykował „innych ludzi” w klubie. Choć sprawa została wewnętrznie wyjaśniona, a Romero nie poniósł konsekwencji, jego słowa nadal rezonują w szatni, która wydaje się być rozdarta. Niepokojące sygnały płyną również od innych zawodników – Micky van de Ven konfrontował się z kibicami po meczu z Bournemouth, a Pedro Porro musiał być uspokajany przez bramkarza. Problemy Franka mnożą się również z powodu kontuzji. Mohammed Kudus będzie pauzował do kwietnia z powodu urazu mięśnia czworogłowego, a uraz mięśnia dwugłowego uda Rodrigo Bentancura okazał się poważniejszy niż początkowo sądzono. W obliczu tych wyzwań, Puchar Anglii wydaje się być dla Franka jedyną nadzieją na odwrócenie losów sezonu i uratowanie posady. Jednak na drodze stoi mu Aston Villa Unaia Emery'ego, która w październiku pokonała Tottenham na ich stadionie. Trzydzieści pięć lat po ostatnim triumfie w tych rozgrywkach, Frank potrzebuje „magii” FA Cup, aby przywrócić iskrę w sezonie Tottenhamu. Może to być jego ostatnia szansa.

onefootball37 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Największa broń Barcelony w starciu z Realem Madryt tkwi w tym, co mamy na wyciągnięcie ręki

Pięciosobowe zwycięstwo Barcelony nad Athletikiem Bilbao w półfinale Superpucharu Hiszpanii to nie tylko imponujący wynik, ale przede wszystkim odzwierciedlenie postępów, jakie projekt Hansiego Flicka poczynił w ostatnich tygodniach. Choć bramki i płynność w ataku zdominowały nagłówki, prawdziwym wnioskiem z tego wieczoru jest głębia składu Barcelony i to, jak może ona wpłynąć na finałowy mecz z Realem Madryt. Powrót kontuzjowanych zawodników i rosnąca konkurencja o miejsca w składzie dają Flickowi znacznie szerszy wachlarz narzędzi do dyspozycji. Pozwoliło to Barcelonie odnaleźć tożsamość, która definiowała jej najlepsze momenty w poprzednim sezonie. To już nie jest projekt w fazie rozwoju, ale system, który zaczyna funkcjonować z pełną mocą. Półfinał z Athletikiem podkreślił, jak silne stały się opcje Barcelony. Już przed pierwszą zmianą stron ławka rezerwowych prezentowała się imponująco, zdolna stawić czoła każdemu rywalowi. Nie była to grupa zawodników mająca jedynie utrzymać prowadzenie, ale zbiór graczy potrafiących odwrócić losy meczu. Przeciwko Espanyolowi zmiany dokonane przez Flicka całkowicie odmieniły przebieg spotkania. Zawodnicy tacy jak Robert Lewandowski, Pedri, Dani Olmo i Fermin Lopez zaczęli mecz na ławce, a ich wejście odmieniło drugą połowę. Ich wpływ bezpośrednio przełożył się na bramki, które przypieczętowały zwycięstwo. Dla Flicka taka głębia składu otwiera nieskończone możliwości taktyczne. Może on dostosowywać formacje, zwiększać intensywność w końcówkach meczów lub wykorzystywać konkretne słabości w obronie przeciwnika. Co ważniejsze, pozwala to na odpowiednią rotację przed fazą pucharową Ligi Mistrzów, gdzie świeżość fizyczna często decyduje o sukcesie. Wchodząc w finał z Realem Madryt, siła Barcelony tkwiąca w głębi składu może okazać się czynnikiem decydującym. Kiedy marginesy są niewielkie, a nogi zaczynają odmawiać posłuszeństwa, Flick ma luksus sięgnięcia po sprawdzoną jakość. Ta przewaga może okazać się kluczowa nie tylko w Superpucharze, ale i w nadchodzących, kluczowych miesiącach.

onefootball37 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Endrick o powrocie do Realu Madryt: Ancelotti i Xabi Alonso doradzili mi to samo!

Młody brazylijski talent, Endrick, który niedawno dołączył do Olympique Lyon na zasadzie wypożyczenia, przerwał milczenie w sprawie swojej przyszłości i rad, jakich udzielili mu Carlo Ancelotti oraz Xabi Alonso. Pomimo kontuzji Kyliana Mbappe, która wywołała spekulacje o przedwczesnym powrocie Endricka do Madrytu, Real Madryt zdecydował się pozostawić go we Francji, aby mógł zdobywać cenne doświadczenie na najwyższym poziomie. Endrick, który w wywiadzie dla mediów opowiedział o swojej decyzji o odejściu z klubu ze stolicy Hiszpanii, podkreślił, jak ważne było dla niego słuchanie rad doświadczonych postaci. Szczególnie ciepło wypowiadał się o Xabim Alonso, z którym odbył wiele rozmów. „Rozmawiałem z Xabim o wielu rzeczach. Zdobył wiele tytułów, był mistrzem świata. Ma wiele do nauczenia i wniesienia. Chcę, aby ludzie tacy jak on zawsze mi pomagali. Ja również chcę być mistrzem świata z reprezentacją, tak jak on z Hiszpanią” – powiedział młody napastnik. Podobnie wypowiedział się o Carlo Ancelottim, zaznaczając, że obaj trenerzy mieli dla niego tę samą radę: „Ancelotti i Xabi obaj doradzili mi, abym szukał gry po wyzdrowieniu z kontuzji. To dwaj mistrzowie z wygranymi karierami. Przeszli przez wszystko: zwycięstwa, porażki, kontuzje, tytuły. Trzeba słuchać rad takich ludzi”. Brazylijczyk przyznał, że opuszczenie „największego klubu na świecie” było trudne, ale zaznaczył, że jest to jedynie tymczasowa przerwa. „Nie odchodzę. To tylko pauza. W Lyonie będę mógł wreszcie rozegrać wiele meczów, a to pomoże również Realowi Madryt” – zapewnił Endrick. Wyraził również zrozumienie dla swojej sytuacji w Realu Madryt i faktu, że nie zawsze mógł liczyć na regularną grę, mimo szybkiego debiutu i strzelania bramek w każdym turnieju. „Rozumiem, że ludzie chcieli, abym grał więcej, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze wszystko dzieje się tak szybko” – dodał. Endrick jest przekonany, że wypożyczenie do Lyonu to idealny krok w jego rozwoju, ponieważ klub ten oferuje mu wszystko, czego potrzebuje: zespół, kibiców, sztab szkoleniowy i możliwość rozwoju.

onefootball37 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Wrexham zdetronizowało Nottingham Forest! Phil Parkinson zachwycony obecnością Ryana Reynoldsa

Walia oszalała! W nocy z soboty na niedzielę byliśmy świadkami kolejnej wielkiej niespodzianki w Pucharze Anglii. Wrexham, klub należący do hollywoodzkiej gwiazdy Ryana Reynoldsa, dokonał czegoś niezwykłego, eliminując z rozgrywek drużynę Nottingham Forest. Po pasjonującym remisie 3:3, o awansie do czwartej rundy zadecydowały rzuty karne, w których lepsi okazali się gospodarze. Menedżer Wrexham, Phil Parkinson, nie krył swojej radości po tym historycznym zwycięstwie. Szczególnie podkreślił obecność jednego z właścicieli klubu, Ryana Reynoldsa, który wraz z rodziną obserwował z trybun niezwykłe widowisko. ***„Miałem z nim rozmowę przed meczem i wspaniale było widzieć go tutaj z rodziną”*** – powiedział Parkinson, nawiązując do aktora znanego z roli Deadpoola. ***„Myślę, że mama Ryana była tu dziś wieczorem po raz pierwszy. To było naprawdę wyjątkowe i mam nadzieję, że dobrze się bawili. Jestem pewien, że podczas lotu powrotnego do domu będą świętować przy lampce wina.”*** Warto zaznaczyć, że Wrexham przystępowało do tego spotkania w znakomitej formie, wygrywając cztery poprzednie mecze w League Two. Mecz był prawdziwym rollercoasterem emocji. Gospodarze prowadzili już 2:0, potem 3:1, ale Nottingham Forest zdołało odrobić straty i doprowadzić do dogrywki, a następnie rzutów karnych. Bohaterem spotkania okazał się bramkarz Wrexham, Arthur Okonkwo, który obronił dwa kluczowe strzały. Zupełnie odmienne nastroje panowały w obozie pokonanych. Trener Nottingham Forest, Sean Dyche, był bezlitosny w ocenie postawy swojej drużyny, zwłaszcza w pierwszej połowie. ***„Pierwsza połowa była całkowicie nieakceptowalna. Powiedziałem to pewnym indywidualnym zawodnikom i muszą spojrzeć w lustro”*** – grzmiał Dyche. ***„To nie jest akceptowalne dla mnie, ale także dla tego herbu. Wszyscy pukają do moich drzwi i pytają: 'Dlaczego nie gram?'. Ale dowody są dość oczywiste. Nie wszyscy, ale tak to już jest w piłce nożnej. Musisz trenować i przygotowywać się cały czas, bo kiedy przyjdzie dzień, musisz być gotowy, a zbyt wielu nie było.”*** Dyche przyznał jednak, że zawodnicy wchodzący z ławki zmienili oblicze gry, a rzuty karne nazwał loterią. Dla Wrexham jest to kolejny dowód na bogatą historię klubu w Pucharze Anglii, gdzie w przeszłości eliminowali już takie potęgi jak Arsenal, Newcastle czy West Ham. Tym razem jednak po raz pierwszy od 26 lat zmierzyli się z drużyną z Premier League i wyszli z tej konfrontacji zwycięsko, pisząc kolejny ekscytujący rozdział w swojej historii.

onefootball37 dni temu
Czytaj więcej
Wrexham pisze historię FA Cup! Sensacyjne zwycięstwo po rzutach karnych z Nottingham ForestNewsy

Wrexham pisze historię FA Cup! Sensacyjne zwycięstwo po rzutach karnych z Nottingham Forest

Walia oszalała! Wrexham, klub znany na całym świecie dzięki swoim hollywoodzkim właścicielom, Ryanowi Reynoldsowi i Robowi McElhenneyowi, dostarczył swoim kibicom emocji godnych największego ekranu, eliminując Nottingham Forest z Pucharu Anglii po pasjonującym remisie 3:3 i wygranej w rzutach karnych 4:3. Bohaterem spotkania został bramkarz Wrexham, Arthur Okonkwo, który obronił dwa kluczowe jedenastki, pieczętując awans swojej drużyny do czwartej rundy. Niespodziewany przebieg meczu rozpoczął się od anulowanego gola dla gości z powodu zagrania ręką. Wrexham wykorzystało ten moment zawahania i w końcówce pierwszej połowy zdobyło dwie bramki w ciągu trzech minut. Najpierw Liberato Cacace wykorzystał błąd Omari'ego Hutchinsona i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Forest. Chwilę później Oliver Rathbone popisał się indywidualną akcją, minął obrońcę i spokojnie umieścił piłkę w siatce, podwyższając prowadzenie. Po przerwie Nottingham Forest zdołało odrobić straty. Igor Jesus zdobył kontaktowego gola głową, ale Dominic Hyam szybko przywrócił Wrexham dwubramkowe prowadzenie. Wydawało się, że losy awansu są przesądzone, jednak Callum Hudson-Odoi w ostatnich minutach meczu dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do dogrywki. W niej obie drużyny miały swoje okazje, ale ostatecznie o wszystkim musiały decydować rzuty karne. Tam ponownie błysnął Arthur Okonkwo, broniąc strzały Igora Jesusa i Omari'ego Hutchinsona, co zapewniło Wrexham historyczny awans. To pierwszy raz od grudnia 1999 roku, kiedy Wrexham wyeliminowało drużynę z Premier League z FA Cup, a także pierwszy raz od stycznia 1982 roku, kiedy strzelili trzy gole przeciwko zespołowi z najwyższej klasy rozgrywkowej w Pucharze Anglii.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
🚨🔵🔴 Barcelona already informed Marcus Rashford and his camp about desire to keep him beyond this season. No guarantee yet on €30m buy option to be...
X.com

🚨🔵🔴 Barcelona already informed Marcus Rashford and his camp about desire to keep him beyond this season. No guarantee yet on €30m buy option to be...

🚨🔵🔴 Barcelona already informed Marcus Rashford and his camp about desire to keep him beyond this season. No guarantee yet on €30m buy option to be activated, final decision later + based also on financial situation but Barça very happy with Rashy. 🎥 https://t.co/YDcAE3zRTy https://t.co/lIcEUtGXN1

X.com38 dni temu
Czytaj więcej
🚨💙 Liam Rosenior: “No excuses about starting my job mid season. I’m here to win”. “This project is about winning. It’s not about anything but...
X.com

🚨💙 Liam Rosenior: “No excuses about starting my job mid season. I’m here to win”. “This project is about winning. It’s not about anything but...

🚨💙 Liam Rosenior: “No excuses about starting my job mid season. I’m here to win”. “This project is about winning. It’s not about anything but trying to deliver trophies”. “Whether it’s me at the club in three, four, five years, this club will be successful for long time”. https://t.co/skBGeBtIVn

X.com38 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Liam Rosenior apeluje do kibiców Chelsea: "Oceńcie to, co widzicie, a nie to, co słyszycie"

Nowy szkoleniowiec Chelsea, Liam Rosenior, zwrócił się do fanów z prośbą o cierpliwość i danie mu szansy udowodnienia swojej "wartości" na stanowisku menedżera na Stamford Bridge. 41-letni Anglik, którego nominacja nie spotkała się z powszechnym entuzjazmem, mierzy się z krytyką, że został wybrany jako "łatwa opcja" ze względu na wcześniejszą współpracę z siostrzanym klubem Chelsea, RC Strasbourg. Rosenior, były menedżer Derby County i Hull City, zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakie przed nim stoi, jeśli chce być kiedykolwiek wymieniany w jednym szeregu z takimi legendami jak Jose Mourinho, Carlo Ancelotti czy Antonio Conte. ***„Jose Mourinho powiedział, że potrzebował lat, by stać się sukcesem z dnia na dzień”*** – przyznał Rosenior. ***„Tak jest z każdym. Nie jesteś nazwiskiem, dopóki nim nie zostaniesz. Patrzę na niektórych trenerów, którzy są teraz uważani za światową klasę, otrzymali szansę i ją wykorzystali. Jestem w fantastycznie uprzywilejowanej sytuacji i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby z niej skorzystać. Oceńcie to, co widzicie, a nie to, co słyszycie. Oceńcie nas po tym, co zobaczycie na boisku. Nawet nie oceniajcie moich konferencji prasowych, po prostu jestem sobą. Dajcie mi, mojemu sztabowi i moim zawodnikom szansę udowodnić, że jesteśmy tego warci. Oceńcie nas i bądźcie sprawiedliwi. Jeśli wyniki nie będą wystarczające, będę pierwszym, który to powie. Wezmę winę na siebie.”*** Rosenior ma przed sobą trudne zadanie przywrócenia harmonii między klubem a jego kibicami. Właściciele z BlueCo od trzech i pół roku budzą niezadowolenie wśród fanów, co potwierdzają najnowsze wyniki ankiety Chelsea Supporters' Trust. Tylko 1,3% kibiców uważa, że klub jest zarządzany w sposób, który zapewni trwały sukces sportowy w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat. Stamford Bridge było świadkiem wielu wyrazów frustracji pod rządami BlueCo, a poprzedni trzej menedżerowie – Graham Potter, Mauricio Pochettino i Enzo Maresca – spotykali się z ostrą krytyką ze strony fanów. Rosenior zamierza jednak nawiązać silną więź z kibicami poprzez styl gry swojej drużyny. ***„Fani są niezwykle ważni dla atmosfery na stadionie, zarówno u siebie, jak i na wyjazdach”*** – podkreślił. ***„Mają ogromny wpływ na energię tego miejsca. Chcę odważnej, nieustraszonej drużyny grającej z inicjatywą, która nie boi się popełniać błędów. Kiedy ma się za sobą Stamford Bridge, wiem z własnego doświadczenia, jak trudno grać tam przeciwnikom. Dajmy naszym zawodnikom szansę na sukces i pozwólmy im być szczęśliwymi. Chcę stworzyć naprawdę silne więzi z fanami.”***

onefootball38 dni temu
Czytaj więcej
Bundesliga: Dortmund uratował remis z Eintrachtem w szalonym meczu!Newsy

Bundesliga: Dortmund uratował remis z Eintrachtem w szalonym meczu!

Niesamowite emocje zafundowały nam zespoły Eintrachtu Frankfurt i Borussii Dortmund w ramach 27. kolejki Bundesligi. Mecz zakończył się remisem 3:3, a ostateczny cios, który uratował punkt dla gości, zadał Carney Chukwuemeka. Eintracht dwukrotnie odrabiał straty, a w końcówce nawet wyszedł na prowadzenie, jednak podopieczni trenera Edin Terzića walczyli do samego końca, by nie opuścić stadionu pokonani. Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego gola dla Borussii. Już w 10. minucie Maximilian Beier, nie zwalniając tempa, wykorzystał precyzyjne podanie Juliana Ryersona i technicznym strzałem z pierwszej piłki pokonał bramkarza Eintrachtu, Kauę Santosa. Chwilę później Gregor Kobel zdołał zatrzymać groźny strzał Cana Uzuna, ale Eintracht znalazł sposób na odrobienie strat. Po faulu Robina Kocha w polu karnym, rzut karny na bramkę zamienił właśnie Uzun. Po przerwie, w 68. minucie, Felix Nmecha ponownie wyprowadził dortmundczyków na prowadzenie, posyłając piłkę po wewnętrznej stronie słupka. Ta przewaga trwała jednak zaledwie trzy minuty. Nowy nabytek Eintrachtu, Arnaud Kalimuendo, świetnym podaniem uruchomił Younesa Ebnoutaliba, który precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania. Kulminacja emocji nastąpiła w ostatnich minutach. Najpierw Nathaniel Brown musiał interweniować na linii bramkowej po kuriozalnym błędzie Kaua Santosa i Arthura Theate, a Nico Schlotterbeck obił poprzeczkę. Wydawało się, że Mahmoud Dahoud w 92. minucie zapewni Borussii zwycięstwo, strzelając przepiękną bramkę zza pola karnego. Nic bardziej mylnego! Zaledwie trzy minuty później, po zablokowanym strzale, dobitka Carney Chukwuemeki znalazła drogę do siatki, ustalając ostateczny wynik meczu na 3:3. To był prawdziwy rollercoaster, w którym obie drużyny miały swoje szanse na zwycięstwo. Analiza statystyczna pokazuje, że Borussia Dortmund miała lekką przewagę w oczekiwanych bramkach (xG) – 2.38 do 1.83 dla Eintrachtu. Goście oddali więcej strzałów (16 do 12), choć obie drużyny celnie trafiały sześciokrotnie. Mimo wszystko, był to imponujący występ ofensywny ze strony BVB, która utrzymuje swoją imponującą serię 24 kolejnych meczów z golem w Bundeslidze. Podopieczni Terzića przedłużyli także swoją passę bez porażki do dziewięciu spotkań. Niemniej jednak, strata do liderującego Bayernu Monachium wzrosła do ośmiu punktów.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Puchar Narodów Afryki 2025: Kto rywalem Maroka w półfinale? Gwiazda Realu Madryt na fali!Newsy

Puchar Narodów Afryki 2025: Kto rywalem Maroka w półfinale? Gwiazda Realu Madryt na fali!

Marokańczycy, pod wodzą błyskotliwego Brahima Díaza, rozgrywają znakomity Puchar Narodów Afryki 2025, będąc jednocześnie gospodarzami turnieju. Jednakże, ich dotychczasowa, imponująca droga może napotkać najtrudniejszą przeszkodę właśnie w półfinale. "Lwy Atlasu", które do tej pory straciły zaledwie jedną bramkę w całym turnieju, zmierzą się ze zwycięzcą elektryzującego starcia pomiędzy Algierią a Nigerią. Te dwie drużyny, podobnie jak Maroko, zakończyły fazę grupową z kompletem zwycięstw, co zapowiada niezwykle zacięty bój o półfinałowy awans. Mecz ten, podobnie jak drugi półfinał, w którym czeka już Senegal na triumfatora pary Egipt – Wybrzeże Kości Słoniowej, zaplanowano na środę, 14 stycznia. Półfinałowe spotkanie z udziałem Maroka rozpocznie się o godzinie 15:00 czasu lokalnego. Brahim Díaz, gwiazda Realu Madryt, ponownie wpisał się na listę strzelców w wyrównanym ćwierćfinałowym pojedynku przeciwko Kamerunowi. Ten gol sprawił, że Díaz stał się jedynym zawodnikiem w historii Pucharu Narodów Afryki, który zdobywał bramki w pięciu kolejnych meczach. Ten historyczny wyczyn już zapewnił mu miejsce w annałach turnieju i stanowi doskonałą zapowiedź jego dalszych poczynań na boiskach Afryki.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Puchar Anglii: Dramatyczne rozstrzygnięcia i niespodzianki w 3. rundzie! Oxford United i Wigan Athletic dalej, Preston North End odpada.Newsy

Puchar Anglii: Dramatyczne rozstrzygnięcia i niespodzianki w 3. rundzie! Oxford United i Wigan Athletic dalej, Preston North End odpada.

Trzecia runda Pucharu Anglii dostarczyła kibicom wielu emocji i zwrotów akcji. W jednym z najciekawszych starć, Oxford United musiał odrabiać straty i ostatecznie pokonał MK Dons po rzutach karnych, zapewniając sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek. Mimo początkowego prowadzenia rywali, podopieczni Matta Bloomfielda pokazali charakter i po dogrywce, a następnie emocjonującej serii jedenastek, zwyciężyli 4-3. Spotkanie na Kassam Stadium długo układało się nie po myśli gospodarzy. Już w pierwszej połowie Aaron Collins skierował piłkę do siatki po podaniu Connora Lemonheigh-Evans'a, dając MK Dons prowadzenie. Jednak tuż po przerwie, w 52. minucie, Will Lankshear doprowadził do wyrównania, a wynik 1-1 utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry i dogrywki. O awansie zadecydować musiały rzuty karne. W nich Oxford United okazał się bezbłędny, wykorzystując wszystkie cztery próby. Bohaterem został bramkarz Matt Ingram, który obronił strzał Lemonheigh-Evans'a, przypieczętowując zwycięstwo swojej drużyny. Nie brakowało jednak również niespodzianek. W starciu na Deepdale, trzecioligowy Wigan Athletic sprawił dużą sensację, pokonując drugoligowy Preston North End 1-0. Mimo dominacji i aż 12 strzałów, zawodnicy Preston nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza rywali. Zwycięskiego gola dla Wigan zdobył w 75. minucie młody Harrison Bettoni, który w wieku 18 lat i 169 dni stał się najmłodszym strzelcem w tegorocznej edycji Pucharu Anglii od pierwszej rundy. Do czwartej rundy awansował również Port Vale, który po raz pierwszy od sezonu 2013-14 przebrnął 3. rundę. Jordan Shipley zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 1-0 nad Fleetwood Town, a dla trenera Jonathana Brady'ego był to udany debiut w roli szkoleniowca. Warto dodać, że dla MK Dons był to kolejny zawód w Pucharze Anglii – menedżer Paul Warne po raz ósmy w swojej karierze odpadł w 3. rundzie tych prestiżowych rozgrywek.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Real Sociedad w dramatycznym stylu pokonuje Getafe! Pierwsze zwycięstwo Matarazzo w Hiszpanii

Pellegrino Matarazzo odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w roli trenera Realu Sociedad, a jego zespół zapewnił sobie wygraną nad Getafe w niezwykle emocjonującym spotkaniu. Mecz, który odbył się w piątkowy wieczór, od początku zapowiadał się na trudny dla gospodarzy, którzy borykali się z licznymi absencjami, w tym brakiem napastników i środkowych obrońców. Z drugiej strony, Real Sociedad, pod wodzą nowego szkoleniowca, który w swoim debiucie zremisował z Atletico Madryt, wydawał się odzyskać świeżość i pewność siebie. Od pierwszych minut na boisku dominowała gra pozycyjna Realu Sociedad, podczas gdy Getafe postawiło na bardziej bezpośredni styl. Mimo to, to gospodarze jako pierwsi stworzyli groźną sytuację po strzale głową Mario Martina. W miarę upływu czasu, Real Sociedad coraz trudniej przebijał się przez szczelną defensywę Getafe. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez bramek, Brais Méndez popisał się pięknym uderzeniem zza pola karnego, otwierając wynik spotkania. Getafe odpowiedziało groźnym strzałem Juana Iglesiasa, ale Alex Remiro był na posterunku. Po przerwie gra toczyła się w strategicznym tempie. Getafe próbowało odrobić straty, ale z dużą ostrożnością. Gonçalo Guedes minimalnie chybił z dystansu, a następnie Mikel Oyarzabal zmarnował doskonałą okazję sam na sam z bramkarzem, podcinając piłkę obok słupka. Real Sociedad również miał swoje szanse, ale brakowało skuteczności. W końcówce meczu Getafe zdołało wyrównać po błędzie defensywy Realu, a bramkę zdobył Juanmi. Wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, jednak w doliczonym czasie gry Takefusa Kubo wywalczył rzut rożny. Dośrodkowanie Japończyka wykorzystał Duje Caleta-Car, strzelając głową do pustej bramki i zapewniając Realowi Sociedad dramatyczne zwycięstwo. Dla Pellegrino Matarazzo było to wymarzone pierwsze zwycięstwo w Hiszpanii, choć jego zespół wciąż ma wiele do poprawy w kwestii zarządzania meczem.

onefootball38 dni temu
Czytaj więcej
Maroko pewnie kroczy po Puchar Narodów Afryki! Brahim Díaz znów błyszczy, Kamerun bezradnyNewsy

Maroko pewnie kroczy po Puchar Narodów Afryki! Brahim Díaz znów błyszczy, Kamerun bezradny

Maroko, wspierane przez gorący doping własnych kibiców w Rabacie, potwierdziło status faworyta i zapewniło sobie awans do półfinału Pucharu Narodów Afryki, pokonując Kamerun 2-0. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej minuty, dominując zarówno w posiadaniu piłki, jak i w defensywie. Ich bramkarz, Yassine Bounou, nie musiał interweniować ani razu, co najlepiej świadczy o sile marokańskiej drużyny. Lwy Atlasu pozostają niepokonane w turnieju i w kolejnym etapie zmierzą się ze zwycięzcą pary Algieria – Nigeria, walcząc o miejsce w wielkim finale. Kolejnym bohaterem Maroka okazał się Brahim Díaz, który zdobył swoją piątą bramkę w tej edycji turnieju, umacniając swoją pozycję jako kluczowego zawodnika drużyny. Pomocnik Realu Madryt otworzył wynik spotkania, dobijając piłkę do bramki po strzale El Kaabiego, który z kolei wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego od Achrafa Hakimiego. Bramka dla Maroka wydawała się kwestią czasu, biorąc pod uwagę ich absolutną dominację. Drużyna grała niemal wyłącznie na połowie rywala, stosując wysoki pressing i skutecznie ograniczając możliwości ofensywne Kamerunu. Dodatkowym utrudnieniem dla gości była wczesna kontuzja Tchamadeu. Pomimo całkowitej kontroli nad meczem, drugie, pieczętujące zwycięstwo trafienie padło dopiero w 74. minucie. Wówczas Saibari dopadł do wybitej po rzucie rożnym piłki i mocnym strzałem podwyższył wynik na 2-0. Kameruńczycy stworzyli niewiele zagrożeń pod bramką rywali, ograniczając się do dwóch kontrowersyjnych sytuacji z udziałem Bryana Mbeumo i rezerwowego Etty Eyonga, którzy domagali się rzutów karnych. Jedno z tych zagrań, wydawało się, zawierało celowe zagranie łokciem, jednak sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Maroko ma na koncie już osiem bramek w rozgrywkach, z czego pięć zdobył Brahim Díaz. Drużyna z Afryki Północnej pewnie zmierza po triumf w Pucharze Narodów Afryki, prezentując imponującą formę i determinację.

beinsports38 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Nowy nabytek Eintrachtu o krok od idealnego debiutu w Bundeslidze!

Droga Younesa Ebnoutaliba do Bundesligi była niezwykle krótka i intensywna. Jeszcze niecały rok temu młody napastnik występował w czwartej lidze niemieckiej w barwach FC Gießen. Po transferze do SV Elversberg, jego kariera nabrała tempa, a teraz, jako nowy nabytek Eintrachtu Frankfurt, zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Debiut Ebnoutaliba w piątkowym meczu przeciwko Borussii Dortmund był prawdziwym chrztem bojowym. 22-latek wyszedł w pierwszym składzie i od razu pokazał, że nie boi się wyzwań. Nie tylko zaprezentował się z dobrej strony, ale także zdobył bramkę, która na chwilę pozwoliła Eintrachtowi wyjść na prowadzenie 2:1. Wydawało się, że młody zawodnik zakończy swój pierwszy mecz w Bundeslidze w idealny sposób, zwłaszcza po golu Mahmoudiego Dahouda w doliczonym czasie gry, który przybliżył Eintracht do upragnionej Ligi Mistrzów. Niestety dla gospodarzy, Borussia Dortmund zdołała wyrównać w ostatniej chwili, ustalając wynik sześciogolowego thrillera na 3:3. Bez wątpienia dla Ebnoutaliba ten wieczór na zawsze pozostanie w pamięci.

onefootball38 dni temu
Czytaj więcej