Newsy piłkarskie

Najnowsze wiadomości ze świata piłki nożnej(2137 newsów)

Wielki Półfinał Pucharu Narodów Afryki: Nigeria kontra Maroko – taktyczne szachy czy ofensywna jazda?Newsy

Wielki Półfinał Pucharu Narodów Afryki: Nigeria kontra Maroko – taktyczne szachy czy ofensywna jazda?

Zbliża się decydujący moment Pucharu Narodów Afryki, a na murawie Stadionu im. Abdallaha w Rabacie rozegra się fascynujący pojedynek gigantów: gospodarze Maroko zmierzą się z Nigerią. Faworytów trudno wskazać, zwłaszcza gdy obie drużyny prezentują tak odmienne, a zarazem skuteczne style gry. Nigeria, wicemistrzowie z poprzedniej edycji, imponują skutecznością, strzelając średnio ponad dwa gole na mecz i znajdując się w czołówce pod względem liczby zdobytych bramek i stworzonych dogodnych sytuacji. Ich ofensywny potencjał jest niezaprzeczalny, a jeśli uda im się utrzymać tę formę, mogą stać się pierwszą drużyną w historii turnieju, która strzeliła co najmniej dwa gole w sześciu kolejnych spotkaniach. Jednak na drodze "Super Orłów" stanie niepokonane dotąd Maroko. "Lwy Atlasu" w fazie pucharowej prezentują żelazną defensywę, wygrywając trzy ostatnie mecze bez straty bramki, a co więcej, nie dali sobie strzelić gola z gry w całym turnieju. Trener Nigerii, Eric Chelle, zdaje sobie sprawę z siły rywala i potencjalnego zmęczenia swojej drużyny. Rozważa on nawet taktyczną zmianę, stawiając na bardziej defensywne podejście. „Maroko to silny zespół, a presja ze strony gospodarzy będzie ogromna. Czuję, że mój skład jest zmęczony, więc być może będę musiał zmienić podejście. Możemy pozwolić Maroko mieć piłkę i czekać na nich. Widzieliśmy, że mają problemy, gdy grają przeciwko niskiemu blokowi. Myślę, że tak zaczniemy. Spróbujemy utrzymać się w pierwszej połowie, a potem zagramy naszą grę w drugiej połowie” – przyznał Chelle, sugerując taktyczne zawiłości, które mogą zadecydować o losach meczu. Maroko, które po raz pierwszy od 1988 roku gości Puchar Narodów Afryki, marzy o historycznym sukcesie. Zwycięstwo w półfinale zapewniłoby im pierwszy od 2004 roku awans do finału. Ich droga do najlepszej czwórki nie obyła się jednak bez kontrowersji. Niektórzy komentatorzy i kibice sugerują, że gospodarze mogą liczyć na pobłażliwość ze strony sędziów. Trener Walid Regragui stanowczo odrzuca te teorie. „Zawsze szkoda, że idziemy w tym kierunku. Chcą, żeby ludzie wierzyli, że mecze zawsze wygrywa się w ten sposób. Nie oszukujmy się, na kontynencie afrykańskim zawsze tak było, żeby siać wątpliwości i kontrowersje. Wy, dziennikarze, musicie wykonywać swoją pracę. Jedenastka może zostać podyktowana w jednym meczu, a w innym nie. Ręka jest odgwizdywana w jednym meczu, a w innym nie. Oglądam wiele meczów, bo mamy wielu zawodników w Europie, a kontrowersje są wszędzie takie same, w Afryce czy w Europie” – powiedział Regragui, broniąc dobrego imienia swojej drużyny i podkreślając uniwersalność problemów sędziowskich. Indywidualne statystyki również zapowiadają emocje. Ademola Lookman z Nigerii jest kluczową postacią swojej drużyny, biorąc udział w 11 golach w 11 występach na PNA, co czyni go najskuteczniejszym zawodnikiem ostatnich dwóch edycji. Z drugiej strony, Brahim Diaz z Maroka ma szansę na zapisanie się w historii turnieju, strzelając w każdym z pięciu dotychczasowych meczów. Jego forma jest imponująca, a jeśli utrzyma ją w półfinale, może stać się pierwszym piłkarzem od czasów Vincenta Aboubakar'a z Kamerunu, który strzelił tyle samo goli

beinsports34 dni temu
Czytaj więcej
Greenwood z hat-trickiem! Marsylia zdeklasowała Bayeux 9:0 w Pucharze FrancjiNewsy

Greenwood z hat-trickiem! Marsylia zdeklasowała Bayeux 9:0 w Pucharze Francji

Olympique de Marseille nie pozostawił miejsca na niespodzianki, serwując jedno z najbardziej efektownych zwycięstw sezonu. Drużyna prowadzona przez Roberto De Zerbiego rozgromiła Bayeux 9:0 w 1/16 finału Pucharu Francji. Mierząc się po raz pierwszy w historii klubu z rywalem z szóstej ligi, gospodarze szybko rozstrzygnęli losy spotkania dzięki bezlitosnej skuteczności w ataku. Turniej stał się jeszcze bardziej otwarty po szokującej eliminacji Paris Saint-Germain, triumfatorów dwóch poprzednich edycji. Mimo to, Bayeux przyjechało z nadzieją na przedłużenie swojej bajkowej przygody z regionalnych etapów. Ten sen szybko zderzył się jednak z brutalną rzeczywistością jakości i głębi składu Marsylii. Od pierwszego gwizdka Marsylia ruszyła do przodu z jasnym zamiarem jak najszybszego rozstrzygnięcia rywalizacji. Przełamanie nastąpiło w 13. minucie, gdy Mason Greenwood posłał idealnie wyważone podanie wzdłuż prawej flanki do Amira Murillo, którego dośrodkowanie na bramkę zamienił Angel Gomes, wbiegający późno w pole karne. Od tego momentu opór gospodarzy zaczął się kruszyć. Hamed Junior Traoré wykorzystał błąd bramkarza Oscara Lecanu, podwyższając na 2:0, a minuty później sam Greenwood wpisał się na listę strzelców, kończąc płynną kontrę precyzyjnym strzałem lewą nogą. Przed przerwą Amine Gouiri dołożył czwartą bramkę, przypieczętowując dominację gości w pierwszej połowie. Po przerwie Olympique de Marseille nie okazał litości. Błąd w obronie pozwolił Gouiriemu dograć piłkę do Greenwooda, który z zimną krwią wbił swój drugi gol. Wkrótce role się odwróciły – angielski napastnik asystował przy szóstym trafieniu Gouiriego. Jedynym negatywnym aspektem dla Marsylii była kontuzja Angela Gomesa, który musiał opuścić boisko po strzeleniu pierwszej bramki. Mimo to, końcówka spotkania była imponująca. CJ Egan-Riley zdobył siódmą bramkę głową po rzucie rożnym wykonywanym przez Greenwooda, Neal Maupay zakończył swój okres bez gola ósmym trafieniem, a Mason Greenwood skompletował hat-trick, pieczętując niezwykłe zwycięstwo 9:0. Z tym miażdżącym występem Marsylia pewnie maszeruje do 1/8 finału, wysyłając jasne ostrzeżenie pozostałym drużynom. Kolejne wyzwanie czeka ich u siebie 4 lutego przeciwko Rennes, w meczu, który teraz budzi jeszcze większe oczekiwania.

beinsports34 dni temu
Czytaj więcej
Sergio Ramos wchodzi do klatki! Legendarny obrońca trenuje z mistrzem UFCNewsy

Sergio Ramos wchodzi do klatki! Legendarny obrońca trenuje z mistrzem UFC

Sergio Ramos, znany ze swojej wszechstronności i nietuzinkowych zainteresowań poza boiskiem, tym razem postanowił spróbować swoich sił w świecie sportów walki. Tym razem nie była to tylko wizyta w roli widza, ale pełnoprawna sesja treningowa w oktagonie, podczas której legendarny Hiszpan zmierzył się z samym Ilia Topurią, dwukrotnym mistrzem świata UFC. Bliska przyjaźń łącząca obu sportowców nie jest tajemnicą, jednak widok byłego kapitana Realu Madryt rzucającego wyzwanie "El Matadorowi" wywołał lawinę komentarzy w internecie. Na opublikowanym przez Ramosa filmie widzimy, jak defensor wchodzi na matę z rękawicami bokserskimi na szyi i swoim charakterystycznym urokiem, rzucając żartobliwie: "Zobaczymy, kto ma jaja". Po intensywnym treningu, pochodzący z Sewilli zawodnik był pod ogromnym wrażeniem umiejętności swojego przyjaciela. „To przywilej, że dwukrotny mistrz świata udziela lekcji mistrzowi świata” – zażartował Ramos, na co Topuria odpowiedział z wzajemnym podziwem: „To ty jesteś dwukrotnym mistrzem, bracie.” Poza sportowymi pokazami w siłowni, sytuacja zawodowa Ramosa jest gorącym tematem. Po zakończeniu kontraktu z meksykańskim Monterrey, gdzie prezentował się znakomicie, środkowy obrońca zdecydował się nie przedłużać umowy z klubem. Jego cel jest jasny: powrót do europejskiej elity. W wieku 39 lat Ramos szuka „ostatniego tańca” w lidze z najwyższej półki, a jego preferowanym kierunkiem jest włoska Serie A. Motywacją stojącą za tym ruchem jest chęć przekonania selekcjonera Luisa de la Fuente do potencjalnego powołania na Mistrzostwa Świata. Rynek transferowy jest jednak wciąż otwarty, a opcje takie jak argentyński River Plate czy rosnące zainteresowanie ze strony MLS pozostają znaczącymi alternatywami, jeśli powrót do Europy nie dojdzie do skutku.

beinsports34 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Newcastle zmarnował świetną okazję na początku meczu z Manchesterem City

Początek półfinałowego starcia Pucharu Ligi Angielskiej na St James' Park nie obył się bez emocji. Już w pierwszych minutach gry Newcastle United miało doskonałą okazję do wyjścia na prowadzenie, jednak zabrakło im skuteczności. Mecz rozpoczął się od dynamicznej gry obu zespołów, a sędzia musiał interweniować, pokazując żółte kartki Joelintonowi i Nico O'Reilly'emu po spięciu na środku boiska. Najlepszą sytuację dla „Srok” stworzył Anthony Gordon, który zagrał piłkę w pole karne do Joelintona. Brazylijczyk oddał strzał głową, który minął słupek bramki strzeżonej przez Trafford. Chwilę wcześniej Yoane Wissa znalazł się w obiecującej sytuacji w polu karnym, ale jego próba zakończyła się niecelnym strzałem ponad poprzeczką. Wcześniej, bo już w piątej minucie, Wissa otrzymał podanie w dogodnej pozycji, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Newcastle miało więc kilka okazji, by objąć prowadzenie, ale zabrakło im precyzji. Manchester City również potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Bernardo Silva wbiegł w pole karne i mocno dośrodkował wzdłuż linii bramkowej, ale Nick Pope zdołał skutecznie interweniować nogą, ratując swój zespół przed stratą gola. Bramkarz Newcastle potrzebował chwilowego opatrzenia po jednym ze starć, ale szybko wrócił do gry i wygląda na to, że nic poważnego mu się nie stało. Składy obu drużyn, które potwierdzono przed meczem, sugerowały ciekawe widowisko, z powrotami kluczowych zawodników po obu stronach. Spotkanie zapowiadało się jako zacięta walka o awans do finału. Newcastle United dokonało siedmiu zmian w porównaniu do ostatniego meczu w FA Cup, a do składu powrócił m.in. Anthony Gordon, strzelec wyrównującej bramki. Manchester City z kolei, po wysokim zwycięstwie nad Exeter, również dokonał pięciu zmian, w tym powrotu Phila Fodena. Mimo kilku zmarnowanych szans przez Newcastle, mecz wciąż pozostawał otwarty, a kibice mogli liczyć na dalsze emocje w tym półfinałowym starciu.

onefootball34 dni temu
Czytaj więcej
FA Cup: Błąd Szoboszlai kosztuje Liverpool, Robertson wściekły!Newsy

FA Cup: Błąd Szoboszlai kosztuje Liverpool, Robertson wściekły!

Andy Robertson nie krył frustracji po błędzie Dominika Szoboszlai, który umożliwił Barnsley zdobycie bramki w meczu trzeciej rundy FA Cup na Anfield. Pomimo zwycięstwa Liverpoolu, szkocki obrońca nazwał próbę piętki Węgra w polu karnym „nieakceptowalną”. Liverpool prowadził już 2:0 po pięknych golach Szoboszlai i Jeremie Frimponga, jednak tuż przed przerwą rywale z League One zdołali zmniejszyć stratę. Kluczowy moment nastąpił, gdy po odzyskaniu piłki, Szoboszlai próbował zagrać piętką w obrębie własnego pola karnego. Adam Phillips wykorzystał ten błąd i pokonał bramkarza Liverpoolu, Giorgiego Mamardashviliego. Ta pomyłka wprowadziła nerwowość w szeregi „The Reds” przez całą drugą połowę, mimo że ostatecznie zapewnili sobie awans do kolejnej rundy po późniejszych trafieniach Floriana Wirtza i Hugo Ekitike. Trener Liverpoolu, Arne Slot, zapowiedział rozmowę z Szoboszlai na temat jego błędu, a szkoleniowiec Barnsley, Conor Hourihane, określił tę sytuację jako „niehonorującą” jego zespół. Robertson podzielił te odczucia, choć docenił wcześniejszy wysiłek swojego kolegi z drużyny. „To delikatne określenie! Frustrujące jest to, że Dom wykonał niesamowity sprint na 60 jardów, żeby odzyskać piłkę” – powiedział Robertson, zapytany o wpływ decyzji Węgra na stratę bramki. „Dostał brawa od Kopu, i nie wiem, czy to mu uderzyło do głowy. Możemy się z tego teraz śmiać, ale nieakceptowalne jest tracenie gola w taki sposób. Dom oczywiście to wie.” Szkot podkreślił, że Szoboszlai był w tym sezonie znakomity i ponownie zagrał dobrze, ale ten „moment rozproszenia” w szóstym metrze pola karnego był niedopuszczalny. „Nie sądzę, żeby Gio [Mamardashvili] był zadowolony. Chciał zachować czyste konto, obrona też chciała, więc to nie było dobre. Daliśmy im szansę na powrót do gry, i przez długi czas było 2:1. Zrobiło się trochę nerwowo, ale ostatecznie daliśmy radę.” Robertson dodał, że wszyscy zawodnicy powiedzieli coś do Szoboszlai na gorąco, ale ten przeprosił już w przerwie. „Jeśli czyjeś występy w tym sezonie nie mogą być krytykowane, to właśnie Domowe. Był w 100% zaangażowany w każdym meczu i miał ten moment rozproszenia, co nie jest dobre. Nie możemy sobie na to pozwolić w tak zwanych większych meczach.” Liverpool jest obecnie niepokonany od 11 meczów we wszystkich rozgrywkach, co jest ich najlepszą serią od sezonu 2024/2025. Jednak „The Reds” mają tendencję do ułatwiania gry rywalom, co było widoczne w ostatnich meczach z Leeds United i Fulham. „To najbardziej frustrujące. W tym sezonie zbyt wiele razy pozwalaliśmy rywalom na zbyt wiele” – przyznał Robertson. „Od pierwszego meczu sezonu tak robiliśmy i czasami byliśmy za to karani, tracąc punkty lub przegrywając mecze. Przy stanie 2:0 zaczynaliśmy czuć kontrolę, więc takie coś budzi pytania. Bezpiecznie jest powiedzieć, że był to indywidualny błąd, ale potem ograniczyliśmy ich szanse, co jest dobre.” Obrońca Liverpoolu podkreślił, że kluczem jest teraz znalezienie równowagi między solidną obroną a skuteczną grą w ataku, co jest celem zespołu. „Musimy teraz połączyć obie te rzeczy, bo na początku sezonu byliśmy bardzo dobrzy w ataku, ale prawdopodobnie zbyt otwarci z tyłu.

beinsports35 dni temu
Czytaj więcej
Newsy

Trzy powody rozczarowania Xabiego Alonso po odejściu z Realu Madryt

Niespodziewanie, finał Superpucharu Hiszpanii okazał się ostatnim meczem Xabiego Alonso w roli trenera Realu Madryt. Klub potwierdził jego odejście późnym wieczorem, co było wynikiem wielu czynników, a nie tylko porażki z Barceloną. Według doniesień ESPN, Alonso opuszcza Bernabeu z poczuciem rozczarowania kilkoma aspektami swojej krótkiej kadencji. Jednym z głównych powodów było poczucie braku autorytetu w szatni i lekceważenie ze strony niektórych zawodników. Szczególnie zawiedzeni mieli być postawą kilku kluczowych graczy, którzy w 2025 roku nie prezentowali najwyższej formy i ich wkład w sukcesy drużyny był niewielki. W pewnych momentach zespół zbyt mocno polegał na indywidualnych geniuszach, co również frustrowało szkoleniowca. Kolejnym elementem, który irytował Alonso, była niemożność wdrożenia własnych koncepcji w Realu Madryt, klubie, w którym to zawodnicy często mają większy wpływ niż trener. Jak niedawno podkreślał Thierry Henry, Xabi Alonso wprowadzał ambitne pomysły i intensywny reżim treningowy, jednak napotkał opór ze strony dużej grupy piłkarzy. Sytuacja ta doprowadziła do jego głośnego komentarza w listopadzie, w którym porównał szatnię do „żłobka”. Wreszcie, Alonso rozczarowany jest również sam sobą. Przyznaje, że niektóre incydenty mógłby rozegrać inaczej, co być może przyczyniłoby się do lepszej atmosfery w zespole i uniknięcia obecnego kryzysu. Jego nagłe zwolnienie wstrząsnęło kibicami i zawodnikami, pozostawiając poczucie niedosytu i niepewności co do przyszłości klubu.

onefootball35 dni temu
Czytaj więcej
Klopp ucina spekulacje: "Nie wracam do trenowania na co dzień, a już na pewno nie w Realu Madryt"Newsy

Klopp ucina spekulacje: "Nie wracam do trenowania na co dzień, a już na pewno nie w Realu Madryt"

Zwolnienie Xabiego Alonso wstrząsnęło Realem Madryt, a jak to często bywa w takich sytuacjach, spekulacje rozgorzały na nowo. Wśród nazwisk natychmiast łączonych z pustą ławką trenerską pojawił się Jürgen Klopp, jeden z najbardziej szanowanych szkoleniowców w europejskiej piłce. Niemiec jednak nie zwlekał z wyjaśnieniem swojej pozycji: objęcie stanowiska na Santiago Bernabéu nie leży ani w planach klubu, ani w jego własnych. Zamiast podsycać plotki, Klopp odniósł się do sytuacji zaledwie dzień po odejściu Alonso, jasno dając do zrozumienia, że jego obecna ścieżka zawodowa nie obejmuje powrotu do codziennego trenowania – a już na pewno nie pod intensywną presją związaną z prowadzeniem „Królewskich”. Niemiecki szkoleniowiec potwierdził, że nie otrzymał żadnego kontaktu ze strony Realu Madryt po zwolnieniu Xabiego Alonso. Z lekkim przymrużeniem oka przyznał nawet, że jego telefon dzwonił, ale nie były to telefony z Madrytu. „Miejsce, w którym jestem teraz, jest dla mnie właściwe” – powiedział, skutecznie gasząc wszelkie spekulacje. Od czasu odejścia z Liverpoolu w 2024 roku, Klopp przyjął strategiczną rolę Szefa Globalnego Futbolu w Red Bullu. Jest to pozycja znacznie oddalona od codziennego znoju prowadzenia pierwszego zespołu. Według niemieckiego trenera, ta rola pozwala mu na spokojne obserwowanie rynku trenerskiego, bez natychmiastowej presji wyników. Poza zdystansowaniem się od wakatu na ławce trenerskiej, Klopp podzielił się również swoją perspektywą na krótką kadencję Xabiego Alonso w Realu Madryt. Jego zdaniem, decyzja o rozstaniu z trenerem po zaledwie sześciu miesiącach jest jasnym sygnałem, że „coś nie działa idealnie” za kulisami. Były szkoleniowiec Liverpoolu podkreślił, jak trudne może być przejęcie sterów po legendarnej postaci, jaką jest Carlo Ancelotti, zauważając, że wdrażanie nowych zasad i pomysłów w zespole przyzwyczajonym do innego podejścia nie jest łatwym zadaniem. Zwrócił również uwagę na zaskakująco wczesne pojawienie się pogłosek o tarciach między Alonso a zespołem. Klopp dodatkowo zaakcentował, że sytuacja odzwierciedla samą naturę Realu Madryt: klub, w którym cierpliwość jest minimalna, a oczekiwania sięgają zenitu. „To pokazuje, że nie ma czasu na czekanie” – zasugerował, nawiązując do nieustannego zapotrzebowania na natychmiastowy sukces. Chociaż stanowczo odrzucił wszelkie obecne powiązania z posadą w Madrycie, Klopp nie wykluczył całkowicie przyszłych ruchów na rynku trenerskim. Przyznał, że lato często przynosi przetasowania na wielu stanowiskach menedżerskich w Europie i że znaczące zmiany są zawsze na horyzoncie. Niemniej jednak powtórzył, że na chwilę obecną czuje się dokładnie tam, gdzie powinien. Na ten moment odpowiedź jest jasna: Jürgen Klopp nie dołączy do Realu Madryt. Przynajmniej nie teraz. Pytanie dotyczące następcy Carlo Ancelottiego pozostaje otwarte, ale Niemiec już sam wyeliminował się z tej układanki.

beinsports35 dni temu
Czytaj więcej
Arbeloa przejmuje Real, ale bez Mbappé! Francuz odpoczywa po SuperpucharzeNewsy

Arbeloa przejmuje Real, ale bez Mbappé! Francuz odpoczywa po Superpucharze

Real Madryt wkroczył we wtorek w nową erę, a stery pierwszej drużyny przejął Álvaro Arbeloa. Zmiana nastąpiła zaledwie kilka godzin po zwolnieniu Xabiego Alonso, którego los przypieczętowała porażka w finale Superpucharu Hiszpanii z Barceloną. Pierwszy trening pod wodzą nowego szkoleniowca, odbywający się w ośrodku treningowym Valdebebas, obfitował jednak w jedno znaczące nieobecność – Kylian Mbappé nie wziął w nim udziału. Trening skupiał się na przygotowaniach do środowego meczu Pucharu Króla przeciwko Albacete, w którym spodziewane są liczne rotacje w składzie. Mimo to, brak Mbappé szybko stał się gorącym tematem dyskusji, biorąc pod uwagę jego kluczową rolę w zespole i zbieg okoliczności z nagłą zmianą trenera. Jak wskazują źródła bliskie klubowi, absencja francuskiego gwiazdora jest przede wszystkim związana z zarządzaniem jego obciążeniem fizycznym. Piłkarz odczuwa dyskomfort w kolanie, co było powodem rozpoczęcia finału Superpucharu na ławce rezerwowych. Choć wszedł na boisko w drugiej połowie, nie był w stanie odwrócić losów spotkania. Biorąc pod uwagę napięty harmonogram rozgrywek, sztab szkoleniowy zdecydował się dać mistrzowi świata dodatkowy czas na regenerację. Zważywszy na klasę rywala i etap rozgrywek, nawet w pełni sił, udział Mbappé w meczu z Albacete nie był uznawany za priorytet. Poza kwestiami fizycznymi, uwagę przykuła reakcja Francuza na zwolnienie Xabiego Alonso. Choć od momentu zmiany trenera nie pojawił się publicznie, na platformach społecznościowych podziękował szkoleniowcowi za zaufanie i podkreślił, czego nauczył się podczas ich krótkiej współpracy. Statystyki mówią same za siebie: pod wodzą Alonso, Mbappé zdobył 29 bramek i zanotował 5 asyst w 25 występach, choć nie brakowało doniesień o sporadycznych tarciach między zawodnikiem a trenerem. Debata na temat postawy Mbappé nasiliła się po finale Superpucharu, kiedy to Francuz spotkał się z krytyką za gest wykonany po końcowym gwizdku, gdy od zawodników Realu oczekiwano utworzenia szpaleru dla Barcelony. Incydent ten wywołał szeroką dyskusję, a nawet skłonił Joana Laportę, prezydenta Barcelony, do wezwania do zachowania sportowego ducha w obliczu porażki. Rozpoczynający swoją przygodę z pierwszą drużyną Álvaro Arbeloa stawia na spokój i pragmatyzm. Nieobecność Kyliana Mbappé na pierwszym treningu nie sygnalizuje konfliktu, ale z pewnością odzwierciedla delikatny okres przejściowy w Realu Madryt, gdzie każda decyzja i każdy gest będą teraz poddawane wnikliwej analizie.

beinsports35 dni temu
Czytaj więcej