Wielki Półfinał Pucharu Narodów Afryki: Nigeria kontra Maroko – taktyczne szachy czy ofensywna jazda?
beinsports
14 dni temu

Zbliża się decydujący moment Pucharu Narodów Afryki, a na murawie Stadionu im. Abdallaha w Rabacie rozegra się fascynujący pojedynek gigantów: gospodarze Maroko zmierzą się z Nigerią. Faworytów trudno wskazać, zwłaszcza gdy obie drużyny prezentują tak odmienne, a zarazem skuteczne style gry. Nigeria, wicemistrzowie z poprzedniej edycji, imponują skutecznością, strzelając średnio ponad dwa gole na mecz i znajdując się w czołówce pod względem liczby zdobytych bramek i stworzonych dogodnych sytuacji. Ich ofensywny potencjał jest niezaprzeczalny, a jeśli uda im się utrzymać tę formę, mogą stać się pierwszą drużyną w historii turnieju, która strzeliła co najmniej dwa gole w sześciu kolejnych spotkaniach.
Jednak na drodze "Super Orłów" stanie niepokonane dotąd Maroko. "Lwy Atlasu" w fazie pucharowej prezentują żelazną defensywę, wygrywając trzy ostatnie mecze bez straty bramki, a co więcej, nie dali sobie strzelić gola z gry w całym turnieju. Trener Nigerii, Eric Chelle, zdaje sobie sprawę z siły rywala i potencjalnego zmęczenia swojej drużyny. Rozważa on nawet taktyczną zmianę, stawiając na bardziej defensywne podejście. „Maroko to silny zespół, a presja ze strony gospodarzy będzie ogromna. Czuję, że mój skład jest zmęczony, więc być może będę musiał zmienić podejście. Możemy pozwolić Maroko mieć piłkę i czekać na nich. Widzieliśmy, że mają problemy, gdy grają przeciwko niskiemu blokowi. Myślę, że tak zaczniemy. Spróbujemy utrzymać się w pierwszej połowie, a potem zagramy naszą grę w drugiej połowie” – przyznał Chelle, sugerując taktyczne zawiłości, które mogą zadecydować o losach meczu.
Maroko, które po raz pierwszy od 1988 roku gości Puchar Narodów Afryki, marzy o historycznym sukcesie. Zwycięstwo w półfinale zapewniłoby im pierwszy od 2004 roku awans do finału. Ich droga do najlepszej czwórki nie obyła się jednak bez kontrowersji. Niektórzy komentatorzy i kibice sugerują, że gospodarze mogą liczyć na pobłażliwość ze strony sędziów. Trener Walid Regragui stanowczo odrzuca te teorie. „Zawsze szkoda, że idziemy w tym kierunku. Chcą, żeby ludzie wierzyli, że mecze zawsze wygrywa się w ten sposób. Nie oszukujmy się, na kontynencie afrykańskim zawsze tak było, żeby siać wątpliwości i kontrowersje. Wy, dziennikarze, musicie wykonywać swoją pracę. Jedenastka może zostać podyktowana w jednym meczu, a w innym nie. Ręka jest odgwizdywana w jednym meczu, a w innym nie. Oglądam wiele meczów, bo mamy wielu zawodników w Europie, a kontrowersje są wszędzie takie same, w Afryce czy w Europie” – powiedział Regragui, broniąc dobrego imienia swojej drużyny i podkreślając uniwersalność problemów sędziowskich.
Indywidualne statystyki również zapowiadają emocje. Ademola Lookman z Nigerii jest kluczową postacią swojej drużyny, biorąc udział w 11 golach w 11 występach na PNA, co czyni go najskuteczniejszym zawodnikiem ostatnich dwóch edycji. Z drugiej strony, Brahim Diaz z Maroka ma szansę na zapisanie się w historii turnieju, strzelając w każdym z pięciu dotychczasowych meczów. Jego forma jest imponująca, a jeśli utrzyma ją w półfinale, może stać się pierwszym piłkarzem od czasów Vincenta Aboubakar'a z Kamerunu, który strzelił tyle samo goli