Jorgen Strand Larsen, napastnik Wolverhampton Wanderers, wierzy, że niedawne zwycięstwo w Pucharze Anglii nad Shrewsbury Town (6:1) dostarczy jego drużynie „dobrego zastrzyku pewności siebie” przed nadchodzącym ligowym pojedynkiem z Newcastle United. Hat-trick Norwega w pucharowym starciu był ozdobą wygranego meczu, który jednocześnie przedłużył serię Wilków bez porażki do czterech spotkań we wszystkich rozgrywkach. Mimo to, zespół z Molineux wciąż pozostaje w trudnej sytuacji w Premier League, tracąc czternaście punktów do bezpiecznej strefy.
Pomimo skromnego dorobku bramkowego w lidze (tylko jedna bramka w tym sezonie), Strand Larsen podkreśla, że w drużynie panuje optymizm. „Jestem oczywiście bardzo zadowolony. Strzelanie goli to moja praca i przez długi czas nie mogłem tego robić, więc dobrze jest zobaczyć, że wciąż potrafię” – powiedział po meczu pucharowym. „To był dla nas dobry zastrzyk pewności siebie. Cieszę się, że kontynuujemy naszą serię bez porażki i jesteśmy na dobrej drodze, by wrócić do formy z zeszłego sezonu. Musimy cały czas iść do przodu i myślę, że chłopaki spisali się naprawdę dobrze. To był trudny sezon, ale staramy się być pozytywni i zdobywać jak najwięcej punktów i wygrywać jak najwięcej meczów” – dodał.
Newcastle United również awansowało do kolejnej rundy FA Cup, pokonując Bournemouth po rzutach karnych. Jednakże, tuż po tym sukcesie, „Sroki” uległy 2:0 Manchesterowi City w pierwszym meczu półfinału Pucharu Ligi Angielskiej. Trener Eddie Howe przyznał, że dogrywka w meczu pucharowym nie była idealnym przygotowaniem do starcia z City, ale mimo to wierzy w swoich zawodników. „Myślę, że dodatkowy czas w Pucharze Anglii był dla nas daleki od ideału, to było najgorsze możliwe przygotowanie do następnego meczu. I myślę, że w naszej grze było widać element zmęczenia” – stwierdził Howe. „Ale właśnie dlatego muszę pochwalić chłopaków, bo walczyli do końca przeciwko prawdopodobnie najtrudniejszemu przeciwnikowi, który mógłby to zmęczenie wykorzystać. Nie mogę winić zawodników, nie mogę winić wysiłku, a przecież nadal jesteśmy w grze: myślę, że wszystko jest jeszcze możliwe”.
Statystyki sugerują jednak przewagę Newcastle. Drużyna z St James' Park wygrała sześć z ostatnich ośmiu ligowych spotkań z Wolves, w tym cztery ostatnie z rzędu. Jest to tyle samo zwycięstw, ile odnieśli w poprzednich 28 meczach przeciwko tej drużynie. Newcastle wygrało także swoje ostatnie trzy ligowe mecze, co jest ich najdłuższą serią od wiosny ubiegłego roku. Zespół Eddiego Howe'a celuje w pierwsze trzy ligowe zwycięstwa w roku kalendarzowym od 1996 roku. Co ciekawe, 70% bramek traconych przez Newcastle w tym sezonie Premier League padało w drugiej połowie, ale Wolves mają najgorszy bilans bramek strzelonych po przerwie w lidze. Mimo to, wszystkie dziesięć poprzednich spotkań tych drużyn na Molineux kończyło się bramkami dla obu stron. Wolves są niepokonani w ostatnich trzech ligowych meczach, ale w starciu z Newcastle są uważani za wyraźnych outsiderów.