Nadchodzi kolejny emocjonujący weekend w Premier League, który przyniesie nam starcia wielkich drużyn i ciekawe historie. Mecze takie jak Arsenal kontra Manchester United oraz Newcastle kontra Aston Villa to doskonała okazja, by zastanowić się, jak bardzo zmieniły się losy tych zespołów od początku sezonu. To także powrót do akcji Mohameda Salaha po Pucharze Narodów Afryki i niepewna przyszłość Olivera Glasnera na ławce Crystal Palace.
Szczególnie interesujące są rewanżowe spotkania z pierwszej kolejki sezonu. Porównanie, jak drużyny prezentują się teraz w porównaniu do sierpnia, dostarcza wielu wskazówek co do ich rozwoju, a czasem też pokazuje, jak mylące mogły być początkowe wrażenia. Na Old Trafford, w pierwszym niedzielnym meczu sezonu, Arsenal pokonał Manchester United 1:0, choć wynik mógł być nieco szczęśliwy dla Kanonierów. Wówczas optymizm wśród kibiców gospodarzy był ogromny, mimo porażki, podczas gdy Arsenal nie przekonywał, a Viktor Gyokeres wydawał się niewypałem. Szybko jednak okazało się, że to właśnie Arsenal jest głównym kandydatem do tytułu, a Manchester United wciąż ma wiele do poprawy.
Aston Villa również zaczynała sezon w zupełnie innych okolicznościach. Bezbarwny remis z Newcastle na inaugurację, po letnich zawirowaniach, zapowiadał trudny początek. I faktycznie, początek sezonu przyniósł serię meczów bez zwycięstwa. Jednak zespół Unaia Emery'ego szybko odnalazł formę, stając się nawet niespodziewanym kandydatem do tytułu. Otwarcie okna transferowego przyniosło jednak nowe wątpliwości. Mimo dobrej pozycji w tabeli i niemal pewnego miejsca w Lidze Mistrzów, w klubie czuć pewne rozczarowanie i frustrację związaną z ograniczeniami finansowymi, które utrudniają rywalizację z najbogatszymi klubami. Choć tabela sugeruje, że obawy są przesadzone, a Villa wciąż jest blisko czołówki, ostatnie wyniki i powrót okna transferowego wprowadzają niepokój.
Na koniec warto wspomnieć o Liverpoolu. Po kilku nieprzekonujących, ale skutecznych występach, drużyna Arne Slota pokazała się z dobrej strony, pokonując Marsylię 3:0. Co ciekawe, w tym zwycięstwie niemal nikt nie mówił o Mohamedzie Salahu, który wrócił do gry po kontuzji. Jego występ był przeciętny, z jednym wyraźnym niewykorzystanym podaniem. Jego powrót, który jeszcze miesiąc temu wydawał się niepewny, tym razem przeszedł niemal niezauważony. Jego pierwszy mecz w Premier League od 13 grudnia z pewnością przyciągnie więcej uwagi. Tymczasem przyszłość Olivera Glasnera w Crystal Palace wydaje się przesądzona. Mimo że oficjalnie ma pozostać do końca sezonu, obecna forma zespołu, który nie wygrał od siedmiu meczów i odpadł z Pucharu Anglii po największej sensacji w historii rozgrywek, sugeruje, że rozstanie nastąpi szybciej.