VAR w Anglii: Pięć Najdłuższych Analiz, Które Wstrząsnęły Futbolem
onefootball
13 dni temu
System VAR, choć wprowadzony w angielskiej piłce nożnej w 2019 roku z myślą o zwiększeniu sprawiedliwości, stał się źródłem niekończących się dyskusji i frustracji. Od momentu jego debiutu, kluczowe decyzje dotyczące spalonego czy gry ręką budzą więcej kontrowersji niż kiedykolwiek wcześniej. Przyjrzeliśmy się pięciu najdłuższym analizom VAR w historii angielskiego futbolu, analizując, dlaczego trwały one tak długo i jakie miały konsekwencje.
Jednym z najbardziej kuriozalnych przypadków była sytuacja z meczu Burnley przeciwko Bournemouth w 2023 roku. Jay Rodriguez początkowo został uznany za zdobywcę bramki, ale po długiej weryfikacji VAR ostatecznie uznano go na spalonym. Decyzja ta pozbawiła Burnley szansy na wyrównanie w końcówce spotkania, które zakończyło się porażką 2:1. To właśnie takie momenty budzą pytania o sens nadmiernej analizy każdego zagrania, które odbiera grze spontaniczność i radość, przypominając dziecięce marzenia o idealnie czystym golu w finałowym meczu.
Niezwykle długie oczekiwanie na decyzję miało miejsce również podczas półfinałowego meczu Carabao Cup w styczniu 2026 roku, gdzie Manchester City zmierzył się z Newcastle. Analiza bramki Antoine'a Semenyo trwała aż pięć i pół minuty. Powodem była bliskość zawodników Nicka Pope'a i Erlinga Haalanda, która uniemożliwiła działanie półautomatycznego systemu wykrywania spalonego. Sędzia VAR, Stuart Atwell, musiał powrócić do tradycyjnej metody rysowania linii. Były reprezentant Anglii, Micah Richards, skrytykował tę sytuację, mówiąc: „Rozumiem proces, ale VAR nie został wprowadzony z tego powodu. To jest anty-gol, a mówili, że tego nie będą robić. Mówili, że nie będą ponownie sędziować meczu. Dla mnie to jest ponowne sędziowanie meczu. Oni obaj walczą. Może i jest to słuszne, ale nie sądzę, żebyśmy powinni odbierać bramki z tego powodu. Dlaczego zajmuje to pięć minut?”
Kolejne długie analizy to między innymi sytuacja z meczu West Ham United z Aston Villą w marcu 2024 roku, gdzie bramka Konstantinosa Mavropanosa została anulowana po ponad pięciu minutach weryfikacji, czy gol Nikoli Milenkovicia dla Nottingham Forest w maju 2025 roku, który również wymagał ponad sześciu minut analizy VAR. Najbardziej absurdalnym przypadkiem była jednak ośmiominutowa przerwa w meczu Bournemouth, gdzie technologia analizowała sytuację bramkową przez czas porównywalny do przygotowania mrożonej pizzy. Fani obu drużyn zgodnie skandowali: „to już nie jest piłka nożna”, a trudno się z nimi nie zgodzić, gdy technologia zaczyna dominować nad duchem gry.