Ronaldo i Al-Nassr w kryzysie. Fatalny początek 2026 roku pogrzebał marzenia o mistrzostwie?
beinsports
13 dni temu

Latem ubiegłego roku Al-Nassr postawiło wszystko na jedną kartę, mając jasny cel: wreszcie zdobyć mistrzostwo Arabii Saudyjskiej. Wokół Cristiano Ronaldo skompletowano gwiazdorską drużynę, dołączając do takich nazwisk jak Sadio Mané czy Marcelo Brozović, graczy pokroju João Félixa, Kingsley'a Comana i Íñigo Martíneza. Początek sezonu 2025/2026 zapowiadał się idealnie. Pierwsze dziesięć kolejek to pasmo sukcesów – dziesięć zwycięstw i komplet punktów, co dawało Al-Nassr bezpieczną przewagę nad rywalami i budowało ogromny optymizm.
Jednak wraz z nadejściem 2026 roku, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała plany klubu. Trzy rozegrane mecze to trzy porażki, które skutecznie ostudziły nastroje. Najbardziej bolesny okazał się rewanż z Al Hilal, bezpośrednim rywalem w walce o tytuł. Porażka 1:3 była podwójnie dotkliwa, ponieważ zwycięstwo pozwoliłoby drużynie Ronaldo zmniejszyć stratę do lidera do zaledwie jednego punktu. Zamiast tego, po tym spotkaniu Al-Nassr spadło na pozycję wicelidera, tracąc do Al Hilal aż siedem punktów – przepaść w tak krótkiej lidze.
Sam Cristiano Ronaldo, mimo indywidualnych sukcesów w postaci dwóch zdobytych bramek w tych trzech meczach, nie jest w stanie odwrócić niekorzystnej dla zespołu tendencji. Jego gole, choć cenne, okazały się niewystarczające, by zapewnić drużynie punkty. Obserwując poczynania Portugalczyka na boisku, widać narastającą frustrację. Jego postawa, często przygaszona i pełna świadomości, jak cienki jest margines błędu, mówi więcej niż słowa. Drużyna musi zareagować natychmiast, jeśli marzenie o mistrzostwie ma nie rozwiać się jak dym.
Napięcie wokół zespołu narasta. W ostatnim starciu z Al Hilal, Cristiano Ronaldo nie krył niezadowolenia z pracy sędziów, dając do zrozumienia, że jego drużyna czuła się pokrzywdzona. Mimo tych trudności, Portugalczyk nie traci z pola widzenia szerszej perspektywy. Poza walką o krajowy tytuł, Ronaldo pracuje nad formą, celując w czerwcowe Mistrzostwa Świata, które zapowiadają się jako jego kolejne wielkie wyzwanie. Plan był jasny, początek perfekcyjny. Teraz jednak czas ucieka, a reakcja zespołu jest nie tyle opcją, co koniecznością.