Brooklyn Beckham zrywa z rodziną! „Nie chcę się godzić, bronię się po raz pierwszy w życiu”
beinsports
7 dni temu

Przez lata Brooklyn Beckham uchodził za cichego dziedzica jednego z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w świecie futbolu i mody. Jednak w tym tygodniu wszystko się zmieniło. Najstarszy syn Davida i Victorii Beckhamów przerwał milczenie serią poruszających wpisów na Instagramie, w których ujawnił druzgocące szczegóły dotyczące jego relacji z rodziną.
„Nie chcę się godzić z rodziną. Nie jestem kontrolowany – po raz pierwszy w życiu się bronię” – napisał Brooklyn, jasno dając do zrozumienia, że zerwanie jest trwałe i nie wynika z nieporozumienia. Jednym z kluczowych wątków jego oświadczenia jest kwestia kontroli medialnej. Brooklyn oskarża swoich rodziców i ich zespół o wykorzystywanie prasy do kreowania sztucznego wizerunku idealnej rodziny. „Przez całe moje życie rodzice kontrolowali narrację medialną o naszej rodzinie. Występne posty, ustawiane rodzinne wydarzenia i nieautentyczne relacje były na porządku dziennym” – twierdzi.
Według jego relacji, ten system załamał się, gdy postanowił bronić swojego związku z żoną, Nicolą Peltz. Wiele fragmentów jego wiadomości skupia się na weselu, które określił jako moment, w którym wszystko wybuchło. Brooklyn zarzuca matce odwołanie sukni ślubnej dla Nicoli w ostatniej chwili i naciski na podpisanie umów komercyjnych związanych z jego nazwiskiem. „Rodzice naciskali i próbowali mnie przekupić, abym podpisał zrzeczenie się praw do mojego imienia… Moja odmowa zmieniła wszystko”. Wspomina również szczególnie nieprzyjemny moment: „Moja matka przejęła mój pierwszy taniec z żoną. Tańczyła ze mną niestosownie przed 500 gośćmi. Nigdy nie czułem się tak upokorzony”.
Brooklyn twierdzi, że gdy zaczął się bronić, stał się obiektem ciągłych ataków, a nawet jego rodzeństwo było wykorzystywane jako pośrednicy w mediach społecznościowych. „Otrzymałem prywatne i publiczne ataki, a potem zostałem nagle zablokowany”. Oskarża również o bezpośrednie lekceważenie jego żony, której powiedziano, że „nie jest krwią” i „nie jest rodziną”. Być może najostrzejszy zarzut pojawia się na końcu: Brooklyn argumentuje, że wizerunek publiczny jest ważniejszy niż więzi rodzinne. „Marka Beckham jest na pierwszym miejscu. Miłość rodzinna zależy od tego, ile postujesz lub jak szybko pojawiasz się na zdjęciu”. Kontrastuje to z konkretnym odmówieniem pomocy: „Kiedy moja żona poprosiła o wsparcie w ratowaniu psów podczas pożarów w Los Angeles, moja matka odmówiła”.
Oświadczenie kończy się zdaniem, które oddaje głębię rozłamu: „Przez większość życia byłem kontrolowany przez rodziców. Odkąd się od nich uwolniłem, moja lęk zniknął. Po raz pierwszy odnalazłem spokój”. Brooklyn i Nicola nie proszą o przebaczenie ani publiczne zrozumienie. Proszą o coś prostszego – i trudniejszego – dla globalnie znanej rodziny: o prywatność. To historia wykraczająca poza nazwisko, sławę i media społecznościowe. Bo tym razem nazwisko Beckham nie jednoczy… dzieli.