
Arsenal beat Chelsea at the Bridge on first round! 🔴⚪️ Who’s been your Man of the Match?
Arsenal beat Chelsea at the Bridge on first round! 🔴⚪️ Who’s been your Man of the Match? https://t.co/JoZjIJh0w2
Najnowsze wiadomości ze świata piłki nożnej(1197 newsów)

Arsenal beat Chelsea at the Bridge on first round! 🔴⚪️ Who’s been your Man of the Match? https://t.co/JoZjIJh0w2
NewsySiedem miesięcy po spektakularnym powrocie do Ligue 1, plany związane z Paulem Pogbą w AS Monaco wydają się nie przynosić oczekiwanych rezultatów. Dyrektor generalny klubu, Thiago Scuro, przyznał w środę, że program rehabilitacji i powrotu do formy francuskiego pomocnika nie działa tak, jak zakładano. Pogba, który podpisał dwuletni kontrakt z Monaco w czerwcu ubiegłego roku, rozegrał zaledwie trzy mecze we wszystkich rozgrywkach, spędzając na boisku łącznie 30 minut. Jego debiut w listopadzie, po ponad dwuletniej przerwie spowodowanej aferą dopingową, był pierwszym od 811 dni oficjalnym występem. Niestety, kolejne plany pokrzyżowała kontuzja lewej łydki, której nabawił się na treningu, wykluczając go z gry na miesiąc i potęgując frustrację zarówno zawodnika, jak i klubu. „Program i plan dla Paula nie działa tak, jak oczekiwaliśmy na początku” – powiedział Scuro. „Jest bardzo zaniepokojony faktem, że ma trudności, chce być bardziej dostępny, zwiększyć minuty na boisku”. Monaco miało nadzieję, że doświadczony pomocnik, który w momencie podpisywania kontraktu ze łzami w oczach wspominał o możliwym powrocie do reprezentacji Francji na Mistrzostwa Świata 2026, będzie w stanie pomóc drużynie, która obecnie zajmuje dziewiąte miejsce w ligowej tabeli, ze stratą 17 punktów do lidera. Scuro nie wyklucza, że jeśli sytuacja się nie poprawi, strony będą musiały usiąść do rozmów latem i rozważyć inne rozwiązania. „Jeśli to nie zadziała, z pewnością strony będą mogły usiąść latem i spróbować odbyć kolejną dyskusję. Dokąd zmierzamy?” – pytał retorycznie dyrektor. „Nie jest to moment na prowadzenie tej dyskusji, ponieważ jesteśmy zaangażowani w próby znalezienia rozwiązania i przywrócenia go do gry”. Na razie jednak klub skupia się na próbie odzyskania kluczowego zawodnika, którego potencjał wciąż pozostaje niewykorzystany.

🚨🔴🔵 Bologna agree deal to sign Norwegian defender Eivind Helland for €7m from Brann. Medical to follow, as @GabeRetallack reports. https://t.co/1ukfLLdDhX
NewsySenegalczycy zapewnili sobie awans do finału Pucharu Narodów Afryki po zaciętym, ale zasłużonym zwycięstwie 1:0 nad Egiptem. Bohaterem spotkania, podobnie jak w poprzednich kluczowych starciach, okazał się Sadio Mane, który pokonał bramkarza Mohamed El Shenawy'ego pięknym strzałem. Mane, który w 2022 roku decydował o losach finału AFCON i barażu o Mistrzostwa Świata w rzutach karnych przeciwko Egiptowi, tym razem potrzebował tylko jednej bramki, by przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. Mecz w Tangerze był zacięty i pełen taktycznych zagrań, a Egipcjanie przez długi czas nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką rywali. Dopiero w 84. minucie padł pierwszy celny strzał ze strony podopiecznych Hossama Hassana, ale próba Mostafy Mohameda była niecelna. Strategia gry z kontry i głęboka obrona nie przyniosła Egipcjanom oczekiwanego rezultatu. Senegal musiał sobie radzić z osłabieniem w środku pierwszej połowy, kiedy to z powodu kontuzji boisko opuścił kapitan Kalidou Koulibaly. Co gorsza, obrońca obejrzał wcześniej żółtą kartkę, która wyklucza go z niedzielnego finału przeciwko Maroku lub Nigerii. Mimo to, drużyna z Senegalu, choć momentami grała nieco bezbarwnie w ofensywie, zdołała udokumentować swoją przewagę. Kluczowy moment nastąpił w 78. minucie, kiedy to po podaniu Lamine Camary, Mane popisał się efektowną przewrotką zza pola karnego, a piłka wpadła do siatki. Egipcjanie, z Mohamedem Salahem jako osamotnionym liderem ataku, nie potrafili znaleźć sposobu na szczelną defensywę rywali. Nawet po stracie bramki, ich ofensywne poczynania były mało przekonujące. Jedyna groźniejsza akcja z ich strony to strzał Marmousha prosto w ręce Edouarda Mendy'ego. Senegalczycy, mimo kilku niewykorzystanych okazji, takich jak strzał Pape Gueye'a, kontrolowali przebieg meczu i zasłużenie meldują się w finale. Jest to dla nich trzeci finał w czterech ostatnich edycjach Pucharu Narodów Afryki, co świadczy o ich dominacji na kontynencie.
W środowy wieczór oczy piłkarskiej Anglii skierują się na Stamford Bridge, gdzie dojdzie do elektryzującego starcia w ramach półfinału Pucharu Ligi Angielskiej (EFL Cup). Chelsea zmierzy się z odwiecznym rywalem, Arsenalem, w pierwszym meczu tej dwumeczowej batalii o awans do finału. Po tym, jak Manchester City zrobił duży krok w stronę Wembley, pokonując Newcastle, obie londyńskie ekipy będą walczyć o to, by dołączyć do „Obywateli” w decydującym starciu. Trenerzy obu zespołów ogłosili już swoje składy. W szeregach Chelsea zabraknie Cole'a Palmera, co jest znaczącym osłabieniem dla „The Blues”. Nie zobaczymy również Reece'a Jamesa. Po stronie Arsenalu jest dobra wiadomość – William Saliba jest gotowy do gry i wystąpi od pierwszej minuty, podobnie jak Leandro Trossard. Te wzmocnienia mogą okazać się kluczowe dla „Kanonierów” w tym prestiżowym starciu. To będzie starcie pełne emocji, walki i taktycznych szachów. Chelsea, grając u siebie, będzie chciała wypracować sobie zaliczkę przed rewanżem. Z drugiej strony, Arsenal, zmotywowany powrotem kluczowych graczy, z pewnością postawi twarde warunki. Zapowiada się pasjonujące widowisko, które na długo pozostanie w pamięci kibiców. Przypomnijmy, że w innych doniesieniach ze świata futbolu, Senegal z Sadio Mane na czele pokonał Egipt i awansował w Pucharze Narodów Afryki, eliminując drużynę Mohameda Salaha. Tymczasem Tottenham ogłosił transfer Connora Gallaghera za 40 milionów euro, a Real Madryt przygotowuje się do meczu Copa del Rey z Albacete pod wodzą nowego szkoleniowca, Alvaro Arbeloi.
NewsyJuż dziś wieczorem na stadionie rozegra się prawdziwy dramat w pucharze Portugalii! Lider Primeira Liga, FC Porto, który w tym sezonie nie zaznał jeszcze porażki, zmierzy się z rozpaczliwie walczącą o oddech Benficą Lizbona. Stawką są półfinały Taça de Portugal, a obie drużyny mają sobie wiele do udowodnienia. Porto w tym sezonie prezentuje się znakomicie. Nie tylko pewnie prowadzi w ligowych rozgrywkach, ale również w Pucharze Portugalii idzie jak burza. W poprzedniej rundzie bez większych problemów pokonali FC Famalicão 4:1, pokazując swoją dominację. Smoki są w gazie i z pewnością będą chciały potwierdzić swoją wyższość nad odwiecznym rywalem. Benfica natomiast znajduje się w trudniejszym położeniu. Porażka z Bragą w Pucharze Ligi mocno zabolała, a w lidze tracą już dziesięć punktów do Porto. Trzecie miejsce w tabeli nie satysfakcjonuje kibiców ani zarządu, a José Mourinho, nowy szkoleniowiec Orłów, czuje presję. W piątej rundzie Taça de Portugal pokonali Farense 2:0, ale dzisiejsze spotkanie będzie miało zupełnie inną rangę. Porażka 3:1 z Bragą w półfinale Pucharu Ligi była dla Benfiki zimnym prysznicem. Mourinho zareagował natychmiast, zamykając drużynę na kilka dni w ośrodku treningowym w Seixal. Przekaz był jasny: refleksja, naprawa błędów i wzmocnienie jedności. Puchar Portugalii stał się dla Benfiki ostatnią deską ratunku, szansą na uratowanie sezonu i nadanie sensu drugiej kadencji Mourinho w klubie. Awans do półfinału to nie tylko nadzieja na walkę o trofeum, ale także kluczowy zastrzyk morale dla zespołu, który przez cały sezon był obiektem krytyki.

Senegal eliminate Egypt and fly to AFCON final! 🇸🇳 Who’s been your Man of the Match? https://t.co/M2fFkfbnW2
NewsyConor Bradley, prawy obrońca Liverpoolu, potwierdził pomyślne przejście operacji kolana. Uraz, którego nabawił się w miniony czwartek w meczu z Arsenalem, zakończył jego sezon. Młody zawodnik, który był jednym z pozytywnych odkryć Liverpoolu w tym sezonie, opuścił boisko na noszach w piątej minucie doliczonego czasu gry. Incydent, który doprowadził do kontuzji, wywołał spore poruszenie. Gabriel Martinelli próbował przepchnąć Bradley'a poza linię końcową, zanim ten otrzymał pomoc medyczną. Brazylijczyk dodatkowo odbił piłkę od leżącego na ziemi zawodnika Liverpoolu. Martinelli zdążył już przeprosić za swoje zachowanie, a menedżer Liverpoolu, Arne Slot, zrozumiał jego frustrację w gorącej chwili meczu. Bradley, za pośrednictwem mediów społecznościowych, poinformował o udanej operacji. „To duży cios, ale operacja się udała, więc powrót zaczyna się teraz” – napisał na Instagramie. „Nie będzie mnie przez jakiś czas, ale już nie mogę się doczekać powrotu do gry dla Liverpoolu i Irlandii Północnej. Dziękuję za całe wsparcie”. Niestety, 22-latek opuści mundialowe baraże swojej reprezentacji, w tym półfinał przeciwko Włochom. Jego powrót na boiska Premier League przewidziany jest dopiero na sezon 2026/27. Bradley zdążył wystąpić w 21 meczach we wszystkich rozgrywkach dla zespołu prowadzonego przez Arne Slota, który zajmuje czwarte miejsce w tabeli Premier League. Przed sobotnim starciem z Burnley, Liverpool ma na koncie tylko jedną porażkę w dziewięciu domowych meczach przeciwko tej drużynie. Burnley z kolei nie wygrało od dwunastu ligowych kolejek.
NewsyConor Gallagher jest o krok od powrotu na boiska Premier League. Tottenham Hotspur osiągnął pełne porozumienie z Atlético Madryt w sprawie transferu reprezentanta Anglii, kończąc tym samym jego 18-miesięczny pobyt w Hiszpanii. Transakcja została sfinalizowana jako definitywny transfer, co zamyka drogę do wcześniejszych spekulacji o opcji wypożyczenia do Aston Villi. Szacuje się, że kwota transferu wyniesie około 40 milionów euro. Tottenham widzi w Gallagherze kluczowy element przebudowy swojej formacji środkowej na lata. 25-letni pomocnik w najbliższych dniach ma udać się do Anglii, gdzie przejdzie badania medyczne i dopnie ostatnie szczegóły kontraktu, oficjalnie przypieczętowując swój powrót do angielskiej elity. Gallagher, wychowanek akademii Chelsea, zdążył rozegrać blisko 100 meczów w Premier League, zanim przeniósł się do Madrytu. Jego pierwszy sezon w LaLidze był udany – zanotował 50 występów i cztery bramki. Niestety, w obecnych rozgrywkach jego rola w zespole znacząco zmalała. W obliczu zbliżających się Mistrzostw Świata w 2026 roku, Gallagher postrzega powrót do Anglii jako kluczowy krok do odzyskania formy i wzmocnienia swojej pozycji w kadrze narodowej. Dla Tottenhamu przyjście Gallaghera jest odpowiedzią na wyraźne potrzeby. Kontuzje, nierówna forma i brak intensywności w środku pola skłoniły klub do zdecydowanego działania w zimowym okienku transferowym. Profil Gallaghera – energiczny, wszechstronny i zahartowany w bojach Premier League – idealnie wpisuje się w to, czego Spurs brakowało w centralnej strefie boiska. Atlético Madryt, które zapłaciło blisko 38 milionów funtów za Anglika latem 2024 roku, zdecydowało się na jego sprzedaż w związku z rosnącą konkurencją po nowych nabytkach w kadrze Diego Simeone. Choć Gallagher nigdy nie wywalczył sobie statusu niekwestionowanego gwiazdora, jego odejście otwiera przestrzeń dla ewolucji środka pola w ekipie z Madrytu. Imminujący transfer do Tottenhamu Hotspur zapowiada się jako jedno z najgłośniejszych wydarzeń zimowego okienka. Dla Spurs to manifestacja ambicji, a dla Gallaghera – powrót do ligi, w której jego energia i zadziorność zawsze były mile widziane.

🚨🔵🔴 Genoa and Roma, advancing to get Tommaso Baldanzi deal done on initial loan with buy option clause. https://t.co/0OC1PUyymN

🚨🇲🇽 Hirving Lozano doesn’t plan or want to leave San Diego in this window as he’s intentioned to stay at the club. https://t.co/0I1LLkp7ov

🚨🐂 The agreement between Torino and Benfica for Rafa Obrador, almost done and set to be sealed on loan with buy option clause. Final step needed: Real Madrid approval as they have matching rights. https://t.co/6ZRZHQlALL
Manchester United, w obliczu trudnego sezonu i presji finansowej, rozważa nietypowe rozwiązanie. Jak donosi "The Sun", klub z Old Trafford analizuje możliwość rozegrania meczu towarzyskiego w Arabii Saudyjskiej w środku sezonu. Taka inicjatywa mogłaby nie tylko przynieść znaczący zastrzyk gotówki, ale także stworzyć okazję do ponownego spotkania dwóch legend klubu – tymczasowego trenera Michaela Carricka i Cristiano Ronaldo. Decyzja o powierzeniu tymczasowego steru "Czerwonych Diabłów" Michaelowi Carrickowi zapadła po zwolnieniu Rubena Amorima. "Czerwone Diabły" przeżywają trudny okres, odpadając z Pucharu Ligi i Pucharu Anglii. Dodatkowo, brak gry w europejskich pucharach w tym sezonie oznacza, że klub zagra w najmniejszej liczbie meczów od 111 lat. Prognozuje się, że klub może stracić nawet 10 milionów funtów z powodu wczesnych eliminacji z krajowych rozgrywek. Potencjalny mecz w Arabii Saudyjskiej, oprócz korzyści finansowych, mógłby być symbolicznym wydarzeniem. Mowa o ponownym spotkaniu Carricka i Ronaldo, którzy grali razem w Manchesterze United w latach dwutysięcznych. Carrick miał również okazję krótko trenować Portugalczyka podczas swojego tymczasowego pobytu na ławce trenerskiej w 2021 roku. Taki mecz przeciwko Al-Nassr, klubowi Ronaldo, byłby czymś więcej niż tylko komercyjnym przedsięwzięciem – stanowiłby ważny moment dla klubu poszukującego stabilizacji. Nietypowa przerwa w kalendarzu, obejmująca 13 dni wolnego w lutym i kolejne 10 w marcu, daje Manchesterowi United czas na rozważenie takich opcji. Choć pomysł meczu w Arabii Saudyjskiej nie jest jeszcze potwierdzony, może on okazać się rozwiązaniem krótkoterminowych problemów finansowych, a jednocześnie dostarczyć kibicom emocjonującego widowiska i nawiązać do bogatej historii klubu. W obliczu wyzwań, "Czerwone Diabły" szukają niekonwencjonalnych ścieżek, a powrót legend na boisko w nowej roli mógłby przynieść potrzebny impuls.
NewsyLos ponownie splata ścieżki Sadio Mané i Mohameda Salaha. Dziś wieczorem gwiazdy Senegalu i Egiptu staną naprzeciw siebie w półfinale Pucharu Narodów Afryki, podsycając jedną z najbardziej fascynujących rywalizacji we współczesnej piłce nożnej. To starcie, które wykracza poza zwykły mecz – to pojedynek dwóch piłkarskich gigantów, których drogi na Anfield były naznaczone wspólnymi sukcesami, ale i momentami napięcia. Przez pięć lat Mané i Salah tworzyli jeden z najbardziej zabójczych duetów w historii Liverpoolu. Razem rozegrali 223 mecze, przyczyniając się do 35 wspólnych bramek. Jednak za kulisami trofeów i chwały Premier League, ich relacja zawsze balansowała na granicy wzajemnego szacunku i rywalizacyjnej iskry. Kamery wielokrotnie wychwytywały gesty niezadowolenia spowodowane brakiem podań, a najbardziej pamiętnym epizodem pozostaje mecz z Burnley w 2019 roku, kiedy to wściekły Mané musiał być powstrzymywany na ławce rezerwowych po tym, jak Salah wykazał się nadmierną indywidualnością w sytuacji bramkowej. Prawda kryjąca się za protagonistami tej historii jest jednak bardziej złożona. Daleka od podsycenia osobistego konfliktu, obaj piłkarze definiowali swoją relację jako ściśle profesjonalną. Nawet Roberto Firmino, trzeci członek tego historycznego tria, potwierdził w swoich wspomnieniach, że choć rzadko widywano ich na wspólnych pogawędkach, to właśnie ich profesjonalizm utrzymywał Liverpool na szczycie. To dowód na to, że w świecie wielkiego sportu, relacje mogą być budowane na fundamencie wspólnego celu, nawet jeśli osobiste więzi nie są najmocniejsze. Dominacja Mané na arenie międzynarodowej Podczas gdy w Anglii dzielili się zaszczytami, na poziomie reprezentacyjnym bilans przechyla się na korzyść Senegalczyka. W pięciu dotychczasowych starciach między ich narodowymi drużynami, Mané wychodził zwycięsko cztery razy, w tym w bolesnym dla Egipcjan finale AFCON 2021, w którym Senegal zdobył tytuł po rzutach karnych. Dziś Salah szuka zemsty i jedynego brakującego trofeum w swojej gablocie, podczas gdy Mané dąży do potwierdzenia, dlaczego nadal pozostaje „królem” w bezpośrednich pojedynkach ze swoim byłym partnerem. Dzisiejszy półfinał to nie tylko taktyczna bitwa między Senegalem a Egiptem; to najnowszy rozdział w sadze ambicji i szacunku. Po pierwszym gwizdku braterstwo z Anfield pójdzie w odstawkę, a tylko jeden z nich będzie mógł sięgnąć po afrykański tron, udowadniając, że na elicie piłkarskiej największe rywalizacje często rodzą się między tymi, którzy kiedyś byli sojusznikami.
NewsyReal Madryt rozpoczyna nowy rozdział w Pucharze Króla, a na ławce trenerskiej zadebiutuje nowy szkoleniowiec, Álvaro Arbeloa. Po nagłym zwolnieniu Xabiego Alonso, były reprezentant Hiszpanii otrzymał szansę poprowadzenia pierwszej drużyny w kluczowym starciu z Albacete. Arbeloa, który wcześniej pracował z młodzieżowymi akademiami klubu, wydaje się stawiać na zaufanych zawodników, których dobrze zna z pracy z rezerwami. Szczególną uwagę zwraca obecność w kadrze takich graczy jak David Jiménez, Joan Martínez, Jorge Cestero, Manuel Ángel i Palacios. To właśnie na tych młodych talentach, wychowanych w duchu madryckiej filozofii, Arbeloa zamierza oprzeć siły w nadchodzącym meczu. Ich znajomość z nowym trenerem może okazać się kluczowa w budowaniu nowej dynamiki zespołu, zwłaszcza w obliczu napiętego terminarza. Nie brakuje jednak również znaczących absencji. Na liście powołanych próżno szukać takich gwiazd jak Thibaut Courtois, Álvaro Carreras, Antonio Rüdiger, Aurélien Tchouaméni czy Jude Bellingham. Decyzja ta może być podyktowana chęcią oszczędzenia kluczowych graczy po niedawnym turnieju o Superpuchar Hiszpanii, który odbył się w Arabii Saudyjskiej. Rotacja składem jest więc nie tylko uzasadniona, ale wręcz konieczna, aby zachować świeżość i siły na kolejne, równie ważne spotkania. Real Madryt, oprócz walki o ćwierćfinał Copa del Rey, musi przygotować się również na ligowe starcie z Levante w najbliższą sobotę, a następnie na prestiżowe spotkanie z AS Monaco w ramach Ligi Mistrzów. Mecz z Albacete będzie zatem nie tylko debiutem Arbeloi, ale także ważnym testem dla całej drużyny, która musi udowodnić swoją wartość i determinację w dążeniu do kolejnych trofeów. Kadra na to spotkanie, opublikowana przez klub, prezentuje się następująco: Bramkarze: Andriy Lunin, Fran González, Sergio Mestre. Obrońcy: Dani Carvajal, David Alaba, Raúl Asencio, Fran García, Dean Huijsen, David Jiménez, Joan Martínez. Pomocnicy: Eduardo Camavinga, Federico Valverde, Arda Güler, Dani Ceballos, Jorge Cestero, Manuel Ángel, César Palacios. Napastnicy: Vinícius Júnior, Gonzalo García, Franco Mastantuono.
Tottenham Hotspur dokonał znaczącego wzmocnienia przed rundą wiosenną, ogłaszając pozyskanie Conora Gallaghera z Atletico Madryt. Pomocnik, który w przeszłości reprezentował barwy Chelsea, przenosi się do północnego Londynu za kwotę 40 milionów euro (około 34,6 miliona funtów) po dwóch sezonach spędzonych w La Liga. Decyzja o powrocie do Premier League była podyktowana ograniczoną liczbą minut na boisku w obecnych rozgrywkach. Gallagher, mający 25 lat, w pierwszych miesiącach sezonu rozpoczął w wyjściowym składzie zaledwie cztery spotkania ligowe. Teraz, wracając do stolicy Anglii, liczy na odzyskanie regularnej gry i potwierdzenie swojej klasy. Były gracz Chelsea ma nadzieję, że częste występy w barwach Spurs pomogą mu w walce o miejsce w kadrze Anglii na Mistrzostwa Świata w 2026 roku. Jego transfer jest postrzegany jako kluczowy ruch mający na celu podniesienie jakości zespołu i zwiększenie rywalizacji w środku pola. Trener Tottenhamu, Thomas Frank, wyraził ogromne zadowolenie z finalizacji transferu. „Conor to topowy pomocnik, nad którym pracowaliśmy niestrudzenie, aby włączyć go do naszej drużyny. Jest jeszcze młody, więc ma mnóstwo miejsca na rozwój, ale posiada już ogromne doświadczenie zdobyte w Premier League, La Liga i z reprezentacją Anglii. Conor był kapitanem drużyn, więc wniesie przywództwo, dojrzałość, charakter i osobowość do naszej szatni, a jego siła fizyczna, zdolność do pressingu i oko do bramki wzmocnią nas w kluczowym obszarze boiska. Jestem podekscytowany możliwością codziennej pracy z nim i wiem, że kibice pokochają to, co wniesie do zespołu.” – powiedział szkoleniowiec Kogutów. Decyzja Gallaghera o wyborze Tottenhamu była świadoma – odrzucił on ofertę Aston Villi, stawiając na projekt budowany przez północnolondyński klub. Nowy nabytek Kogutów podkreśla swoje ambicje. „Jestem bardzo szczęśliwy i podekscytowany, że jestem tutaj i robię kolejny krok w mojej karierze w niesamowitym klubie. Chciałem być zawodnikiem Spurs i na szczęście klub czuł to samo. Poszło bardzo szybko i jestem gotowy, by wyjść na boisko. Wiem, jak wspaniali są kibice, jestem naprawdę szczęśliwy, że jestem częścią tego miejsca i chcę wspólnie tworzyć wyjątkowe chwile i wspomnienia.” – stwierdził Gallagher. Jego debiut może nastąpić już w najbliższym meczu Premier League przeciwko West Ham United.

🚨⚪️ Official, confirmed. Conor Gallagher joins Tottenham from Atlético Madrid, deal worth €40m. https://t.co/otwjgObqSJ
NewsyNapięcie sięga zenitu! Na murawie stadionu Ibn Batouta w Tangerze rozegra się jedno z najbardziej elektryzujących starć tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. Senegal, pod wodzą Sadio Mané, zmierzy się z Egiptem, dowodzonym przez Mohameda Salaha, w emocjonującym półfinale, który wyłoni finalistę kontynentalnych rozgrywek. Sędzią głównym tego prestiżowego pojedynku będzie Gabończyk Pierre Atcho. Obie drużyny meldują się w półfinale z bagażem pewności siebie i rozpędu, ale doskonale zdają sobie sprawę, że na tym etapie turnieju margines błędu jest minimalny. Senegal, po zaciętym boju pokonał w ćwierćfinale Mali. Lwy Terangi zbudowały swoją drogę do czołówki na dyscyplinie, odporności i umiejętności wykorzystania kluczowych momentów. Choć bukmacherzy nie stawiali ich w roli faworyta, Senegal udowodnił, że potrafi odnaleźć się w roli czarnego konia, a ich zdolność do „cierpienia” na boisku i skuteczności w decydujących akcjach czyni ich niezwykle groźnym rywalem w fazie pucharowej. Po drugiej stronie barykady staną Egipcjanie, którzy w imponującym stylu wyeliminowali broniących tytułu z 2023 roku Iworyjczyków. Faraonowie prezentują znakomitą formę ofensywną, strzelając po trzy bramki zarówno w 1/8 finału, jak i w ćwierćfinale. Z Mohamedem Salahem na czele, Egipt łączy doświadczenie, wiarę we własne umiejętności i historyczną wagę turnieju. Ich cel jest jasny: dotrzeć do finału i powalczyć o ósme w historii trofeum Pucharu Narodów Afryki, co jeszcze bardziej umocniłoby ich status jako najbardziej utytułowanego kraju w historii tych rozgrywek. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas zacięte, pełne emocji i intensywności widowisko, z bramkami i decydującymi zwrotami akcji – dokładnie tak, jak przystało na półfinał Pucharu Narodów Afryki. Kto okaże się lepszy w tym starciu gigantów i awansuje do wielkiego finału? Odpowiedź poznamy już wkrótce!
Już dziś wieczorem na Stamford Bridge dojdzie do kolejnego emocjonującego rozdziału w historii rywalizacji Arsenalu i Chelsea. Tym razem stawką jest awans do finału Pucharu Ligi Angielskiej (Carabao Cup), a obie drużyny będą walczyć o jak najlepszą zaliczkę przed rewanżem. Zanim jednak poznamy triumfatora tegorocznej edycji, warto przypomnieć sobie pięć najbardziej pamiętnych pucharowych starć tych londyńskich gigantów, które na stałe zapisały się w historii angielskiej piłki. To właśnie w pucharach często dochodziło do najbardziej zaciętych i dramatycznych pojedynków, które na długo zapadały w pamięć kibiców. Jednym z takich meczów był finał FA Cup w 2002 roku. Arsenal, idący po krajowy dublet, pokonał Chelsea 2:0 po trafieniach Raya Parloura i Freddiego Ljungberga. Ten drugi, strzelając bramkę w drugim finale z rzędu, przeszedł do historii jako pierwszy piłkarz od 40 lat, któremu udała się ta sztuka. Kilka dni później Kanonierzy przypieczętowali mistrzostwo Anglii, pokonując Manchester United. Innym pamiętnym starciem był ćwierćfinał Ligi Mistrzów w sezonie 2003/04. Wówczas niepokonany w lidze Arsenal uległ Chelsea w dramatycznych okolicznościach. Po remisie 1:1 w pierwszym meczu, w rewanżu Arsenal prowadził 1:0, ale Chelsea zdołała odwrócić losy spotkania, strzelając zwycięskiego gola w samej końcówce. Wayne Bridge zapewnił The Blues awans, przerywając serię 17 meczów bez zwycięstwa nad Kanonierami. Kolejnym spektakularnym starciem był finał FA Cup z 2009 roku. Mecz obfitował w emocje, a zakończył się trzema czerwonymi kartkami. Choć Arsenal wyszedł na prowadzenie po golu Theo Walcotta, Chelsea zdołała wyrównać dzięki Didierowi Drogbie, a następnie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Drogba, który wielokrotnie sprawiał problemy Arsenalowi, strzelił decydującą bramkę na sześć minut przed końcem. W 2017 roku Arsene Wenger zdobył swój siódmy Puchar Anglii, stając się najbardziej utytułowanym menedżerem w historii tych rozgrywek. W finale przeciwko Chelsea, mimo kontrowersyjnego gola Alexisa Sancheza i czerwonej kartki dla Victora Mosesa, Arsenal przypieczętował zwycięstwo po bramce Aarona Ramseya. Ostatnim z wymienionych starć jest finał Ligi Europy z 2019 roku, w którym Chelsea zdeklasowała Arsenal 4:1. Eden Hazard, w swoim prawdopodobnie ostatnim meczu w barwach The Blues, strzelił dwa gole i zaliczył asystę, przypieczętowując triumf swojej drużyny. Olivier Giroud i Pedro również wpisali się na listę strzelców, a honorowego gola dla Arsenalu zdobył Alex Iwobi. Dzisiejszy mecz to nie tylko walka o puchar, ale także kolejny rozdział w bogatej historii derbów Londynu. Która z drużyn okaże się górą tym razem? Przekonamy się już dziś wieczorem.
NewsyLatem ubiegłego roku Al-Nassr postawiło wszystko na jedną kartę, mając jasny cel: wreszcie zdobyć mistrzostwo Arabii Saudyjskiej. Wokół Cristiano Ronaldo skompletowano gwiazdorską drużynę, dołączając do takich nazwisk jak Sadio Mané czy Marcelo Brozović, graczy pokroju João Félixa, Kingsley'a Comana i Íñigo Martíneza. Początek sezonu 2025/2026 zapowiadał się idealnie. Pierwsze dziesięć kolejek to pasmo sukcesów – dziesięć zwycięstw i komplet punktów, co dawało Al-Nassr bezpieczną przewagę nad rywalami i budowało ogromny optymizm. Jednak wraz z nadejściem 2026 roku, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała plany klubu. Trzy rozegrane mecze to trzy porażki, które skutecznie ostudziły nastroje. Najbardziej bolesny okazał się rewanż z Al Hilal, bezpośrednim rywalem w walce o tytuł. Porażka 1:3 była podwójnie dotkliwa, ponieważ zwycięstwo pozwoliłoby drużynie Ronaldo zmniejszyć stratę do lidera do zaledwie jednego punktu. Zamiast tego, po tym spotkaniu Al-Nassr spadło na pozycję wicelidera, tracąc do Al Hilal aż siedem punktów – przepaść w tak krótkiej lidze. Sam Cristiano Ronaldo, mimo indywidualnych sukcesów w postaci dwóch zdobytych bramek w tych trzech meczach, nie jest w stanie odwrócić niekorzystnej dla zespołu tendencji. Jego gole, choć cenne, okazały się niewystarczające, by zapewnić drużynie punkty. Obserwując poczynania Portugalczyka na boisku, widać narastającą frustrację. Jego postawa, często przygaszona i pełna świadomości, jak cienki jest margines błędu, mówi więcej niż słowa. Drużyna musi zareagować natychmiast, jeśli marzenie o mistrzostwie ma nie rozwiać się jak dym. Napięcie wokół zespołu narasta. W ostatnim starciu z Al Hilal, Cristiano Ronaldo nie krył niezadowolenia z pracy sędziów, dając do zrozumienia, że jego drużyna czuła się pokrzywdzona. Mimo tych trudności, Portugalczyk nie traci z pola widzenia szerszej perspektywy. Poza walką o krajowy tytuł, Ronaldo pracuje nad formą, celując w czerwcowe Mistrzostwa Świata, które zapowiadają się jako jego kolejne wielkie wyzwanie. Plan był jasny, początek perfekcyjny. Teraz jednak czas ucieka, a reakcja zespołu jest nie tyle opcją, co koniecznością.
Gra u nielegalnych operatorów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem. REKLAMA
© 2026 Skróty Meczów.
Wspierane przez AI. Niezwiązane z FIFA/UEFA.
Fiorentina 1-[3] Como - Álvaro Morata 90+1'
Skrót
Dro Fernández podpisał kontrakt z PSG do 2030...
News
Barcelona finalizuje transfer Juwensleya Onst...
News
Rok temu PSG walczyło o pozostanie w Lidze Mi...
Skrót
Douglas Luiz wraca do Aston Villi. Brazylijcz...
News
🚨🔴⚪️ EXCL: Atlético Madrid agree to sign 19...
News