Villa i Roma w 1/8 finału Ligi Europy, Celtic i Forest w barażach
onefootball
2 godz. temu
Faza ligowa Ligi Europy dobiegła końca, przynosząc emocjonujące rozstrzygnięcia. Aston Villa po niesamowitym comebacku oraz AS Roma zapewniły sobie bezpośredni awans do 1/8 finału, zajmując miejsca w czołowej ósemce. Celtic Glasgow i Nottingham Forest wywalczyły natomiast prawo gry w barażach, podczas gdy przygoda Rangers w europejskich pucharach zakończyła się na fazie ligowej.
Na Villa Park działo się naprawdę sporo. Gospodarze, mimo że mieli już zapewniony awans, musieli odrabiać straty po trafieniu Karima Konaté, który wykorzystał błąd Tyrone'a Mingsa. Angielski obrońca zrehabilitował się jednak, wyrównując strzałem głową po dośrodkowaniu Matty'ego Casha. Ostatecznie zwycięskiego gola zdobył Jamaldeen Jimoh-Aloba po podaniu Kadana Younga, a wcześniej kontaktową bramkę zaliczył Morgan Rogers. "To był niezwykły comeback" – mogliby podsumować kibice Villi, choć drużyna Unaia Emery'ego i tak miała już pewny awans.
Roma długo musiała drżeć o miejsce w top 8, ale Jan Ziółkowski zapewnił Giallorossim spokojniejsze zakończenie fazy ligowej, zdobywając bramkę strzałem głową z powietrza. Sytuację rzymian komplikowała czerwona kartka dla Gianluki Manciniego, ale ostatecznie włoski klub dołączył do Villi w gronie najlepszych. Tymczasem Nottingham Forest Sean Dyche'a pewnie pokonało rywali, a Igor Jesus błysnął dublą, wyprzedzając legendarnego Garry'ego Birtlesa jako najskuteczniejszy strzelec Forest w pojedynczej kampanii europejskiej. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zapisano na konto Bence Ötvösa, który wpakował piłkę do własnej siatki.
Celtic Glasgow zapewnił sobie miejsce w barażach po zwycięstwie na własnym stadionie. "Bhoys" objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Nicka Viergevera, a następnie Arne Engels pewnie wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką Daniego de Wita. Auston Trusty dołożył kolejnego gola strzałem głową, choć gospodarze stracili bramkę po efektownym uderzeniu de Wita z dystansu. Dla Rangers wieczór zakończył się rozczarowaniem – mimo prowadzenia Djediego Gassamy w Porto, szkocki klub przegrał i żegna się z europejskimi pucharami. Francisco Moura wykorzystał zamieszanie między Jamesem Tavernierem a Jackiem Butlandem, doprowadzając do zwycięstwa gospodarzy.