Sześciogolowy dreszczowiec na powrót Bundesligi! Dortmund i Frankfurt podzieliły się punktami po szalonym widowisku
onefootball
17 dni temu
Bundesliga wróciła po zimowej przerwie w wielkim stylu! Na Deutsche Bank Park zobaczyliśmy prawdziwy festiwal strzelecki, gdzie Eintracht Frankfurt i Borussia Dortmund zaserwowały kibicom aż sześć bramek i emocje do ostatnich sekund. Mecz zakończył się remisem 3:3, a obie drużyny pokazały, że zimowa przerwa nie wpłynęła negatywnie na ich ofensywne zapędy.
Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego prowadzenia gości. Już w 11. minucie Nico Schlotterbeck posłał genialną, diagonalną piłkę, która zdezorganizowała obronę Eintrachtu. Maximilian Beier, wykorzystując precyzyjne podanie od Juliana Ryersona, zdobył bramkę z pierwszej piłki. Był to dla niego gol na 1:0 i zarazem pierwsza bramka dla BVB w nowym roku. Mimo tego, że Eintracht wzmocnił się czterema nowymi zawodnikami, w tym pochodzącym z Frankfurtu Younesem Ebnoutalibem, to właśnie goście dyktowali warunki. Jednak gospodarze nie zamierzali łatwo oddać pola. Gregor Kobel musiał interweniować po strzałach Cana Uzuna i Ansgar Knauffa. Chwilę później, po faulu Serhou Guirassy'ego przy rzucie z autu, sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Can Uzun, który pewnym strzałem doprowadził do wyrównania, zdobywając swoją szóstą bramkę w sezonie.
Po przerwie gra nabrała jeszcze szybszego tempa. Obie drużyny miały swoje okazje, a defensywy często były rozciągane do granic możliwości. Felix Nmecha ponownie dał prowadzenie Borussii Dortmund strzałem z dystansu, który po lekkim rykoszecie zaskoczył bramkarza Eintrachtu. Wydawało się, że to może być decydujący moment, ale Eintracht pokazał charakter. Dwie nowe twarze, Ebnoutalib i Arnaud Kalimuendo, połączyły siły i doprowadziły do kolejnego wyrównania. Ebnoutalib, który już wcześniej pokazywał swoje umiejętności, zdobył swoją trzynastą bramkę w sezonie po idealnym prostopadłym podaniu od Kalimuendo. W końcówce meczu obie drużyny miały szanse na zwycięstwo. Schlotterbeck trafił w poprzeczkę, a chwilę później Mahmoud Dahoud popisał się spektakularnym strzałem, który wylądował w siatce w doliczonym czasie gry. Jednak to nie był koniec emocji. Krótko po tym, Carney Chukwuemeka, który pojawił się na boisku z ławki rezerwowych, zdobył wyrównującą bramkę dla Dortmundu po zamieszaniu w polu karnym, które zostało ostatecznie potwierdzone przez VAR. Wynik 3:3 oznaczał podział punktów w tym niezwykle emocjonującym starciu, które z pewnością na długo pozostanie w pamięci kibiców Bundesligi.