Marseille żegna się z Ligą Mistrzów w dramatycznych okolicznościach
beinsports
2 godz. temu
Olympique Marsylia pożegnała się z Ligą Mistrzów w najbardziej bolesny sposób, przegrywając 0:3 z Club Brugge w ostatniej kolejce fazy ligowej. Porażka, w połączeniu ze zwycięstwem Benfiki nad Realem Madryt 4:2, oznaczała koniec europejskich marzeń francuskiego giganta, który jeszcze przed meczem miał aż 96% szans na awans do fazy play-off.
Drużyna Roberto De Zerbiego nie mogła gorzej rozpocząć środowego spotkania. Brugge objęło prowadzenie 2:0 już w 11. minucie – to najszybsze dwa gole, jakie belgijski klub kiedykolwiek zdobył w meczu Ligi Mistrzów. Mimo desperackich prób odrobienia strat, Marsylia nie zdołała przełamać defensywy rywali. Podopieczni włoskiego szkoleniowca oddali aż dziewięć celnych strzałów – tylko raz w historii (od sezonu 2003/04) mieli ich więcej w pojedynczym meczu Champions League. Problem polegał jednak na jakości tych okazji – wskaźnik expected goals wyniósł zaledwie 0.99, co świadczy o niskiej efektywności.
"Zmarnowaliśmy naszą szansę. Nie chcieliśmy polegać na wynikach innych drużyn. Straciliśmy trzy gole i to nas kosztowało awans. Wynik jest okrutny, bo przegapiliśmy swoją okazję. Przy takiej grze nie zasługujemy na nic" – grzmiał po meczu Amine Gouiri w rozmowie z Canal+. Frustracja napastnika była wyraźnie odczuwalna, podobnie jak rozczarowanie Leonardo Balerdiego.
"Trudno to przełknąć, bo przyszliśmy tu z ogromnym zaangażowaniem emocjonalnym. Nie zrobiliśmy rzeczy dobrze. Oni zaczęli mocniej, a teraz musimy podnieść głowy. To kwestia detali i myślę, że za to zapłaciliśmy cenę. Musimy się teraz skupić na lidze. Mamy inne cele do zrealizowania. Musimy to zrobić dla klubu i naszych kibiców" – dodał obrońca. Marsylia zajmuje obecnie trzecie miejsce w Ligue 1, ze stratą siedmiu punktów do liderującego Paris Saint-Germain. Dla zespołu De Zerbiego priorytetem staje się teraz walka o krajowe trofeum i odbudowa po bolesnej europejskiej porażce.