Chivu z żalem po porażkach Interu w Lidze Mistrzów. "Mogliśmy zrobić więcej"
beinsports
6 dni temu

Cristian Chivu, były znakomity obrońca i obecny trener młodzieżowej drużyny Interu, nie ukrywa rozczarowania serią trzech porażek z rzędu w Lidze Mistrzów. Choć porażka 1:3 z Arsenalem na San Siro była bolesna, to właśnie wcześniejsze mecze z Atletico Madryt i Liverpoolem budzą w nim największy żal.
"Mamy nadzieję, że poczekamy do jutra, aby zobaczyć, jak wygląda tabela i czy zwycięstwo w ostatnim meczu będzie wystarczające," powiedział Chivu w rozmowie ze Sky Sport Italia. "Wiemy, że być może będziemy musieli przejść przez fazę play-off, ale to nie stanowi dla nas problemu. Żal budzi fakt, że w tych trzech meczach mogliśmy osiągnąć więcej. Może niekoniecznie z Arsenalem, ale przeciwko Atletico i Liverpoolowi odrobina większej dojrzałości i koncentracji mogła zrobić różnicę." Przyznał, że porażka z Kanonierami, mimo wyrównania w pierwszej połowie przez Petra Sucicia, była zasłużona, ponieważ rywale wykazali się większą "intensywnością, techniką i tempem gry".
Inter po czterech zwycięstwach na początku fazy grupowej Ligi Mistrzów, zanotował trzy kolejne porażki, co jest ich najdłuższą taką serią w historii rozgrywek, wyrównującą wyniki z lat 2006 i 2011. Ta seria sprawiła, że mediolański klub spadł poza miejsca gwarantujące bezpośredni awans do fazy pucharowej, zajmując obecnie dziewiąte miejsce w klasyfikacji. "Myślę, że miesiąc po tych meczach, gdybyśmy mieli takie samo nastawienie jak dzisiaj, wynik byłby inny. To moja hipoteza. Wierzę, że te doświadczenia pomogły nam dorosnąć i dojrzeć," dodał Chivu, podkreślając odwagę i rozwój zespołu pomimo trudności.
Chivu docenił postawę Arsenalu, który jego zdaniem zasłużenie wygrał. "Mieli większą intensywność, technikę i tempo, dobrze zajmowali przestrzeń, atakowali linie z intensywnością i szybkością, tak samo z drugimi piłkami, ponieważ rzucali się do każdego pojedynku," analizował. "Próbowaliśmy pozostać w meczu, graliśmy całkiem nieźle w pierwszej połowie i przy stanie 1:1 mogliśmy strzelić kolejnego gola. To nie znaczy, że wygralibyśmy, ale incydenty zmieniają nastrój drużyn." Zauważył też, że w drugiej połowie Arsenal podniósł poziom koncentracji i wykazał się większą pokorą, podczas gdy w pierwszej części gry można było dostrzec pewną arogancję ze strony Kanonierów.