Real Betis rewanżuje się Atletico za Copa del Rey i wygrywa po raz pierwszy na Metropolitano
beinsports
1 godz. temu
Real Betis spektakularnie odpowiedział na środową kompromitację w Pucharze Króla, pokonując Atletico Madryt 1:0 w niedzielnym meczu LaLiga. Zaledwie trzy dni po upokarzającej porażce 0:5 na własnym stadionie, która zakończyła ich przygodę z Copa del Rey na etapie ćwierćfinału, zespół z Sewilli zapisał się w historii, zdobywając pierwsze zwycięstwo na Estadio Metropolitano.
Spotkanie rozpoczęło się od ofensywnych prób gospodarzy. Jose Maria Gimenez zmusił do dobrej interwencji Alvaro Vallesa, a chwilę później Ademola Lookman minął się z bramką. Atletico wyraźnie chciało powtórzyć swoją środową dominację, jednak to goście przejęli inicjatywę. W 28. minucie prowadzenie Betis objął Antony efektownym strzałem z dystansu. Brazylijczyk z łatwością minął Mateo Ruggeriego, a następnie huknął znakomitym uderzeniem, które wpadło do siatki obok Jana Oblaka.
Drużyna Diego Simeone desperacko szukała wyrównania w drugiej połowie. Alexander Sorloth dwukrotnie próbował pokonać Vallesa po podaniach Antoine'a Griezmanna, ale bramkarz Betis był nie do pokonania. Gospodarze mieli nadzieję na punkt w 74. minucie, gdy Diego Llorente skierował piłkę do własnej bramki pod presją Griezmanna. Radość Atletico była jednak przedwczesna – po analizie VAR gol został anulowany ze względu na pozycję spaloną Francuza.
"To była gra na cienkim lodzie" – mogliby powiedzieć obserwatorzy, patrząc na statystyki expected goals: 0.94 xG dla Betis wobec 0.66 xG dla Atletico. Decydujące trafienie Antony'ego okazało się bezcenne dla zespołu z Sewilli, który awansował do pierwszej piątki LaLiga i zmniejszył stratę do Atletico do zaledwie siedmiu punktów. Brazylijczyk potwierdził swoją klasę w strzelaniu z dystansu – wśród zawodników pięciu najlepszych lig europejskich w tym sezonie, którzy zdobyli co najmniej dziesięć bramek, aż 60% jego trafień (6 na 10) padło spoza pola karnego. To najwyższy wskaźnik w całej Europie.