Newcastle męczy się z outsiderem. Eddie Howe: "Mecz frustracji"
beinsports
9 dni temu

Newcastle United miało szansę wskoczyć na piąte miejsce w tabeli Premier League, ale rozczarowało bezbramkowym remisem z ostatnim w stawce Wolverhampton. "To był dla nas mecz frustracji" – nie ukrywał rozgoryczenia menedżer Eddie Howe.
"Sroki" wiedziały, że zwycięstwo różnicą dwóch bramek pozwoli im wyprzedzić Manchester United i zbliżyć się do strefy Ligi Mistrzów. Niestety, na Molineux podopieczni Howe'a byli nieskuteczni. Dopiero w 85. minucie bramkarz Wolves, Jose Sa, musiał interweniować, broniąc strzały Bruno Guimaraesa i Joelingtona. Łącznie Newcastle oddało 12 strzałów, z czego 10 poza światłem bramki, a wartość oczekiwanych goli (xG) wyniosła zaledwie 0.88. To już czwarty bezbramkowy remis "Srok" w tym sezonie, co jest wynikiem czterokrotnie lepszym niż w dwóch poprzednich kampaniach łącznie.
Eddie Howe po meczu nie krył rozczarowania. „Próbowaliśmy do samego końca wygrać ten mecz. To był dla nas mecz frustracji. Oni grali bardzo nisko, minimalizując przestrzeń, a my musieliśmy mieć intencję wygranej. Mieliśmy dużo posiadania piłki, ale myślę, że niewystarczająco dobrze ją wykorzystaliśmy; brakowało nam ostrości. Jednak sądzę, że graliśmy lepiej im dłużej trwał mecz. Widziałem momenty, w których mieliśmy okazje bramkowe, których nie wykorzystaliśmy. Szukaliśmy albo indywidualnego błysku zawodnika, który mógłby zrobić różnicę, albo stałego fragmentu gry, czegoś, co nas ożywi. Mieliśmy szanse, nawet do samego końca, Bruno miał kilka momentów, Joelinton też, ale po prostu nam się nie udało” – powiedział szkoleniowiec w rozmowie ze Sky Sports.
Newcastle wykonało 34 dośrodkowania, co jest czwartym wynikiem w tym sezonie Premier League, jednak tylko 10 z nich znalazło adresata. Howe przyznał, że jego zespół nie pokazał wystarczającej jakości w grze skrzydłami. „Myślę, że dzisiaj wrzuciliśmy mnóstwo piłek w pole karne, może nie wypełniliśmy go wystarczająco dobrze. Wiele piłek przechodziło przed ich bramką, dobre dośrodkowania na odpowiedniej wysokości, do których nikogo nie było. Będę musiał przeanalizować kilka z nich, aby zobaczyć, czy nasze pozycjonowanie mogło być lepsze. Ale w dniu, w którym mieliśmy tyle posiadania piłki w ich polu karnym, szukamy indywidualnych momentów i z jakością, którą posiadamy, powinniśmy radzić sobie lepiej” – dodał menedżer.
W tym samym czasie Wolverhampton stało się pierwszą drużyną w historii Premier League, która zanotowała cztery mecze z rzędu bez porażki, będąc jednocześnie na ostatnim miejscu w tabeli. Mimo to, drużyna wydaje się być skazana na spadek, tracąc 14 punktów do bezpiecznego miejsca. Trener Rob Edwards dostrzega jednak postępy. „To był naprawdę zaangażowany występ. Ludzie spojrzą na wyniki i pomyślą, że nagle coś zaskoczyło, ale występy były dobre już wcześniej. Mają bardzo dobrych zawodników, ale ogólnie mecz potoczył się tak, jak przewidywaliśmy. Jestem naprawdę zadowolony z czystego konta; niewiele dajemy rywalom. Jeszcze nie jesteśmy w miejscu, w którym chcemy być, rozumiemy, że wciąż jest dużo pracy. Chłopcy są zaangażowani, kibice byli z nami przez cały mecz. Robimy dobre kroki naprzód” – powiedział po meczu dla BBC Match of the Day.