Maroko pisze historię na Pucharze Narodów Afryki. Walid Regragui: 'Chcemy dokonać czegoś wielkiego!'
beinsports
17 dni temu

Marokańska drużyna narodowa, znana jako Lwy Atlasu, osiągnęła kamień milowy, awansując do półfinału Pucharu Narodów Afryki po raz pierwszy od 2004 roku. Zwycięstwo 2:0 nad Kamerunem, przypieczętowane bramkami Brahima Diaza i Ismaela Saimariego, otworzyło Maroku drogę do walki o medale. Ostatni raz, gdy Maroko dotarło do tego etapu rozgrywek, 12 lat temu, uległo Tunezji w finale. Jedyny triumf w historii AFCON Lwy Atlasu odniosły w 1976 roku.
Obecna kampania jest dla Maroka niezwykle udana. Drużyna wygrała cztery z pięciu rozegranych dotychczas meczów, co jest ich najlepszym wynikiem w historii występów w Pucharze Narodów Afryki, dorównując osiągnięciom z lat 2004 i 1976. W półfinale Maroko zmierzy się ze zwycięzcą pary Algieria - Nigeria. Trener Walid Regragui podkreśla znaczenie tego sukcesu i wyraża wysokie aspiracje.
„Chcę podziękować zawodnikom i kibicom” – powiedział Regragui. „Naprawdę czuliśmy, że gramy z dwunastym zawodnikiem na boisku. Awans do półfinału jest w pełni zasłużony, a zawodnicy sobie na to zapracowali. Dali z siebie wszystko i kiedy pozostają skoncentrowani, wszystko idzie dobrze. Jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazali. Musimy pozostać pokorni, ponieważ każdy chce nas pokonać i musimy szanować wszystkich naszych przeciwników. Od 2004 roku Maroko nie dotarło do półfinału, a teraz chcemy napisać historię”.
Dla Kamerunu był to rozczarowujący koniec turnieju. Lwy Nieugięte przegrały dwa z ostatnich trzech meczów pucharowych na AFCON, tyle samo co w poprzednich dziewięciu spotkaniach tej fazy. W meczu z Marokiem zdołali oddać tylko pięć strzałów, z czego żaden nie sprawdził bramkarza Yassine'a Bounou, a ich łączny współczynnik oczekiwanych goli (xG) wyniósł zaledwie 0,4. Kamerun stracił bramkę w każdym z czterech ostatnich meczów pucharowych na AFCON (łącznie osiem goli), co jest ich najdłuższą taką serią w historii rozgrywek. Mimo to, trener David Pagou pozostaje optymistą.
„Jestem dumny z moich zawodników. Dobrze rywalizowaliśmy z Marokiem i opuszczamy turniej z podniesionymi głowami” – stwierdził Pagou. „Stanęliśmy przed pewnymi trudnościami, ale dobrze wróciliśmy w drugiej połowie. Drugi stracony gol zdecydował o meczu. Ogólnie jestem zadowolony z występu. Mamy młodą i nową drużynę, a zawodnicy zasługują na uznanie za swoje wysiłki dla narodu kameruńskiego. Przed naszymi młodymi zawodnikami rysuje się świetlana przyszłość, wielu z nich po raz pierwszy gra w rozgrywkach kontynentalnych. Wyciągnęliśmy wiele lekcji i opuszczamy turniej z wieloma pozytywami”.