Manchester United i Carrick pokazują, że następstwo po Amorimie to najprostsza robota w piłce
onefootball
23 godz. temu
Po wszystkim okazuje się, że trenowanie Manchesteru United to bułka z masłem. Taka konkluzja może brzmieć zbyt lekkomyślnie zaledwie po 16. kolejce Premier League, ale po imponującej wygranej Czerwonych Diabłów na Emirates z Arsenalem trudno zaprzeczyć: Ruben Amorim to jeden z najłatwiejszych menedżerów do zastąpienia w erze Premier League.
Z każdym meczem pod wodzą Michaela Carricka coraz jaśniej widać, jak absurdalna była religijna obsesja Amorima na punkcie systemu, który nie pasował prawie nikomu na Old Trafford. Carrick przejął pałeczkę po interimowym występie Darrena Fletchera i w zaledwie dwóch spotkaniach United nie są jeszcze "z powrotem", ale z pewnością przypominają drużynę, jaką powinni być. Jaka jest magiczna formuła Carricka? Grać zawodnikami na pozycjach i w formacji pasującej do ich indywidualnych i zbiorowych talentów. To naprawdę takie proste. Oczywiście, Carrick i jego sztab znaleźli inne sposoby na podniesienie słabo grającej ekipy – jak zdjęcie ketchupu z listy zakazanych rzeczy – ale największą zmianę przyniosło po prostu zejście z drogi graczom.
Nie umniejszając osiągnięć Carricka: niepokonany z City i Arsenalem to solidny wynik, a United jako pierwszy zespół od półtora dekady wygrali dwa kolejne mecze z czołowymi dwoma ekipami ligi – to imponujące. Najbardziej jednak podkreśla to, jak bardzo upór Amorima hamował United. Zespół, który w środku pola był skazany na porażkę, nagle wygląda na solidny defensywnie i groźny z przodu. Wszystko było tak oczywiste. Amorim nie jest pierwszym trenerem, który stawiał na siebie kosztem zwycięstw – kibice żądają filozofii i stylu, a on chciał uczynić United ucieleśnieniem swoich zasad.
Carrick postawił na prostotę, której United potrzebowali po Amorimie. W znajomym systemie gracze grają wolni, wyzwoleni z wątpliwości. Indywidualne poprawy są równie oskarżycielskie dla Portugalczyka. Amorim uważał Kobiego Mainoo – niedawno reprezentanta Anglii – za niezdolnego do gry w podstawie środka pola z powodów. Pod Carrickiem w dwóch startach Mainoo przebiegł najwięcej: 11,89 km z City i 11,26 km z Arsenalem. Jego obecność pozwala Brunowi Fernandesowi grać wyżej – trzymanie jednego z najkreatywniejszych graczy Europy za krótką smycz trzech stoperów to był skandal. Lisandro Martinez w duecie stoperów czyni United lepszymi w obronie i ataku. Carrick miał szczęście z powrotami z kontuzji, ale jeśli forma potrwa, a kluczowi gracze zostaną zdrowi do końca jego kadencji interimowej, zarząd może wpaść w pułapkę. Fani będą naciskać na pozostawienie Carricka z każdym zwycięstwem, a lutowe mecze z ekipami z dolnej połowy tabeli dadzą jaśniejszy obraz możliwości United.