Lucas Vázquez króluje na BayArenie
beinsports
Wczoraj
Lucas Vázquez z Curtisu (1991) wrócił do gry z przytupem. Po miesiącach banicji spowodowanej niefortunną kontuzją, Hiszpan na powrót do wyjściowego składu Bayeru Leverkusen u Kaspera Hjulmanda nie mógł wybrać lepszego momentu: strzelił decydującego gola na zwycięstwo 1:0 z Werderem Brema.
Od dawna numer 21 nie czuł gorąca pierwszego gwizdka w Bundeslidze. Jego ostatni ligowy start w podstawowej jedenastce miał miejsce 4 października 2025 roku przeciwko Unionowi Berlin. Potem nastąpiła przerwa. Hiszpan odzyskał rytm w Lidze Mistrzów z Olympiakosem, co przekonało Hjulmanda do postawienia na weterana ex-„Królewskiego”. Na prawym skrzydle, w 100-procentowo hiszpańskiej formacji obok Aleixa Garcíi i Alejandro Grimaldo, Vázquez czuł się jak ryba w wodzie.
Decydujący moment nadszedł w 37. minucie. Lucas otrzymał piłkę od Quansahe’a przy linii bocznej – swoim naturalnym rewirze. Z wizją człowieka, który rozegrał 402 mecze na najwyższym poziomie, zauważył Mazę na skraju pola karnego. Ten odegrał precyzyjne podanie w tempo, a w sytuacji sam na sam Vázquez był bezlitosny. Chirurgicznym strzałem w poprzeczkę pokonał Backhausa. Ten gol to nie byle co: pierwszy w barwach Bayeru Leverkusen i przełamanie niesamowitej passy. Poprzedni raz Vázquez trafił poza Santiago Bernabéu 17 kwietnia 2015 roku, w barwach Espanyolu przeciwko Levancie. Minęło dokładnie 3935 dni.
Dzięki temu triumfowi "Zespół z Fabryki" umacnia się na szóstym miejscu z 32 punktami. Bayern wciąż jest poza zasięgiem (18 punktów straty), ale powrót Lucasa Vázqueza daje Hjulmandowi potężną broń na finisz sezonu. Wszechstronny zawodnik z Curtisu wrócił, a Niemcy już wiedzą, na co go stać.