Laporta potwierdza: Florentino Pérez pogratulował Barcelonie!
beinsports
15 dni temu

Finał Superpucharu Hiszpanii na King Abdullah Stadium w Dżuddzie dostarczył emocji nie tylko na murawie, ale i na trybunach VIP. Joan Laporta, prezydent FC Barcelony, śledził zmagania z loży honorowej, które zakończyły się triumfem jego klubu i zdobyciem 16. Superpucharu w historii. Równie istotne było jednak instytucjonalne spotkanie z przedstawicielami Realu Madryt, które przebiegło z widoczną powściągliwością.
Przed pierwszym gwizdkiem doszło do krótkiego, ale symbolicznego spotkania Laporty z Florentino Pérezem, prezesem Królewskich. Zgodnie z protokołem wymieniono uprzejmości i tradycyjne upominki. Po końcowym gwizdku, który przypieczętował zwycięstwo Barcelony, kurtuazja nie ustąpiła miejsca. „Florentino pogratulował mi zwycięstwa” – zdradził Laporta, podkreślając, że przed meczem relacje były „serdeczne” i że „gdyby role się odwróciły, byłoby tak samo”. Te słowa padły zaledwie dzień po tym, jak Laporta publicznie stwierdził, że relacje między klubami są „zerwane” i „nie najlepsze”.
Z perspektywy sportowej, prezydent Barcelony nie krył zadowolenia z postawy swojej drużyny. „Jestem bardzo szczęśliwy. Nasz zespół prezentuje dziś taki futbol, jaki powinien, i jest niezwykle hojny” – mówił, akcentując ducha zespołowości i udane połączenie wychowanków z nowymi nabytkami. Laporta pochwalił również sztab szkoleniowy pod wodzą Hansiego Flicka oraz działy medyczne i regeneracyjne, określając ich jako kluczowych graczy w drodze do sukcesu. Mimo pozytywnego wyniku, przyznał, że finał nie obył się bez momentów napięcia. „Weszliśmy w mecz lepiej, ale w finale nie ma faworytów” – przyznał. „Dobrze zaczęliśmy i strzeliliśmy bramkę, potem wyrównali i sprawy mogły się skomplikować. Drużyna zareagowała, ale oczywiście byliśmy zdenerwowani – to normalne w finale”.
Laporta docenił widowiskowość starcia, określając je jako „konkurencyjny i interesujący scenariusz”. Przypomniał, że zwycięstwo w Superpucharze było początkiem poprzedniego sezonu, który zakończył się zdobyciem trzech trofeów, i wyraził nadzieję na powtórzenie sukcesu. Szczególne słowa uznania skierował pod adresem Raphinhi, który strzelił dwie bramki. „Strzelił dwa gole i mógł mieć ich więcej. Nadaje intensywność i tempo, ale to wysiłek zespołowy” – zaznaczył, podkreślając kolektywną tożsamość i zgranie drużyny. Nie zapomniał również o Ronaldzie Araújo, opisując jego powrót po niedawnych wyzwaniach związanych ze zdrowiem psychicznym jako „emocjonalny i szczęśliwy”, a sam występ jako „wspaniały” w kontekście finałowego meczu.
Podczas gdy na murawie trwała radość piłkarzy, loża honorowa była świadectwem instytucjonalnego szacunku i sportowej satysfakcji. Dżudda zobaczyła zwycięstwo, które wzmacnia zespół, a wieczór Laporta zamknął z uśmiechem, kolejnym trofeum i protokołem wymuszoną gratulacją od największego rywala klubu.