Kontuzje Cole'a Palmera nie dają za wygraną. Talizman Chelsea omija mecz z Crystal Palace
onefootball
Wczoraj
Cole Palmer, kluczowy gracz i talizman Chelsea, nie dołączył do ekipy Blues na dzisiejsze wyjazdowe starcie z Crystal Palace w Premier League. Gwiazda ataku, która w tym sezonie była filarem ofensywy londyńczyków, po raz kolejny musi zmagać się z problemami zdrowotnymi, co budzi frustrację wśród kibiców i sztabu szkoleniowego.
Przez całą kampanię Palmer boryka się z urazami, które nie pozwalają mu na regularne występy. Najnowszy epizod to ominięcie midweek'owego meczu w Lidze Mistrzów przeciwko Pafos, gdzie Chelsea poniosło porażkę. Powodem był naciągnięty mięsień, który wykluczył go z gry. To kolejny cios dla zespołu Enzo Maressy – choć tekst źródłowy wspomina Liama Roseniora, co wydaje się pomyłką, bo ten prowadzi Hull City – który liczył na powrót swojej gwiazdy w kluczowym momencie sezonu.
W środę szef sztabu szkoleniowego wyrażał optymizm, mówiąc: Jestem pewny, że Palmer będzie mógł zagrać przeciwko Palace, a nawet zasugerował, że może zacząć w podstawowym składzie. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Napastnik nie znalazł się w kadrze meczowej na Selhurst Park, co oznacza, że Chelsea musi radzić sobie bez swojego lidera bez niego. Palmer, odkąd dołączył do klubu, stał się niekwestionowaną gwiazdą, notując imponujące statystyki i kluczowe gole, ale te ciągłe problemy z fitnessem rzucają cień na jego rozwój i stabilność zespołu.
Nieobecność Palmera to poważny problem dla Chelsea, które walczy o miejsce w czołówce tabeli Premier League. Bez niego ofensywa Blues traci na kreatywności i skuteczności, co może kosztować cenne punkty w bezpośrednim starciu z ambitnym Crystal Palace. Kibice czekają na wieści o powrocie swojego idola, ale na razie drużyna musi wykazać się determinacją i improwizacją, by udowodnić, że radzi sobie nawet w takich warunkach. Sezon jest długi, a zdrowie Palmera – priorytetem numer jeden.