De Zerbi stawia ultimatum: Odchodzi, gdy odejdzie Benatia!
beinsports
15 dni temu

Roberto De Zerbi, szkoleniowiec Olympique Marsylia, zadeklarował, że jego przyszłość w klubie jest nierozerwalnie związana z Medhim Benatią, dyrektorem sportowym. W obliczu wątpliwości co do dalszej pracy byłego reprezentanta Maroka w Marsylii, Włoch postawił jasne warunki, które mogą zrewolucjonizować plany klubu.
Decyzja De Zerbiego jest reakcją na słowa Benatii, wypowiedziane tuż po bolesnej porażce Marsylii z Paris Saint-Germain w finale Trophée des Champions. Po dramatycznym meczu w Kuwejcie, zakończonym rzutami karnymi, mimo prowadzenia 2:1 do 95. minuty, Benatia zasugerował dziennikarzom, że jego czas w klubie może dobiegać końca. „Wkrótce zobaczycie, że będą tu inni ludzie i trzeba będzie dać im czas na pracę, bo w Marsylii nigdy nie ma się czasu” – powiedział, nawiązując do presji i braku cierpliwości, z jakimi często mierzą się pracownicy klubu.
Te enigmatyczne wypowiedzi wywołały falę spekulacji na temat odejścia Benatii, który już w poprzednim roku sygnalizował podobne zamiary. Kontrakt dyrektora sportowego z Marsylią obowiązuje do 2027 roku, podobnie jak umowa De Zerbiego. Włoch, zapytany o komentarze Benatii przed meczem Pucharu Francji z Bayeux, nie pozostawił złudzeń. „Benatia kocha Marsylię, być może nawet bardziej niż ja, ponieważ urodził się i wychował tutaj. To on mnie tu sprowadził. Jestem lojalną i uczciwą osobą. Dzień, w którym odejdzie Benatia, ja też odejdę” – oświadczył stanowczo.
De Zerbi podkreślił, że jego decyzja wynika z poczucia lojalności wobec osób, które powierzyły mu misję prowadzenia drużyny. „Nie sądzę, żeby mówił o swoim odejściu; to coś, o co musicie zapytać go osobiście. Dotarłem tutaj dzięki Medhiemu i Pablo [Longoria, prezydent Marsylii]. Jeśli jedno z tych dwóch osób już tu nie będzie, biorąc pod uwagę, że to oni mnie tu sprowadzili… Dzień, w którym odejdzie Benatia, ja też odejdę” – wyjaśnił. Dodał jednak, że nie sądzi, by Benatia miał na myśli odejście już po tym sezonie, gdyż nic takiego nie zostało mu zakomunikowane. Niemniej jednak, przyszłość trenera jest teraz silnie uzależniona od decyzji dyrektora sportowego, co stawia władze klubu przed trudnym wyborem.