Bernabéu na krawędzi: Vinícius Júnior czuje się odrzucony. Czy to koniec jego ery w Realu?
beinsports
9 dni temu
Santiago Bernabéu stało się świadkiem jednego z najbardziej niekomfortowych popołudni ostatnich lat. W obliczu narastającego kryzysu sportowego Realu Madryt, uwaga kibiców skupiła się na Viníciusie Júniorze, który obok prezydenta klubu Florentino Péreza, stał się głównym celem ich frustracji. Już podczas prezentacji składów, okrzyki na cześć Brazylijczyka osiągnęły 83 decybele, co było najgłośniejszą reakcją spośród wszystkich graczy wyjściowej jedenastki. Nawet buczenie skierowane w stronę Jude'a Bellinghama, który również spotkał się z chłodnym przyjęciem, nie było tak intensywne.
Vinícius, jak donoszą jego bliscy, nie potrafi zrozumieć, dlaczego to właśnie on został obarczony winą za pucharową porażkę z Albacete. Kluczowy szczegół, na który zwracają uwagę, to fakt, że był on jednym z nielicznych doświadczonych graczy, którzy udali się na mecz do Albacete i w nim wystąpili. W tym samym czasie inni czołowi zawodnicy, tacy jak Thibaut Courtois, Kylian Mbappé, Bellingham czy Rodrygo, pozostali w Madrycie. Brazylijczyk przyznaje, że jego forma nie była idealna, ale stanowczo zaprzecza, jakoby unikał odpowiedzialności. Te słowa zdawał się początkowo potwierdzać Álvaro Arbeloa, który później doprecyzował swoje stanowisko: „Vinícius chciał być tutaj i grać każdą minutę, aby pomóc drużynie.”
Ten aspekt jest dla Viniciusa niezwykle ważny. „Chciałem tam być” – podkreśla. Najbardziej boli go jednak poczucie odrzucenia przez kibiców Realu. Po ostatnim meczu z Levante, w którym rozegrał pełne 90 minut, Brazylijczyk opuścił boisko natychmiast, kierując się prosto do tunelu, bez jakiegokolwiek gestu w stronę trybun. Młody napastnik, znany ze swojej emocjonalności, czuje, że jego dotychczasowe zasługi są ignorowane. W jego mniemaniu, oddał już Realowi Madryt wszystko, w tym decydujące bramki w Lidze Mistrzów, i nie rozumie, dlaczego jest przedstawiany jako główny winowajca obecnych problemów klubu.
Napięcia nie łagodzą trwające rozmowy kontraktowe. Przedłużenie umowy z Viníciusem stało się priorytetem dla Florentino Péreza, którego ostatnie decyzje stawiają klub pod intensywną obserwacją. Choć prezydent publicznie wspierał Brazylijczyka, stawiając go nawet wyżej niż Xabiego Alonso, Vinícius podniósł swoje żądania. Oczekuje pensji i statusu porównywalnego do Kyliana Mbappé, czując, że klub nie docenił w pełni tego, co wypracował na boisku. Frustracja ta znalazła ujście na trybunach podczas meczu z Levante, gdzie Brazylijczyk był gwizdany niemal przy każdym kontakcie z piłką, co stało się dla niego testem cierpliwości. Jak donosi „El Periódico”, Vinícius Júnior poinformował już swoich bliskich, że chce opuścić Real Madryt. „Nie chcę grać tam, gdzie mnie nie chcą” – miał powiedzieć w swoim najbliższym otoczeniu, głęboko dotknięty tym, czego doświadczył na Bernabéu. Sobota, 17 stycznia, zapamiętana zostanie nie jako dzień sportowych emocji, ale jako moment, w którym więź między Viníciusem a częścią kibiców Realu ostatecznie pękła.