Anatomia prawdziwej klapy: osiem czynników odróżniających totalne załamanie od zwykłej porażki
onefootball
16 godz. temu
Gdy angielska piłka nie jest akurat zajęta wyśmiewaniem kolejnych wyczynów Tottenhamu, jedno pytanie dominuje w dyskusjach kibiców: czy Arsenal znowu się załamie, czy nie?
Nie przejmujmy się takimi drobiazgami jak fakt, że zespół wciąż prowadzi w tabeli z czteropunktową przewagą i może faktycznie zdobyć tytuł. Szanse na to są znikome. Nie teraz. Nie po przegranej jednego domowego meczu ligowego. Teraz są już pewni, że zmarnują szansę na mistrzostwo. Znowu. Owszem, ledwie 24 godziny temu mówiliśmy o ich walce o cztery trofea, ale dzień to długi czas w piłce nożnej. To już przeszłość, zapomnijmy o tym. Liczy się tylko to, czy nadchodząca - i nie możemy tego wystarczająco podkreślić - nieunikniona porażka będzie najgorszym ze wszystkich załamań: prawdziwą klapą.
Nie jesteśmy tu po to, by definitywnie odpowiedzieć na to zasadniczo nierozstrzygalne pytanie, ale temat nas intryguje. Czym właściwie jest prawdziwa klapa? Uważamy, że to jedna z tych rzeczy, które trudno zdefiniować, ale rozpoznaje się je, gdy się je widzi. Twierdzimy również, że to bardziej sztuka niż nauka. A także, że wcześniejsze opinie i uprzedzenia dotyczące danego klubu mają nieproporcjonalnie duże znaczenie.
Przygotowaliśmy jednak przewodnik po ośmiu czynnikach składających się na prawdziwą klapę. Oczywisty punkt wyjścia to oczywiście wielkość przewagi - im większa stracona przewaga, tym gorzej wygląda załamanie. Nieoficjalnie, wszystko powyżej dziesięciu punktów będzie trudne do wytłumaczenia jako cokolwiek innego, choć stosunkowo małe przewagi mogą być uznane za klapy w odpowiednich warunkach. "Spurs dosłownie nigdy nie prowadził w tabeli w sezonach 2015/16 czy 2016/17, co jest na swój sposób najbardziej spursowską klapą ze wszystkich" - zauważa autor analizy. Kolejny czynnik to moment w sezonie - im mniej pozostało meczów, tym mniejsza przewaga potrzebna jest do uznania jej utraty za załamanie. Liverpoolu w sezonie 2013/14 to archetyp takiej sytuacji. Znaczenie ma też jakość rywala, choć paradoksalnie wydaje się to mieć mniejsze znaczenie niż powinno. Kluczowa okazuje się sympatia innych kibiców - w dzisiejszych czasach online'owego trybalnego kibicowania nikt nie ma już "słabości" do innych drużyn, co ułatwia przypisywanie etykiety "klapa" nielubianym klubom.