Mimo efektownego zwycięstwa 5:0 nad Cremonese, trener Juventusu Luciano Spalletti studzi nastroje, twierdząc, że jego zespół wciąż nie dorównuje poziomem Interowi Mediolan i Napoli. "Bianconeri" rozgromili rywali na Allianz Stadium po golach Bremera, Jonathana Davida, Kenana Yildiza i Westona McKennie. Był to pierwszy raz od lutego 2018 roku, kiedy Juventus strzelił co najmniej pięć bramek w jednym meczu Serie A.
Aktualnie Juventus zajmuje czwarte miejsce w tabeli, tracąc cztery punkty do liderującego Interu i jeden do drugiego AC Milan. Należy jednak pamiętać, że zarówno Inter, Milan, jak i trzecie Napoli mają do rozegrania zaległe mecze, które odbędą się w środę i czwartek. Choć forma "Starej Damy" jest imponująca i nie można jej lekceważyć w walce o scudetto, Spalletti podkreśla potrzebę dalszych usprawnień.
"Wczoraj wieczorem oglądałem mecz Inter-Napoli. Pokazali najwyższy poziom futbolu, otwartą, ofensywną grę, z charakterem i pomysłami, reprezentując swoich trenerów" – powiedział Spalletti w rozmowie ze Sky Sport Italia. "Myślę, że musimy jeszcze dużo poprawić, aby osiągnąć ich poziom, i musimy zrobić te kroki szybko. Widziałem wielki wysiłek tych chłopaków, więc czuję, że możemy dokonać tych ulepszeń". Od momentu przejęcia sterów przez Spallettiego na początku listopada, tylko Inter (25 punktów, osiem zwycięstw) zdobył więcej punktów i wygrał więcej meczów niż Juventus (24 punkty, siedem zwycięstw) w Serie A. Co więcej, od przyjścia nowego szkoleniowca, żaden zespół nie strzelił więcej goli w lidze niż Juventus (20, tyle samo co Inter).
"Kiedy podejmujesz się tej pracy, zawsze mogą pojawić się niespodzianki, dobre i złe, ponieważ to boisko mówi samo za siebie" – dodał Spalletti, pytany o formę Juventusu. "Mieliśmy kontrolę, rozegraliśmy dobre spotkanie i byliśmy dobrze ustawieni, mieliśmy odpowiedni głód przeciwko rywalowi, który wie, co robi. Davide Nicola bardzo dobrze zna Serie A i wie, co jego drużyna musi robić, więc są dobrze zorganizowani i gotowi do walki. Z odrobiną szczęścia udało nam się wcześnie przełamać wynik, ale potem mieliśmy też trochę pecha z tym rzutem karnym, który trafił w słupek. Myślę, że biorąc pod uwagę wszystko, byliśmy wiodącą stroną, chociaż nadal były pewne potknięcia, których trudno się pozbyć".