Ramos czeka na spadek Sevilli, by kupić klub taniej
beinsports
4 godz. temu
Sytuacja sportowa i finansowa Sevilli osiągnęła jeden z najtrudniejszych momentów w ostatnich latach. Mimo że zespół zdołał wywalczyć remis w ostatnim meczu, wciąż znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej LaLiga. Ten scenariusz budzi niepokój nie tylko z perspektywy sportowej, ale także dla instytucjonalnej przyszłości klubu.
W obliczu tej niepewności, nazwisko Sergio Ramosa wybija się na pierwszy plan. Były obrońca, wraz z grupą inwestycyjną Five Eleven Capital, znajduje się wśród głównych zainteresowanych przejęciem klubu. Jednak końcowa pozycja drużyny w lidze może znacząco wpłynąć na wartość potencjalnej transakcji. Spadek do drugiej ligi miałby natychmiastowy wpływ na źródła przychodów Sevilli. Prawa do transmisji telewizyjnych, dochody ze sponsoringu oraz międzynarodowa ekspozycja gwałtownie by spadły, drastycznie obniżając wycenę rynkową klubu. Projekt prowadzony przez Sergio Ramosa obecnie przewiduje inwestycję bliską 450 milionów euro. Jednak gdyby spadek stał się rzeczywistością, szacunki sugerują, że wycena mogłaby spaść do około 200 milionów euro. Ta potencjalna różnica w cenie wyjaśnia, dlaczego zainteresowani kupcy uważnie obserwują każdą kolejkę.
Kryzys sportowy to tylko część obrazu. Finanse Sevilli są pod ogromną presją, z zadłużeniem przekraczającym 150 milionów euro, nie licząc dodatkowych zobowiązań związanych z szerszymi umowami finansowania hiszpańskiego futbolu. Przeglądy finansowe przeprowadzone przez zewnętrznych konsultantów ujawniają strukturę pod presją, która będzie wymagała strategicznych decyzji dla zapewnienia długoterminowej stabilności. Gdyby klub spadł, margines na finansowe odbudowanie jeszcze bardziej by się zmniejszył dla każdego przyszłego właściciela. Nadchodzące miesiące zapowiadają się jako decydujące dla przyszłości klubu. "Sergio Ramos i jego partnerzy inwestycyjni pozostają zainteresowani, ale ostateczna cena będzie w dużej mierze zależeć od wyniku sportowego" – donosi beIN Sports. Pojawiły się również alternatywne lokalne oferty, choć wszystkie propozycje byłyby dotknięte, gdyby drużyna spadła o ligę niżej.