Puchar Narodów Afryki 2025: Brahim Díaz - bohater czy antybohater? Dramat w finale
beinsports
9 dni temu
Finał Pucharu Narodów Afryki 2025 dostarczył kibicom wszystkiego – emocji, napięcia, dogrywki, ale przede wszystkim dramatycznego zwrotu akcji, który na długo pozostanie w pamięci. Na pełnym napięcia stadionie w Rabacie Senegal pokonał Maroko 1:0 po dogrywce, a mecz ten zapisał się w historii nie tyle wynikiem, co jednym, niezapomnianym momentem z udziałem Brahima Díaza.
Pomocnik Realu Madryt przystępował do turnieju jako jedna z największych gwiazd, a opuszczał go jako jego najbardziej tragiczna postać. Po 90 minutach pełnych napięcia i nielicznych klarownych sytuacji, impas przełamał Pape Gueye. W pierwszych minutach pierwszej połowy dogrywki, potężnym strzałem z dystansu posłał piłkę w samo okienko bramki, dając Senegalowi prowadzenie i wywołując euforię wśród jego kibiców. Dla Marokańczyków ta bramka była jak cios w serce. Chwilę później Brahim Díaz, wyraźnie wstrząśnięty, opuszczał boisko, wiedząc, że jego szansa na zostanie narodowym bohaterem rozpływa się w powietrzu.
Napięcie sięgnęło zenitu pod koniec drugiej połowy dogrywki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na dalszy słupek, Díaz padł w polu karnym po kontakcie z El Hadji Malickiem Dioufem. Początkowo sędzia Jean-Jacques Ngambo Ndala nie przerwał gry, ale interwencja VAR zmieniła bieg wydarzeń. Po długiej analizie na boisku, arbiter podyktował rzut karny dla Maroka, co wywołało furię wśród Senegalczyków. Trener Pape Thiaw nakazał swoim zawodnikom zejście z boiska w geście protestu, podczas gdy Sadio Mané próbował uspokoić sytuację i nakłonić drużynę do powrotu. Finał na kilka minut zawisł na włosku.
Ostatecznie porządek został przywrócony, Senegalczycy wrócili na murawę, a rzut karny pozostał. W 114. minucie do jedenastki podszedł Brahim Díaz. To, co nastąpiło potem, wprawiło stadion w osłupienie. Piłkarz zdecydował się na "Panenkę", delikatnie lobując piłkę w środek bramki. Bramkarz Edouard Mendy ledwo musiał się ruszyć, by pewnie złapać futbolówkę, gasząc ostatnią nadzieję Maroka. Reakcja była natychmiastowa i brutalna. Były nigeryjski napastnik Efan Ekoku, komentujący mecz, podsumował niedowierzanie: „Co on robi? Nie mogę uwierzyć. Zbyt sprytny dla własnego dobra. Nigdy więcej możesz nie dostać takiej szansy w finale Pucharu Narodów Afryki.”
Ten niewykorzystany rzut karny przyćmił znakomity turniej w wykonaniu Díaza. Z pięcioma bramkami na koncie zakończył rozgrywki jako król strzelców, zdobywając Złoty But i udowadniając, że jest jednym z najgroźniejszych ofensywnych pomocników Afryki. Senegal cieszył się z drugiego w historii triumfu w Pucharze Narodów Afryki, podczas gdy Maroko, gospodarz i faworyt turnieju, z gwiazdami takimi jak Achraf Hakimi i Noussair Mazraoui, po raz kolejny pozostało z niczym. Z gwiazdy na celownik w jednym kopnięciu, Brahim Díaz uosobił okrucieństwo największych piłkarskich scen. Jego turniej udowodnił jego klasę. Jego niewykorzystany karny zdefiniował finał. A w Maroku oczekiwanie na kontynentalny triumf trwa, naznaczone widmem Panenki, która nigdy nie znalazła drogi do siatki.