Puchar Anglii: Newcastle płaci wysoką cenę za awans. "Musimy policzyć koszty"
beinsports
16 dni temu

Sobotnie zwycięstwo Newcastle United w Pucharze Anglii nad Bournemouth okazało się pyrrusowym zwycięstwem. Podopieczni Eddiego Howe'a musieli rozegrać aż 120 minut, aby zapewnić sobie awans do kolejnej rundy, co z pewnością odbije się na ich dyspozycji w nadchodzącym półfinale Pucharu Ligi Angielskiej przeciwko Manchesterowi City.
Decydujące okazały się rzuty karne, w których bohaterem został bramkarz Newcastle, Aaron Ramsdale. Jego interwencje przy strzałach Evanilsona, Alexa Jimeneza i Bafode Diakite zapewniły "Srokom" triumf 7-6 po emocjonującym remisie 3-3. Do dogrywki doprowadził Anthony Gordon w 95. minucie, strzelając z rzutu karnego, by po chwili Marcus Tavernier wyrównać w 122. minucie, ponownie z jedenastu metrów.
Newcastle, po raz pierwszy od sezonu 2019-20, zdołało awansować do co najmniej czwartej rundy FA Cup w trzech kolejnych edycjach. Teraz jednak cała uwaga skupia się na wtorkowym starciu z Manchesterem City. Trener Eddie Howe nie ukrywał zmartwienia po meczu: "Gracze pracowali znacznie ciężej, niż byśmy tego chcieli, zwłaszcza mając na uwadze wtorek. Ale priorytetem było przejście dalej i pozostanie w rozgrywkach, co udało nam się osiągnąć. Teraz musimy policzyć koszty, naprawdę, i spróbować się zregenerować oraz przygotować zawodników na wtorek."
Sytuacja kadrowa Newcastle jest niepokojąca. Oprócz długo wyłączonych z gry Dana Burna, Fabiana Schara i Anthony'ego Elangi, w sobotę urazu mięśnia dwugłowego uda nabawił się Tino Livramento. To oznacza, że "Sroki" mogą przystąpić do kluczowego meczu z "Obywatelami" w mocno osłabionym składzie. Bournemouth, które w tym samym dniu sprzedało Antoine'a Semenyo do Manchesteru City za 65 milionów funtów, pożegnało się z pucharem, ale ich trener, Andoni Iraola, podkreślił jakość widowiska: "Trudno znaleźć bardziej pucharowy mecz niż ten. Jestem dumny, że byłem jego częścią, ale chce się awansować do następnej rundy, a to w pucharze się liczy. Niestety, odpadliśmy z rozgrywek."