Frustracja w Tottenhamie po Pucharowej Porażce. Frank: "Ollie Watkins Prowokował!"
onefootball
37 dni temu
Thomas Frank, szkoleniowiec Tottenhamu, nie ukrywał rozczarowania po odpadnięciu z Pucharu Anglii w starciu z Aston Villą. Mimo bolesnej porażki i kolejnego niepowodzenia w krajowych rozgrywkach, które zwiększa presję na jego osobie, duński trener stanął w obronie swoich piłkarzy po przepychankach na murawie, wskazując jednocześnie na Ollie Watkinsa jako winnego wybuchu emocji.
Spurs, po ambitnej drugiej połowie, nie zdołali odwrócić losów spotkania, ulegając Aston Villi 1:2. Dla Franka jest to już siódma porażka w ostatnich trzynastu meczach, co z pewnością nie poprawia jego notowań. Tydzień trenera był już i tak naznaczony wpadką z kubkiem kibica Arsenalu, lokalnego rywala Tottenhamu, a teraz dołożyła się do tego kolejna wczesna eliminacja z pucharu. Bramki dla gości zdobyli Emiliano Buendia i Morgan Rogers, a mimo trafienia Wilsona Odoberta, Spurs nie potrafili wyrównać.
Po końcowym gwizdku atmosfera zgęstniała. Ollie Watkins, były napastnik Brentfordu, zespołu prowadzonego przez Franka, celebrował zwycięstwo w sposób, który zdaniem trenera Tottenhamu był wysoce prowokacyjny. Watkins miał podejść do Joao Palhinhy, co doprowadziło do wymiany zdań, a następnie do przepychanek z udziałem innych zawodników obu drużyn. "Wszyscy jesteśmy zranieni. Nic bardziej nie chcieliśmy niż przejść do następnej rundy, niezależnie od tego, kogo byśmy spotkali. Grasz u siebie, miałeś dobrą okazję i niestety nie udało nam się przejść dalej" - powiedział Frank, podkreślając swoje rozczarowanie.
Zapytany o to, czy jego zawodnicy tracą kontrolę nad emocjami, Frank odparł: "Nie sądzę. Widzieliście sytuację? Ja dopiero co ją zobaczyłem, żeby upewnić się, że widziałem to, co widziałem. Oczywiście, wszystko sprowadza się do zachowania zimnej krwi. Zawodnicy dali z siebie wszystko, wszystko tam na boisku, ale przegrywanie wyrównanego meczu, sezon nie idzie idealnie i myślę, że Ollie jest bardzo prowokujący. Sposób, w jaki schodzi, by świętować przed fanami Villi, i wchodzi w drogę Joao, mógł po prostu łatwo obejść. Myślę, że każdy, kto był w konkurencyjnym środowisku, wie, że to trudne i może wywołać rzeczy. Trzeba grać z pasją, a kiedy grasz z pasją, czasami grasz na granicy, a czasami trochę poza nią. Widzę zawodników z wielką pasją, którzy chcą bardzo dobrze wypaść dla klubu" - dodał szkoleniowiec Tottenhamu.