Debiut Carricka w United: Neville widzi nadzieję i powrót do korzeni
beinsports
10 dni temu

Michael Carrick, tymczasowy menedżer Manchesteru United, rozpoczął swoją misję od imponującego zwycięstwa 2-0 nad Manchesterem City. Były reprezentant Anglii, a obecnie ekspert telewizyjny Gary Neville, wyraził swoje zadowolenie z postawy zespołu, podkreślając jednak, że celem Carricka powinno być przygotowanie gruntu pod przyszłego, stałego szkoleniowca.
Carrick, który objął stery Czerwonych Diabłów do końca sezonu 2025-26, poprowadził drużynę do zwycięstwa na Old Trafford dzięki bramkom Bryana Mbeumo i Patricka Dorgu w drugiej połowie. To zwycięstwo nie tylko wzbudziło euforię wśród kibiców, ale także zbliżyło United do czołowej czwórki Premier League. Co więcej, Carrick pozostaje niepokonany w swojej tymczasowej roli, przypominając swój udany epizod z 2021 roku. Statystyki mówią same za siebie: United wygenerowało 2.27 oczekiwanych goli (xG) przy 11 strzałach, podczas gdy rywale zdołali oddać tylko 7 prób, z xG na poziomie 0.45.
Gary Neville, mimo entuzjazmu, studzi nastroje. „To nie jest czas na euforię ani na unoszenie się” – stwierdził. „Michael Carrick położył dziś fundament pod kolejne cztery miesiące. Jeśli uda mu się utrzymać ten poziom gry, osoba, która przejmie pałeczkę, będzie w dobrej sytuacji. Pamiętajmy, że Ralf Rangnick i Ole Gunnar Solskjaer mieli inne zadania. Michael Carrick musi przekazać pałeczkę w dobrym stanie, a to jest dla niego niesamowity początek.” Neville nawiązał do poprzednich tymczasowych menedżerów, podkreślając trudność przekazania drużyny w optymalnym stanie.
Szczególne pochwały Neville skierował pod adresem kapitana Bruno Fernandesa, który w tym spotkaniu wrócił na swoją ulubioną pozycję ofensywnego pomocnika. Portugalczyk asystował przy pierwszej bramce, a jego statystyki w tym meczu były imponujące: najwięcej wejść w pole karne rywala (12), najwięcej stworzonych okazji (6), najwięcej kontaktów z piłką (65), podań (46) i podań w ostatnią tercję boiska (29). „On musi grać tam, blisko bramki, tam gdzie może zaszkodzić przeciwnikowi, bo jest świetnym zawodnikiem” – powiedział Neville o roli Fernandesa. „Nie chcemy widzieć go znowu w dwuosobowym środku pola przed trójką obrońców. Czy to jest miejsce, gdzie chcemy go widzieć? Nie, zdecydowanie nie jest to właściwe rozwiązanie.”
Neville dostrzegł w grze Manchesteru United coś więcej niż tylko taktyczne założenia. Widział powrót do „DNA” klubu, stylu gry, który sam pamięta z czasów gry pod wodzą Sir Alexa Fergusona. „Widziałem tak wiele rzeczy, które przypomniały mi, jak gra ten klub, jakie jest jego DNA, czym powinien być” – dodał. „Zawsze powtarzałem, że system Manchesteru United opiera się na posiadaniu napastnika i zawodnika numer 10, który gra tuż za nim. To mógł być Yorke, Cantona, Rooney, Tevez, Berbatov. Zawodnicy, którzy schodzili do środka, jak Scholes przez wiele lat. Zawsze mieliśmy tego najbardziej utalentowanego gracza blisko naszego napastnika, karmiącego go podaniami, i to właśnie sprawiło, że poczułem się nieco wzruszony przy tej bramce.” To właśnie ta synergia między napastnikiem a kreatywnym pomocnikiem, zdaniem Neville'a, stanowiła o sile United w przeszłości i stanowi klucz do sukcesu w przyszłości.