Bodo sensacyjnie pokonuje Manchester City, Vinicius Jr w życiowej formie
onefootball
5 dni temu
W minionym tygodniu europejskie puchary dostarczyły nam wielu emocji, a wśród nich znalazły się zarówno spektakularne zwycięstwa, jak i zaskakujące porażki. Gwiazdami wieczoru, choć w zupełnie różnych okolicznościach, okazali się być piłkarze Bodo/Glimt oraz Vinicius Junior.
Bodo/Glimt, debiutując w fazie grupowej Ligi Mistrzów, sprawiło jedną z największych sensacji ostatnich lat, pokonując faworyzowany Manchester City. Po sześciu meczach bez zwycięstwa, ekipa z Norwegii pokazała charakter i determinację, wykorzystując mroźne warunki panujące w okolicach koła podbiegunowego. Dwie bramki Kaspera Hogha oraz genialny indywidualny popis Jensa Pettera Hauge'a zapewniły gospodarzom historyczne zwycięstwo nad triumfatorem z 2023 roku. Był to klasyczny przykład starcia Dawida z Goliatem, w którym to mniejszy okazał się silniejszy.
Zupełnie inną, lecz równie imponującą postawę zaprezentował Vinicius Junior. Brazylijczyk, gdy jest w takiej formie, jest praktycznie nie do zatrzymania. Jego gra przeciwko Monaco była elektryzująca – strzelił efektownego gola, zanotował dwie asysty, stworzył siedem okazji bramkowych i wymusił samobójcze trafienie rywala. Doskonała współpraca z Kylianem Mbappe stanowi niepokojący sygnał dla wszystkich rywali Realu Madryt w Lidze Mistrzów.
Warto również zwrócić uwagę na powrót Jensa Pettera Hauge'a do formy. Wychowanek Bodo/Glimt, po nieudanych próbach w AC Milan, Eintrachcie Frankfurt i Genku, odnalazł się w swoim macierzystym klubie. W obecnej edycji Ligi Mistrzów zdobył już cztery bramki, w tym wspomniane trafienie przeciwko Manchesterowi City. Jest liderem pod względem udanych dryblingów w rozgrywkach, co może sprawić, że po jego usługi ponownie ustawi się kolejka chętnych klubów.
Na pochwałę zasługuje również postawa Vitezslava Jarosa w bramce Ajaksu Amsterdam, który popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami w meczu z Villarreal. Z kolei Tottenham Hotspur, mimo problemów w lidze, nadal potrafi być groźny na własnym stadionie w europejskich pucharach, notując tam więcej zwycięstw niż w Premier League w obecnym sezonie. Z drugiej strony, Manchester City, po porażce w derbach, zaliczył kolejną wpadkę, co rodzi pytania o formę zespołu Pepa Guardioli i czy ich sezon nie jest zagrożony rozpadem.