Barcelona w tarapatach po koszmarnemu rozpoczęciu meczu z Atletico
onefootball
1 godz. temu
Obrona trofeum Copa del Rey przez Barcelonę znalazła się w poważnych tarapatach po fatalnym początku pierwszego meczu półfinałowego z Atlético Madryt. Drużyna Hansiego Flicka, osłabiona brakami kilku kluczowych zawodników, w tym Raphinhi, Pedriego i Marcusa Rashforda, nie mogła sobie pozwolić na błędy. Niestety, bramkarz Joan García sprawił gospodarze prezent, jakiego nikt się nie spodziewał.
W siódmej minucie spotkania García popełnił kuriozalny błąd przy podaniu od obrońcy. Jego dotknięcie piłki sprawiło, że futbolówka przelobowała go samego i wpadła do bramki, mimo desperackich prób ratunku. To był najgorszy możliwy start dla gości, którzy przyjechali do Madrytu w osłabionym składzie. "To był koszmarny początek, dokładnie tego, czego potrzebowaliśmy najmniej" – mogliby podsumować kibice Dumy Katalonii.
Sytuacja Barcelony pogorszyła się jeszcze bardziej kilka minut później, gdy były zawodnik klubu Antoine Griezmann podwyższył prowadzenie na 2:0. Francuz popisał się precyzyjnym wykończeniem, zdobywając swojego rekordowego 209. gola w barwach Atlético. Co ciekawe, było to już jego ósme trafienie przeciwko Barcelonie, dla której grał przez nieco ponad dwa lata. Griezmann udowodnił, że nie ma sentymentów do byłego pracodawcy.
Teraz przed obrońcami tytułu stoi ogromne wyzwanie. Rewanż na Camp Nou będzie wymagał heroicznego występu, jeśli Barcelona ma zamiar odrobić dwubramkową stratę i utrzymać nadzieje na obronę trofeum. Pytanie brzmi, czy drużyna Flicka zdoła się podnieść po tym fatalnym początku, czy może sprawa rozstrzygnie się już przed meczem rewanżowym? Jedno jest pewne – katalończycy muszą zapomnieć o tym koszmarnemu wieczorze w Madrycie i skupić się na naprawieniu błędów przed decydującym starciem u siebie.