Rodri ostro o sędziach po meczu z Tottenhamem: "Nie chcą, żebyśmy wygrywali"
beinsports
11 dni temu
Rodrigo Hernández Cascante, znany powszechnie jako Rodri, nie przebierał w słowach oceniając arbitra wczorajszego spotkania z Tottenham Hotspur, które zakończyło się remisem 2-2. Hiszpański pomocnik Manchesteru City wprost zasugerował, że sędziowie nie są neutralni wobec jego drużyny, a kontrowersyjne decyzje kosztują zespół cenne punkty.
Głównym punktem zapalnym był gol otwarcia autorstwa Dominica Solanke'a, przy którym napastnik Tottenhamu trafił w nogę Marca Guéhiego przed oddaniem strzału. Według Rodriego, system VAR powinien był interweniować i anulować trafienie. "Nie chcą, żebyśmy wygrywali, a sędzia musi być neutralny. W pierwszej akcji jest krystalicznie czysty faul. Daje mu bardzo wyraźnego kopniaka, a VAR jest po coś. Te małe szczegóły robią całą różnicę" – powiedział wyraźnie sfrustrowany zawodnik. Hiszpan nie ukrywał przekonania, że gdyby gol został nieuznany, jego zespół mógłby sięgnąć po trzy punkty. "Gdyby nie strzelili tej pierwszej bramki, może wygralibyśmy mecz" – dodał w rozmowie z Premier League.
Rodri, który zazwyczaj unika krytyki arbitrów, tym razem zdecydował się na mocne słowa. "Nigdy nie mówię o sędziach, ponieważ mam wielki szacunek dla ich pracy, ale to nie tylko dzisiaj – to już dwa lub trzy mecze z rzędu. Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego. Wygraliśmy wiele i ludzie nie chcą, żebyśmy wygrywali, ale sędzia musi być neutralny. To niesprawiedliwe, ponieważ tak ciężko pracujemy i to bardzo frustrujące" – podkreślił pomocnik, zaznaczając, że obecnie rozmowa z arbitrami jest "niemożliwa".
Remis na Tottenham Hotspur Stadium pogłębia kryzys formy Manchesteru City, który wygrał zaledwie jeden z ostatnich sześciu meczów ligowych. Obywatele tracą już sześć punktów do prowadzącego Arsenalu, a do końca sezonu pozostało jedynie czternaście kolejek. Dla zespołu Pepa Guardioli to niezwykle trudny moment, w którym każda stracona bramka po kontrowersyjnej decyzji sędziowskiej boli podwójnie.